REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 17 czerwca 2019, 13:22

Amerykański sen, opioidowy koszmar

Wypisywane w Polsce drżącą ręką opioidy, w USA przez co najmniej ostatnie dziesięciolecie leczyły bóle zwyrodnieniowe kręgosłupa, przeciążone kolana, a nawet dolegliwości związane z wyrzynaniem się zębów mądrości. Ameryka tonęła w zażywanych legalnie, półlegalnie i zupełnie poza prawem opioidach. To nie mogło się skończyć dobrze.

Pudełko z tabletkami w kształcie Ameryki leżące na amerykańskiej fladze
Modelowym przykładem leku opioidowego, którego agresywna promocja przyniosła fatalne skutki zdrowotne jest Oxycontin (fot. Shutterstock)

Firmie Purdue Pharma udało się przekonać lekarzy, zwłaszcza pierwszego kontaktu, do przepisywania leku w schorzeniach nie tylko nowotworowych. Był to największy sukces firmy – złamanie bariery psychicznej i lęku przed opioidami skutkowało tysiącami nowych recept dla pacjentów odczuwających głównie chroniczne bóle układu kostno-stawowego. Już w 1999 roku 86% sprzedawanych opakowań Oxycontinu trafiało do pacjentów nieonkologicznych.

REKLAMA

Komercyjny sukces oksykodonu nie zależał wcale od jego spektakularnych właściwości farmakologicznych czy szczególnego profilu bezpieczeństwa. Medical Letter on Drugs and Therapeutics w 2001 roku słusznie doszło do wniosku, że oksykodon nie oferował żadnych szczególnych korzyści klinicznych w porównaniu z innymi opioidami o podobnej sile działania. Ba, do tych samych wniosków doszli już badacze z FDA rejestrując lek w 1995 roku. Jego przewaga tkwiła jednak w sprytnym i dalekosiężnym marketingu.

Warto również wspomnieć, że koncern Purdue Pharma jest w ogromnej większości własnością Sacklerów – bajecznie bogatej amerykańskiej familii filantropów. Historia rodzinnego biznesu rozpoczyna się w roku 1952, kiedy trzej bracia (wszyscy z nich byli lekarzami) – Arthur, Raymond i Mortimer stali się właścicielami niewielkiej firmy produkującej głównie środki na zaparcia i biegunki. Arthur był jednak nie tylko sprawnym biznesmenem, ale również wizjonerem – to właśnie jemu przypisuje się rozwinięcie znanego dziś doskonale marketingu farmaceutycznego poprzez bezpośredni kontakt przedstawicieli z lekarzami przepisującymi leki.

Jego sukcesem była między innymi promocja Valium w latach sześćdziesiątych. Trudno odmówić mu skuteczności leku – preparat jest doskonale znany do dziś, również osobom spoza kręgów medycznych. Arthur Sackler niemal od początku swojej kariery starał się być postrzegany jako mecenas kultury, sztuki i nauki. Mógł poszczycić się światowej sławy kolekcją obrazów, ale także ufundowaniem wielu jednostek naukowych czołowych uniwersytetów medycznych. Dziś większość z nich odżegnuje się od jakiejkolwiek współpracy z rodziną Sacklerów, nie chcąc być kojarzonymi z wielomilionowym skandalem lekowym.

Dlaczego Oxycontin popadł w tak wielką niełaskę i stał się symbolem kryzysu opioidowego? Najistotniejszym zarzutem jest liczba Amerykanów, która w wyniku nierozsądnego i najczęściej niepotrzebnie przedłużanego leczenia stała się uzależniona od oksykodonu, a nierzadko również innych leków opioidowych. Purdue Pharma za pomocą swoich przedstawicieli głosiła zaś, że Oxycontin jest lekiem o niezwykle niskim potencjale uzależniającym – wielokrotnie podkreślano, że ryzyko uzależnienia jest niższe niż jeden procent. Na poparcie swojej tezy firma powoływała się na badania przeprowadzone u pacjentów z ostrym bólem kostno-stawowym, u których czas stosowania leku był krótki (Perry i Heidrich – opisano tylko 4 przypadki uzależnień wśród badanej populacji liczącej 11 882 chorych). Zupełnie inaczej zaś układają się statystyki dla bólu chronicznego – wedle różnych autorów, ryzyko uzależnienia od oksykodonu sięga w tym przypadku od 3 do 16%.

