REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 4 grudnia 2019, 12:58

Czy farmaceuta podzieli los dinozaurów?

Stelmach, Bednarz, Rymarz, Zecer, Kołodziej, Ludwisarz – dzisiaj słysząc te nazwy własne, bardziej kojarzymy je z nazwiskami naszych znajomych niż z tym, że kiedyś były to popularnie wykonywane zawody. Zastanawiam się zupełnie szczerze czy Aptekarz podzieli ich los?

Jaki los czeka farmaceutów, jeśli środowisko nie obudzi się na czas? (fot. Shutterstock)
Jaki los czeka farmaceutów, jeśli środowisko nie obudzi się na czas? (fot. Shutterstock)

Czasami przeglądam komentarze farmaceutów na portalach grupy farmacja.net i śmieję się pod nosem. Zobrazuję, co mam na myśli:

REKLAMA

Temat artykułu: Wprowadzenie opieki farmaceutycznej.
– Najlepszy komentarz: Dopóki nam za to nie zapłacą, nie kiwniemy palcem!!

Temat artykułu: Szczepienia w aptekach.
– Najlepszy komentarz: Bez dodatkowego wynagrodzenia nie mam zamiaru robić nic!!

A ja sobie myślę, że gdyby było możliwe za tą samą pensję wykonywać przegląd lekowy, omawiać farmakoterapię pacjenta, rozwiązywać drobne problemy zdrowotne, a nawet szczepić, zamiast ciągle wydawać leki, to bym się jednak zastanawiał. Proszę mi wybaczyć tę dygresję, nie jest ona tematem przewodnim artykułu.

Oczywiście proszę nie zrozumieć mnie źle, nie wolno dawać się wykorzystywać w pracy, chodzi o to, że zawód farmaceuty bez ewolucji jego roli nie ma żadnej przyszłości. Co więcej, już w tym momencie w krajach nieco bardziej rozwiniętych niż Polska wprowadzane są rozwiązania, które zupełnie zwolnią farmaceutę z obowiązku wydawania leku.

Już śpieszę z dowodami!

Robot, który zajmuje się realizacją recepty (strona źródłowa dostępna tutaj). Wystarczy, że pracownik spakuje zamówienie, zeskanuje i wsadzi do maszyny. Pacjent otrzymuje informację o tym, że zamówienie jest gotowe, płaci wygodnie przez internet, wrzuca receptę, odbiera paczkę leków 24/7, kiedy mu odpowiada, unikając kolejek.

100% braku ryzyka pomyłki podczas realizacji recepty, 100% wykrywalności błędów lekarskich, zadowolony klient, zadowolony właściciel. Wnioski nasuwają się same.

Idźmy dalej. Dlaczego pacjent razem z otrzymaniem informacji o odbiorze leku na telefonie, nie może zostać poinformowany o:

  • prawidłowym dawkowaniu;
  • możliwych działaniach ubocznych z określeniem procentu szans na wystąpienie poszczególnych;
  • najistotniejszych informacjach o leczeniu;
  • ryzyku interakcji lub celowości zastosowania interakcji pomiędzy lekami przez lekarza;

Czyli opieka farmaceutyczna w aplikacji? A czemu nie?

REKLAMA
REKLAMA

To nie jest już melodia przyszłości, to nie są nawet wymysły człowieka z rozdwojeniem jaźni, to już działa, można wziąć telefon, zadzwonić i zamówić. Producent dodaje: w międzyczasie, farmaceuta ma czas na opiekę nad pacjentem i inne usług medyczne – Uhu, no to u nas byłoby co robić, prawda?

Żeby było jasne, ja jako jednak humanista nigdy nie zaakceptuję tego, że maszyna może zastąpić człowieka. To klasyczny przedmiot sporu z umysłem ścisłym, niejednokrotnie jednak przegrany. Bo czy nie-farmaceuta, nie-humanista, ale biznesmen będzie miał jakieś skrupuły?

Brak pomysłu na dalszy rozwój zawodu?

Wyobraźmy sobie, że mamy już OF w pełnym wymiarze, funkcjonują usługi takie jak przegląd lekowy. Czy jeśli farmaceuta przestanie odpowiadać za wydawanie leków, to uda się uzupełnić tę lukę czasową w jego harmonogramie pracy? Na to pytanie próbują odpowiedzieć brytyjscy farmaceuci. W mojej ocenie przynajmniej na razie trochę nieudolnie.

Młodzi farmaceuci elastycznie wspomogą pracę innych sektorów medycznych – tak rozpoczyna się artykuł na jednym z brytyjskich serwisów branżowych. Z jednej strony cieszy fakt, że farmaceuta zyska większy zakres umiejętności medycznych, ale z drugiej – stara prawda głosi, że jeśli ktoś jest od wszystkiego, to tak naprawdę jest od niczego.

Po co angażuje się farmaceutę w czynności, które wykonuje pielęgniarka, albo lekarz? Czy farmaceuta nie jest ekspertem w dziedzinie farmakoterapii? Dlaczego ma wykonywać czynności, do których nigdy ten zawód nie był przeznaczony? Czy nie ma pomysłu na jego dalszy rozwój? Zastanawiające…

Gdybam, gdyby to nie było na niby?

Dużo dzisiaj dajemy swobody wyobraźni, więc zastanówmy się nad jeszcze jednym (co prawda mało realnym) scenariuszem, ale możliwym. W Polsce podobnie jak w krajach skandynawskich sytuacja na farmaceutycznym rynku pracy staje się już nie kiepska, ale beznadziejna. Media podają kolejne informacje o upadających aptekach, zaczynają występować kolejne braki lekowe. Sprawa staje się coraz gorsza, nie dość, że pacjent nie ma w okolicy apteki, to nawet jeżeli ma to nie może tam kupić leku.

Politycy pod presją medialną dokonują nowelizacji prawa farmaceutycznego znosząc wymóg obecności magistra farmacji na zmianie w aptece. I co teraz? Pomyślmy wszyscy, kto za nami zapłacze? Pacjent? Pacjent nawet nie wie po co my tak naprawdę jesteśmy. Właściciel, pracodawca? Proszę powstrzymać się od wybuchu śmiechu. Boże, słyszę właśnie huk otwieranych szampanów. Ziści się sen Związku Zawodowego Techników Farmaceutycznych – postawią na swoim! Lekarze odetchną – w końcu nikt nie będzie nas poprawiał i wtrącał się do naszej profesji!

Zacytuję komentarz mojego serdecznego znajomego na jednym z portali, który trafił w samo sedno: „Naprawdę, do sprzedaży nie potrzeba wykształcenia, ktoś to w końcu zauważy” – i to jest najlepsze podsumowanie powyższego tekstu.

Czy zatem jest przyszłość dla zawodu aptekarza? Ja myślę, że jest, ale jeżeli środowisko nie obudzi się z letargu to po nas. Jakie szanse? Góra 5%, dlatego apeluje, obudźmy się wszyscy.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA