Oczekiwania vs. rzeczywistość
Największą wartością praktyk po 5 roku farmacji jest przejście z teoretycznej nauki zawodu do czystej praktyki. Stażysta – często z jedynie mglistym pojęciem o pracy w aptece – może pozbyć się nieprawdziwych obrazów przyszłej pracy i zacząć funkcjonować w świecie rzeczywistości. Często może się to wiązać z krytycznym spojrzeniem na program studiów, w którym lwią część poświęcono na naukę obsługi spektrofotometru, rysowania wzorów kwiatowych czy wykrywania kationów – choć wiele z tych zajęć od początku rodziło poczucie niezbyt efektywnie wykorzystywanego czasu, to przy zetknięciu z aptecznymi realiami frustracja tylko wzrasta.
Pewnym rozczarowaniem dla niektórych mogła być też monotonia nowego miejsca pracy – analiza złożonych interakcji lekowych czy rozważania nad farmakokinetyką przyjmowanych preparatów nie są chlebem powszednim pracy aptekarza. W oczekiwaniu na możliwość wykrycia u pacjenta kaszlu po ACE-inhibitorach i wizytę babci z mieszanką ziół do rozpoznania trzeba za to przyjmować towar, wprowadzać faktury i robić zamówienia. Nauka nowych zadań niezbędnych do sprawnego funkcjonowania apteki może jednak okazać się ciekawa, a to, co niektórzy postrzegają jako minusy, dla innych będzie zaletą – spokojna, stabilna i powtarzalna praca to dla części absolwentów farmacji duża wartość. Niezależnie od tego, jakie odczucia towarzyszą tym czynnościom, konfrontacja z rzeczywistością pomaga określić stażyście, jaką drogą iść dalej – pozostać w aptece czy szukać swojego miejsca w innych gałęziach branży farmaceutycznej.
Komunikacja
Kontakt z pacjentem – dla wielu stażystów w pierwszych dniach praktyk sformułowanie to brzmi zapewne jak spełnienie koszmarów. Co prawda podczas ostatnich lat studiów dialogi farmaceuta-pacjent to jedna z ulubionych form dydaktycznych prowadzących zajęcia (i okazja do prezentowania talentów kabaretowych przez część studentów), jednak jasne jest, że rozmowa z prawdziwym pacjentem to coś zupełnie innego. Przydaje się tu choćby dostosowanie języka do rozmówcy, empatia, ale i ogrom cierpliwości – na przykład przy ciągłym powtarzaniu, że „najpierw kod, a potem PESEL” albo formułki „w ciągu pierwszych 30 dni od daty wystawienia recepty należy wziąć przynajmniej 1 opakowanie każdego leku”.
Kluczowa jest także odpowiednio wysokie poczucie własnej wartości – praca w aptece oznacza nierzadko zetknięcie się z osobami, które podważają nasze kompetencje – bo one wiedzą lepiej (klasyczne „pan mi sprzedał witaminę D, a ja chciałem D3!”), a my jesteśmy za młodzi, żeby się znać („proszę zawołać kogoś starszego”). Bez przekonania, że jesteśmy profesjonalistami, byle sytuacja konfliktowa będzie podcinać nam skrzydła. Niewłaściwym byłoby jednak uznanie, że praca z pacjentem to tylko „orka na ugorze” – już na stażu można poznać wdzięczność i uznanie ze strony osób, którym dobrze doradziliśmy. Te momenty docenienia wynagradzają wiele gorszych chwil i skutecznie motywują do dalszej pracy.
Jak się nie wypalić?
Mówienie o wypaleniu zawodowym raptem po kilku miesiącach praktyk byłoby nieco na wyrost, jednak już w tym czasie może pojawiać się znużenie i chęć zmiany. Być może faktycznie warto wówczas przemyśleć, czy apteka to odpowiednie dla nas miejsce – z pewnością lepiej poszukać alternatywnej drogi zawodowej niż narzekać przez kolejne 40 lat na swój marny los i niesprawiedliwość dziejową. Można jednak dostrzec także inne – może nieco idealistyczne – rozwiązanie: ciągłe podnoszenie swoich kompetencji. Ciężko o coś bardziej sprowadzającego w dół i wypalającego niż postawienie siebie samego w roli sprzedawcy w sklepie z lekami – a żeby stać się kimś więcej, trzeba też prezentować sobą coś więcej. Jest dużo słuszności w stwierdzeniu, że jeśli podczas rozmowy z pacjentem nie zada się ani jednego pytania (innego niż „wydrukować potwierdzenie?”), to staje się on tylko klientem – a żeby zadawać odpowiednie pytania, trzeba mieć odpowiednią wiedzę. Staje się to dodatkową motywacją do dalszego kształcenia. Zwłaszcza obecnie, u progu wejścia w życie zmian opisywanych w Ustawie o zawodzie farmaceuty, pole do manewru staje się coraz szersze – już po stażu można włączyć się w akcję szczepień przeciw COVID-19, a najpewniej w niedługim czasie ruszą kolejne kursy i szkolenia związane z opieką farmaceutyczną.
Kluczowe dla higieny psychicznej jest również zachowanie tzw. work-life balance. Pierwsze złe sny o śmierci pacjenta przez złe wydanie leku uświadamiają ważną prawdę – po skończonej pracy z apteki trzeba wyjść również w głowie. Rozważania o zapisach dawkowania czy pisanie scenariuszy rozmów z trudnymi pacjentami sprzed kilku godzin nie są rozrywką, którą warto zajmować się w czasie wolnym. Być może trzeba też odpuścić sobie kolejny webinar o realizacji zleceń na wyroby medyczne i pójść pobiegać? Zachowanie zdrowia psychicznego pomoże nam nie tylko tu i teraz, ale także w pracy z pacjentami w przyszłości.