Błędne szacowanie ryzyka i wprowadzanie w błąd zarówno lekarzy jak i pacjentów, okazało się dla Purdue Pharma niezwykle kosztowne. 10 maja 2007 roku zapadł wyrok uznający firmę za winną celowemu rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji na temat ryzyka uzależnienia od oksykodonu, a kara, jaką miał zapłacić koncern, opiewała na 634 miliony dolarów.

REKLAMA
REKLAMA

Rząd kontra opioidy

Ukaranie Purdue Pharma to jednak za mało, by poradzić sobie z epidemią. Ogłoszono narodowy alert. Opioidy stały się dziś jednym z czołowych zagrożeń i debatuje się nad nim wielokrotnie w trakcie obrad na wysokich szczeblach państwowych, jak również w czasie wieców wyborczych. Obecny prezydent Stanów Zjednoczonych – Donald Trump grzmi – „Śmierć dealerom narkotykowym!”. Łatwiej jednak walczyć z gangami narkotykowymi w ciemnych ulicach, niż z uzależnieniem od leków nabywanych legalnie w aptece.

Od 2016 roku działa Narodowy Program Kontroli preskrypcji recept na opioidy. Towarzyszy mu szeroko zakrojona akcja edukacyjna skierowana do lekarzy, zwłaszcza tych pierwszego kontaktu, stykających się na co dzień z pacjentami odczuwającymi silne bóle, ale również uzależnionymi, którzy próbują jedynie uzyskać kolejną receptę. Program ma za zadanie uczulić lekarzy na pierwsze objawy uzależnienia oraz przekonać ich, że opioidy powinny być stosowane tylko wówczas, gdy potencjalne korzyści przeważają nad ryzykiem działań niepożądanych oraz rozwoju nałogu.

Prescription Drug Monitoring Program (PDMP) działający w ramach Narodowego Programu Kontroli zbiera dane o wystawionych receptach na opioidy, a także ich realizacji w odniesieniu do konkretnego pacjenta. Przed wystawieniem recepty na lek opioidowy, każdy lekarz musi zapoznać się z danymi prezentowanymi przez system, a więc powinien wiedzieć, kiedy i jakie leki tego rodzaju chory ostatnio otrzymał. Pojawiły się również ograniczenia ilościowe i czasowe w receptach na opioidy, a popularne prywatne kliniki leczenia bólu otrzymały limity na użycie opioidów. Pierwsze efekty zaczynają być powoli widoczne, ale Ameryka potrzebuje czasu, by wyjść z nałogu. Tymczasem stosowane są też inne metody walki z narkotykami – w publicznych toaletach montowane są żarówki emitujące niebieskie światło, które ma utrudniać wykonanie iniekcji (podobno trudniej w takich okolicznościach zlokalizować żyły).

Czy opioidy to leki, których należy się bać?  W teorii nie – szczególnie nie wtedy, gdy pacjent cierpi z powodu silnego bólu, którego nie można opanować innymi środkami. Mroczna natura opioidów powinna jednak skłaniać do myślenia wówczas, gdy próbuje się je forsować za wszelką ceną, również w niewielkich dolegliwościach.  Mając w bliskiej rodzinie potężną krewną – morfinę, opioidy nie są substancjami dla każdego, a ich użycie powinno być przemyślane i rozważne. Ameryka boleśnie się o tym przekonała…


Zacytuj ten artykuł jako:

  • Sylwia Ziółkowska, Amerykański sen, opioidowy koszmar, MGR.FARM, nr 4/2018 (20), str. L10-L12
REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA