W zeszłym roku Narodowy Fundusz Zdrowia zainteresował się jedną z aptek w Chełmży, gdzie realizowano wyjątkowo dużo recept na wysoko refundowane leki. Większość recept była wystawiona przez ówczesną kierownik Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Łysomicach, gdzie z powodu podejrzanych dokumentów od lipca do grudnia ubiegłego roku trwała kontrola NFZ. W wyniku kontroli w SPZOZ Fundusz zakwestionował ponad 500 recept z lat 2010-2015 o łącznej wartości refundacji ponad 920 tys. złotych. Łącznie z odsetkami to ponad 1,1 mln zł.
W trakcie kontroli przychodnia nie udostępniła dokumentacji medycznej 36 pacjentów. Okazało się, że nigdy nie figurowali oni w bazie ośrodka. Lekarka, na którą realizowano recepty, podobnie jak NFZ złożyła zawiadomienie do prokuratury. Po obejrzeniu kilku zakwestionowanych druków pani doktor nie miała wątpliwości, że to ktoś inny je wypełniał. Na receptach widniały specjalistyczne leki, których – jak twierdzi lekarka – nigdy nie przepisywała.
Podejrzenie padło na właścicielkę apteki w Chełmży, wieloletnią pacjentkę tej lekarki. W 2009 roku u kobiety wykryto zaawansowany nowotwór. Od tego czasu pozostawała pod ścisłą opieką lekarską. To prawdopodobnie przy okazji domowych wizyt z torby lekarki odwiedzającej chorą ginęły druki in blanco, opatrzone pieczątką i podpisem.
W związku ze śmiercią aptekarki, śledczy z Torunia umorzyli postępowanie. Fundusz wystąpił o zwrot refundacji do przychodni oraz nałożył karę umowną, zarzucając w wystąpieniu pokontrolnym z lutego brak dochowania należytej staranności przez lekarkę przy przechowywaniu recept.
Źródło: Nowości Dziennik Toruński










