REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 21 czerwca 2019, 09:27

Dryfując po wolnej wyobraźni

Marcina Wiśniewskiego nie trzeba przedstawiać chyba żadnemu polskiemu farmaceucie. Twórca Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek, a wcześniej Ruchu Aptekarzy Polskich, od kilku lat aktywnie działa na rzecz rodzimych aptek. Mało kto jednak wie o jego pasji do sztuki i… do spawania.

Jego zaangażowanie w sprawy zawodu przyniosło mu rozpoznawalność w środowisku farmaceutów. Nieliczni wiedzą o jego niezwykłych talentach... (fot. MGR.FARM)
Jego zaangażowanie w sprawy zawodu przyniosło mu rozpoznawalność w środowisku farmaceutów. Nieliczni wiedzą o jego niezwykłych talentach... (fot. MGR.FARM)

Na szczęście istnieje jedno miejsce (co prawda wirtualne), w którym można obejrzeć większość prac farmaceuty. – Z reguły robię zdjęcia i umieszczam na swojej, specjalnie w tym celu stworzonej stronie na Facebooku. Nazywa się ona „Kirsch Galeria”. Ale nie ma tam wszystkiego – przyznaje Wiśniewski. – Część prac robiłem docelowo na prezent i nie zawsze zdążyłem zrobić zdjęcie, część zdjęć była robiona słabym aparatem i zwyczajnie nie oddaje tego, co sam bym chciał pokazać, mam też kilka prac nieukończonych, albo przerabianych, kiedy nie byłem do końca zadowolony z efektu. Części nawet nie pamiętam – zapewnia Marcin.

REKLAMA

W rezultacie farmaceuta przyznaje, że kompletnie nie panuje nad katalogowaniem swoich prac. – Nie prowadzę katalogów, statystyk, do niczego nie jest mi to potrzebne – mówi Marcin. Ile zatem prac ma na swoim koncie? – „Dziesiątki” to chyba najcelniejsze słowo. Pomysłów mam więcej niż czasu. Kiedy tylko znajduję chwilę, rzucam wszystko i płynę albo w tę zabawę, albo w muzykę – przyznaje Marcin i dodaje, że ma też studio dźwiękowo-nagraniowe.

– To kolejna pasja, zresztą dużo starsza od zabawy złomem i spawarką. Podobne jak i sport, który uprawiam dla relaksu, zapomnienia, odpoczynku i uwolnienia myśli – dodaje. – Jeśli uda mi się zatracić, zapomnieć o „tu i teraz”, to po kilku godzinach jestem zresetowany jak po tygodniu wakacji. I gotów do działania w realu. Celem tych zabaw jest sam fakt pracy, tego zatracenia się w niej, a nie wykonanie „produktu”. Jeśli miałbym coś katalogować, to ważniejszym byłby dla mnie rejestr czasu spędzonego na nieskrępowanym dryfie po wolnej wyobraźni, niż dokumentowanie jego namacalnych efektów.

„Od lat nie oglądam telewizji, nie marnuję czasu w marketach, nie spędzam czasu bezużytecznie” – wyjaśnia Wiśniewski (fot. MGR.FARM)

Higiena czasu..

Marcin przyznaje, że jest dumny z każdej swojej pracy. Zresztą tylko dlatego nadal to robi. Obecnie pracuje nad projektem, którego nie może skończyć już od niemal roku. – Jest nim fotel barona Vladimira Harkonnena z powieści „Diuna” Franka Herberta – przyznaje farmaceuta. – Zainspirował mnie mebel zaprojektowany do filmu przez jednego z moich ulubionych artystów, szwajcarskiego awangardowego malarza i rzeźbiarza, Hansa Rudolfa Gigera – mówi Wiśniewski.

REKLAMA
REKLAMA

Farmaceuta przyznaje, że znalezienie miejsca dla takiego fotela nie będzie łatwe. Prawdopodobnie najpierw stanie w domu. – Może potem go gdzieś wystawię. Na razie nie mam takich planów. Nie wykonuję swoich prac na wystawy, ale dlatego że uwielbiam proces twórczy sam w sobie. Oczywiście efekt musi przynosić końcową radość, ale sama praca oraz czas spędzony na niej są najbardziej pasjonujące –, zapewnia Marcin. Póki co prace nad fotelem trwają. ­ Już teraz waży około 200 kg, a skończy się pewnie na 250 kg – mówi farmaceuta. – Na szczęście zbudowany jest z mniejszych elementów, poskręcanych ze sobą tak, że w miarę łatwo będzie można go przestawić.

Jak udaje mu się znaleźć czas na to niezwykłe hobby? – Od lat nie oglądam telewizji, nie marnuję czasu w marketach, nie spędzam czasu bezużytecznie – wyjaśnia Wiśniewski. – Odpoczywam aktywnie, uprawiając sport lub właśnie pracując nad swoimi projektami. Staram się wykorzystać każdą chwilę na to, co jest dla mnie i moich najbliższych najważniejsze – dodaje.

Jego zaangażowanie w sprawy zawodu przyniosło mu rozpoznawalność w środowisku farmaceutów. Zaczął częściej pojawiać się w mediach branżowych, opowiadając o wyzwaniach stojących przed farmaceutami (fot. MGR.FARM)
Jego zaangażowanie w sprawy zawodu przyniosło mu rozpoznawalność w środowisku farmaceutów. Zaczął częściej pojawiać się w mediach branżowych, opowiadając o wyzwaniach stojących przed farmaceutami (fot. MGR.FARM)

Zacytuj ten artykuł jako:

  • Łukasz Waligórski, Dryfując po wolnej wyobraźni, MGR.FARM, nr 4/2018 (20), str. L10-L12
REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA