Już kilka miesięcy po ogłoszeniu globalnej pandemii COVID-19 środowisko psychiatrów i psychologów zaczęło bić na alarm – jesteśmy o krok od przepaści. Światowa Organizacja Zdrowia wskazywała, że za 10 lat depresja będzie czołową chorobą, z którą zmaga się ludzkość. Niestety, wszystko wskazuje na to, że pandemia znacząco przyśpieszy ten proces i nie jest kwestia dekady, ale maksymalnie kilku lat.
Depresja w teorii
Według klasyfikacji ICD-10, aby stwierdzić występowanie epizodu depresyjnego, muszą występować przez co najmniej dwa tygodnie przynajmniej dwa z trzech poniższych objawów:
- obniżenie nastroju,
- utrata zainteresowań i zdolności do radowania się (anhedonia),
- zmniejszenie energii prowadzące do wzmożonej męczliwości i zmniejszenia aktywności,
oraz dwa lub więcej spośród następujących objawów:
- osłabienie koncentracji i uwagi,
- niska samoocena i mała wiara w siebie,
- poczucie winy i małej wartości,
- pesymistyczne, czarne widzenie przyszłości,
- myśli i czyny samobójcze,
- zaburzenia snu,
- zmniejszony apetyt.
W rozpoznanie epizodu depresji pomocna jest również klasyfikacja DSM-5 (ang. Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, V edycja klasyfikacji zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego), która uznaje, że w okresie dwóch tygodni (lub dłuższym) występowało pięć lub więcej grup objawów, przy czym obniżony nastrój lub anhedonia muszą stanowić jedną z nich.
Przerażające statystyki
Badania przeprowadzone na naszym polskim podwórku jasno pokazują, że już dwukrotnie więcej osób zmaga się z depresją niż przed wybuchem pandemii. Dla porównania, w Stanach Zjednoczonych zaobserwowano trzykrotny wzrost, a w samym Nowym Jorku aż czterokrotny. Jak się okazuje, Polska znalazła się w pierwszej trójce krajów z najwyższym poziomem obaw wywołanych pandemią, lokując się na trzecim miejscu za Indiami i Chile – wynika z opublikowanego badania firmy doradczej Deloitte. Wzrost polskiego wskaźnika indeksu niepokoju o 14 punktów procentowych jest największy spośród wszystkich krajów europejskich. Czterech na pięciu polskich konsumentów obawia się o zdrowie członków rodziny, niespełna połowa konsumentów deklaruje, że czuje się bezpiecznie robiąc zakupy w sklepach stacjonarnych, 63% ankietowanych ma obawy przed zatrzymaniem się w hotelu czy wizytą w restauracji, 57% boi się odwiedzić fryzjera lub dentystę, trzech na czterech Polaków nie skorzystałoby obecnie z samolotu.
W temacie depresji, co czwarty Polak deklaruje pogorszenie nastroju w związku z pandemią wywołaną koronawirusem SARS-Cov-2 – wynika z badań sondażowych przeprowadzonych przez Kantar. Polacy zaobserwowali u siebie również inne objawy: jedna na cztery osoby odczuwa spadek energii, 17% wszystkich respondentów zmaga się z bezsennością, 13% z trudnościami z koncentracją, a 9% ma kłopoty z pamięcią. Niestety dwóch na trzech respondentów nie zamierza konsultować ich konsultować ani z lekarzem psychiatrą, ani z psychologiem. To bardzo poważny błąd – alarmują specjaliści. Co ciekawe, z badań przeprowadzonych w czasie pandemii wynika, że najwyższy poziom objawów depresyjnych i lękowych zaobserwowano w grupie wiekowej 18-24 lata. Okazuje się, że młode osoby znacznie gorzej znoszą samotność i izolację niż osoby starsze, które często z racji życiowej sytuacji są bardziej przyzwyczajone do rzadszych kontaktów z rodziną i przyjaciółmi.
Co mogą zrobić farmaceuci?
Z najnowszego raportu Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że z końcem 2019 roku działalność prowadziło ponad 12 tysięcy aptek oraz ok 1200 punktów aptecznych, w których pracowało 26 tysięcy magistrów farmacji i o niemal 8 tysięcy więcej techników farmaceutycznych. Z danych Naczelnej Izby Aptekarskiej wynika, że farmaceuci udzielają dziennie około 2 milionów fachowych porad! A zatem, apteka rysuje się jako najłatwiej dostępny element systemu ochrony zdrowia, niewymagający wcześniejszego umawiania terminu wizyty. To także często pierwsze miejsce, do którego pacjenci często udają się po poradę. Farmaceuci przyczyniają się zatem do usprawnienia systemu opieki zdrowotnej – warto w tym miejscu podkreślić, że impakt naszej grupy społecznej jest niepodważalny nie tylko w ujęciu demograficznym czy ekonomicznym, ale także społecznym: dziewięciu na dziesięciu pacjentów ufa swojemu farmaceucie. Konkludując, 1 800 000 porad trafia każdego dnia na podatny grunt.
Jak to przekłada się na walkę z depresją? Po pierwsze – jeśli zauważamy, że pacjent wraca po leki stabilizujące nastrój dostępne bez recepty, w obliczu realnego wejścia w życie Ustawy o zawodzie farmaceuty i w konsekwencji opieki farmaceutycznej, magister farmacji może przeprowadzić krótki wywiad, aby szerzej zbadać sytuację i w razie podejrzeń, poedukować w kontekście możliwych opcji. W dobie cyfryzacji pacjenci mogą bezpłatnie wykonać test depresji Becka na rządowej stronie wyleczdepresje.pl, dzięki kampaniom Forum przeciw depresji oraz Stopdepresji.pl dostępne są również bezpłatne antydepresyjne telefony zaufania, wreszcie warto udzielić pacjentowi informacji, że polski system ochrony zdrowia oferuje możliwość konsultacji ze specjalistą bez skierowania w jednym z Centrów Zdrowia Psychicznego. Fundacja Twarze Depresji w swojej 12. Kampanii przygotowała również gotowe materiały do zawieszenia w swoich miejscach pracy.
Niemniej jednak, otwartość na drugiego człowieka oraz szczera rozmowa to podstawa sukcesu. Skorzystajmy z naszej uprzywilejowanej pozycji w zakresie kontaktu pacjentem i w swojej codziennej pracy małymi gestami róbmy kolejne kroki w walce z depresją.










