REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 23 października 2019, 13:51

AdA – bomba z opóźnionym zapłonem czy niewypał?

W zeszłym roku zapytałem znajomych – „słuchajcie Apteka dla Aptekarza ma już rok, zauważyliście coś?” Odpowiedzieli – „Kamil minął dopiero rok, taka zmiana potrzebuje więcej czasu”. No to drodzy Państwo Apteka dla Aptekarza ma już ponad 2 lata! A ja pozwolę sobie zadać pytanie, jakie korzyści przyniosła dla farmaceutów?

Może gdyby te wysiłki zostały przekute na inicjatywę, która faktycznie poprawi sytuację Farmaceutów Polskich, byłaby dla nas jeszcze nadzieja?

Wspomnienia byłego studenta

Pamiętam, jakby to było wczoraj, kiedy w trakcie studiów pierwszy raz usłyszałem na temat Apteki dla Aptekarza. Jako student zostałem poczęstowany następującym przekazem informacji: „Absolutnie kluczowym problemem naszego rynku jest tyrania sieci aptecznych. Farmaceuci są niszczeni w sieciach poprzez przykasówki, obowiązkowe polecanie konkretnych preparatów, zabijana jest w nich uczciwość zawodowa. Apteka, której właściciel nie jest farmaceutą, nie może prawidłowo działać! Sieci apteczne są największym tyranem i sprawiają, że nasz piękny zawód umiera!!”. – No i w to uwierzyłem.

REKLAMA

Przez długi czas walczyłem z wiatrakami. Przekonywałem wszystkich znajomych, że ratunkiem dla Polskiej Farmacji jest zlikwidowanie sieci aptecznych i przywrócenie aptek ich prawidłowym właścicielom – farmaceutom. Mobilizowałem przyjaciół – studentów, do promocji Apteki dla Aptekarza, zbierałem podpisy pod poparciem projektu ustawy. Na koniec pękałem z dumy, kiedy moi koledzy z Zarządu Polskiego Towarzystwa Studentów Farmacji opublikowali list zawierający poparcie nowelizacji Ustawy Prawo Farmaceutyczne.

Przyznam, że teraz kiedy po czasie czytam ten list, to pęka mi serce. Przytoczę kilka fragmentów:

  • „Chcielibyśmy, aby apteka ogólnodostępna była zawsze miejscem, w którym możemy w zgodzie z literą prawa, Kodeksem Etyki Aptekarza RP oraz własnym sumieniem wykorzystywać de lege artis całokształt wiedzy zdobytej podczas studiów. Tylko autonomiczna pozycja farmaceuty, pozbawiona jakichkolwiek nacisków, daje taką szansę i możliwość na optymalne zabezpieczenie interesu zdrowotnego i ekonomicznego pacjenta.”

  • „Projekt nowelizacji ustawy Prawo Farmaceutyczne wspierany przez Naczelną Radę Aptekarską w bezpośredni sposób odnosi się do problemów dotykających polskich farmaceutów i jest reakcją, dającą rzeczywistą szansę na zapobieżenie zjawiska makdonaldyzacji, zachowanie równowagi pomiędzy podmiotami sieciowymi, a indywidualnymi oraz zwrócenie rozwoju polskiego aptekarstwa w kierunku modelu, w którym apteka nie jest “drogerią z lekami”, a placówką ochrony zdrowia.”

  • „Ponadto proponowane zmiany znacznie ułatwią prowadzenie opieki farmaceutycznej w zgodzie z Art. 2a pkt. 7 Ustawy o Izbach Aptekarskich i zasadami etyki zawodowej, którymi związany jest każdy farmaceuta należący do samorządu aptekarskiego. Niemożliwe jest pogodzenie prowadzenia opieki farmaceutycznej w sposób rzetelny, w interesie pacjenta i zgodnie z założeniami Evidence Based Medicine z jednoczesną realizacją czynności reklamowych i wykonywaniu planów sprzedażowych.”

Opublikowano przez ówczesny Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Studentów Farmacji 14 grudnia 2016. Poznałem 5 na 7 osób podpisanych pod tym listem i nie byli to z całą pewnością przypadkowi studenci. Całość listu dostępna tutaj. 

Obrazuje on wspaniale wiarę i nadzieję studentów dotyczącą pracy w zawodzie, która bardzo szybko zostanie boleśnie skontrastowana rzeczywistością.

REKLAMA
REKLAMA

W praktyce ten list można skrócić w ten sposób: „My Studenci chcemy godnie wykonywać w przyszłości zawód farmaceuty. Wiemy, że kolorowo nie jest, ale ufamy bardziej doświadczonym kolegom, że wiedzą co robią i Apteka dla Aptekarza jest rozwiązaniem tej trudnej sytuacji”.

Szkoda tylko, że to wszystko okazało się kłamstwem. A my studenci okazaliśmy się naiwniakami.

Historia olśnienia

Pierwszym momentem, kiedy zacząłem zastanawiać się, czy faktycznie sieci apteczne są najgorszym złem dla farmacji, był mój ostatni rok studiów. Robiłem wtedy badania do pracy magisterskiej i miałem kontakt z wieloma doktorantami dorabiającymi sobie w aptekach. Podpytywałem więc w wolnej chwili, jak się pracuje i jak to wszystko wygląda. Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu wszyscy pracowali w sieciach aptecznych. Pytałem zatem „dlaczego”? „Nie przeszkadza Wam tyrania sieci aptecznych? Przykasówki i mordowanie naszego zawodu?!”. Patrzyli na mnie z lekkim politowaniem i mówili – „Kasa kolego, kasa”.

Chociaż pieniądze wymieniane były na pierwszym miejscu, nie pozostały jedynym argumentem. Mówili dalej:

„Kamil, daj spokój, koleżanka pracuje u prywaciarza i ostatnio miała awanturę, że zużyła zbyt dużo papieru toaletowego”. „Zresztą u prywaciarza w aptece jest 2 magistrów farmacji to nawet ciężko wziąć wolne, w mojej aptece sieciowej pracuje 5 i równo dzielimy się obowiązkami, a i z urlopem nie ma problemu”.

Pomyślałem – jak to jest, że wszyscy chcą pracować w aptekach należących do sieci, które są „najgorszym złem”, a działania Izb Aptekarskich właśnie prowadzą do zablokowania sieci aptecznych? Gdzie tu interes farmaceutów?

Zastanawiałem się dalej. Lubimy powoływać się na kraje zachodniej Europy i ich model apteki. Czy w krajach, gdzie ogólnie Farmacja oraz Opieka Farmaceutyczna funkcjonują najlepiej, nie ma sieci aptecznych? A Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Australia? Jak to jest, że pomimo tyranii sieci aptecznych Farmaceuta ma mniej więcej sto razy większe kompetencje niż w Polsce, i stosunkowo pięć razy większe zarobki?

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA