REKLAMA
pon. 21 września 2020, 13:10

21 września – Światowy Dzień Choroby Alzheimera

Wydaje się, że nic tak bardzo nie przeraża człowieka prócz śmierci jak utrata wspomnień. Dlatego też choroba Alzheimera wywołuje w ludziach całe spektrum emocji – od strachu, przez smutek, po gniew za odebranie ostatnich lat życia najbliższym.

Ilustracja symbolizująca chorobę alzheimera
Szacuje się, że 46,8 mln ludzi na świecie choruje na chorobę Alzheimera a liczba ta wzrośnie do ponad 75 mln w 2030 r. i ponad 135 mln w 2050 r. (fot. Shutterstock)

21 września obchodzimy Światowy Dzień Choroby Alzheimera. Jest on finalizacją międzynarodowej kampanii prowadzonej przez Alzheimer’s Dsease International, prowadzonej przez cały wrzesień począwszy od roku 2012. Ma ona na celu przede wszystkim podniesienie świadomości i stawianie czoła piętnu otaczającemu demencję. Dwie trzecie światowej populacji uważa bowiem, że w ich krajach wiedza na temat demencji i tej choroby jest niewielka lub żadna.

Alzheimer i Auguste Dieter

Aloysius Alzheimer urodził się 14 czerwca 1864 r. w Marktbreit w Bawarii. Mając 19 lat rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie w Berlinie, kontynuując je w Tybindze i Würzburgu. Na ostatnim roku studiów należał do bractwa szermierczego, a nawet otrzymał grzywnę za zakłócanie spokoju podczas przebywania z drużyną. W 1887 roku otrzymał tytuł doktora medycyny Uniwersytetu w Würzburgu.

Tuż po otrzymaniu dyplomu Alzheimer rozpoczął praktykę w placówkach związanych z leczeniem zaburzeń psychicznych, m.in. w Anstalt für Irre und Epileptiker pod Frankfurtem. Tam, wraz z innymi współpracownikami prowadził badania nad patologią układu nerwowego, w szczególności normalną i patologiczną anatomią kory mózgowej. Podczas pobytu w szpitalu we Frankfurcie Alzheimer poznał Emila Kraepelina, jednego z najbardziej znanych niemieckich psychiatrów tamtych czasów. Kraepelin został mentorem Alzheimera i obaj bardzo blisko współpracowali przez kilka następnych lat. Kiedy Kraepelin w roku 1903 przeniósł się do Monachium aby pracować w Królewskim Szpitalu Psychiatrycznym, zaprosił Alzheimera, aby do niego dołączył. W 1904 roku Alzheimer uzyskał habilitację na Uniwersytecie Ludwiga Maksymiliana w Monachium, gdzie cztery lata później roku został profesorem.

Tak naprawdę, nieśmiertelną sławę Alzhemierowi przyniósł splot dwóch wydarzeń – znajomość z Kraepelinem oraz poznanie Auguste Deter. We wspomnianym już szpitalu we Frankfurcie uczony rozpoczął obserwacje tej 51-letniej wówczas pacjentki, która trafiła do niego w 1901 roku. Manifestowała dziwne objawy behawioralne, w tym utratę pamięci krótkotrwałej. Alzheimer bez reszty oddał się śledzeniem postępującej choroby kobiety, interweniując nawet w kwestii dalszego finansowania jej pobytu w niezwykle drogim Anstalt für Irre und Epileptiker. Ceną za pomoc była zgoda na odebranie jej akt i mózgu po jej śmierci do dalszych badań. Nastąpiła ona 8 kwietnia 1906 roku i w myśl zawartej umowy dokumentację medyczną i mózg Deter przewieziono do Monachium, gdzie Alzheimer pracował już od prawie trzech lat w laboratorium Kraepelina. Wykorzystując metody barwienia Bielschowsky’ego uwidocznił znajdujące się w tkance mózgowej płytki amyloidowe i splątki neurofibrylarne. Te właśnie anomalie stały się kluczowym elementem schorzenia, znanego dziś jako choroba Alzheimera.

Przekonanie świata medycyny o tym kluczowym odkryciu nie należało do łatwych. Alzheimer omówił swoje odkrycia dotyczące patologii mózgu i objawów demencji 3 listopada 1906 r. na spotkaniu niemieckich psychiatrów w Tybindze, jednak uczestnicy wykładu byli kompletnie niezainteresowani jego wywodem – nie padło ani jedno pytanie lub komentarz po skończonym wykładzie. Opublikował więc krótki artykuł podsumowujący jego wystąpienie, rok później wydając obszerniejszą pracę opisującą szczegółowo chorobę i okoliczności jej odkrycia. Jednak dopiero w roku 1910 choroba ta stała się znana jako choroba Alzheimera, kiedy to Kraepelin nazwał ją tak w rozdziale poświęconym demencji ósmego wydania swojego podręcznika psychiatrii. Od tego czasu zamieszczony w niej opis schorzenia zaczął być szeroko stosowany, zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych.

Śmiertelne żniwo i wiele do zrobienia

Szacuje się, że 46,8 mln ludzi na świecie choruje na chorobę Alzheimera a liczba ta wzrośnie do ponad 75 mln w 2030 r. i ponad 135 mln w 2050 r. Z racji możliwości postawienia ostatecznej diagnozy choroby dopiero post mortem, ta liczba może być nawet niedoszacowana – społeczeństwa żyją dłużej, formy otępienia pojawiają się powszechniej i nie zawsze traktowane są z należytą uwagą. Osoby w podeszłym wieku zostają zapomniane i zepchnięte na społeczny margines – na co dzień nie zdajemy sobie bowiem sprawy z powszechności problemu. Do wyobraźni trafiają wyraźniej wzmianki i walce z chorobą przez osobistości tego świata – Sean Connery, Rita Heyworth, Alina Jankowska, Ronald Reagan, Margaret Thatcher i reszę innych wielkich talentów i umysłów zabrała nam właśnie ta choroba neurodegeneracyjna.

Brak markerów fazy przedklinicznej, a co za tym idzie zbyt późna diagnoza choroby Alzheimera powoduje, że obecnie stosowane jest jedynie leczenie objawowe. W terapii chorych na chorobę Alzheimera stosuje się następujące leki:

  • inhibitory AChE: donepezil, rywastygmina, galantamina
  • antagoniści receptorów N-metylo-D-asparaginianu: memantyna

W przypadkach choroby Alzheimera o niewielkim lub umiarkowanym stopniu nasilenia zaleca się stosowanie inhibitorów AChE, podczas gdy u chorych z umiarkowanymi lub nasilonymi objawami należy rozważyć wdrożenie terapii z użyciem memantyny. Obecnie wiadomo już, że utrata neuronów jest dość późnym wydarzeniem w procesie neurodegeneracji i jest poprzedzona innymi zdarzeniami komórkowymi, takimi jak powstawaniem złogów beta-amyloidu czy odkładaniem białka tau. Poszukiwania leków bazujące na analizie mechanizmu choroby Alzheimera systematycznie prowadzą do porażek. Na szczęście wciąż podejmowane są próby stworzenia obiecującej cząsteczki na ten rodzaj otępienia (Czytaj więcej: Starym lekiem w nowy cel). Miejmy nadzieję, że świat wielkiej farmacji nigdy nie zapomni o milionach pacjentów z tymi chorobami, niczym sami chorzy w ostatnich latach swojego zmagania z chorobą…

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

1 komentarz Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Ciekawe czy wtajemniczeni pamiętają o swoim święcie...