Blisko trzydzieści lat środowisko farmaceutyczne czekało na umocowanie prawne swojej codziennej działalności. Ustawa z dnia 10 grudnia 2020r., podpisana osiem dni później przez Prezydenta RP wejdzie w życie po trzech miesiącach od jej publikacji w Dzienniku Ustaw. A zatem prócz potwierdzenia stosowanych od lat wzorców zachowań, pracownicy aptek nabędą z mocy prawa dodatkowych kompetencji, a zakres ich możliwych odpowiedzialności znacząco się poszerzy. Czy jesteśmy na to gotowi?
COVID-19 a system kształcenia
Choć apteki zmieniły reżim swojej pracy, sam trzon funkcjonowania nie uległ zmianie – farmaceuci przez cały okres pandemii stoją na straży ludzkiego zdrowia i życia. Mówimy tu jednak o pełniących swoją rolę specjalistach, którzy w zawodzie biegłość uzyskali na długo przez wywróceniem się ludzkiej codzienności do góry nogami. Oczywistym jest, że w dobie zagrożenia społecznego apteki jako placówki ochrony zdrowia publicznego ramię w ramię ze szpitalami czy laboratoriami analitycznymi stanęły w pełnej gotowości do walki z wirusowym pogromem. Jednak rokrocznie szeregi polskich aptek zasila ponad 1000 nowych, świeżo upieczonych magistrów farmacji, którzy nabywają doświadczenia pod okiem starszych kolegów po pięciu latach żmudnej nauki i półrocznym stażu za pierwszym stołem. Ministerialne decyzje w zupełnie innym stopniu wpłynęły na funkcjonowanie uczelni wyższych w porównaniu do samych aptek, wobec czego nie może być mowy o braku zauważalnych zmian w sposobie kształcenia studentów farmacji.
Sytuacja uczelni medycznych nie różniła się od początku społecznej izolacji od pozostałych uniwersytetów i akademii. Wprowadzone nauczanie zdalne bądź hybrydowe, nagła zmiana toku i trybu nauki, dostosowanie programu do realiów i możliwości danej jednostki oraz prowadzących na ten moment znalazły odzwierciedlenie w szarej codzienności polskiego studenta i ilości materiału do przyswojenia na kolejny egzamin, lecz za parę lat braki wynikające z awaryjnego systemu pracy i nauczania znajdą realne ujście w aptecznej rutynie. Magister farmacji nie będzie mógł usprawiedliwić się przed pacjentem eksternistycznym zaliczeniem farmakologii czy farmacji klinicznej. Oczywiście, do tego czasu będzie on mógł uzupełnić braki na bazie doświadczenia starszej koleżanki czy kolegi, ale co, jeśli akurat z jego programu wypadła wakacyjna praktyka w aptece szpitalnej, wobec czego w oferowanej formie online (w tym roku niektóre uniwersytety medyczne i współpracujące z nimi apteki szpitalne umożliwiły odbycie całości czterotygodniowej praktyki w formie zdalnej…) trudno było nauczyć się monitorować stężenie leku lub przygotowywać przegląd lekowy?
Przyszłość po pandemii
Nie ma co ukrywać, że zakresu nowych potencjalnych – bo przecież to do danej apteki i farmaceuty będzie należeć de facto decyzja o ich wcieleniu w życie – odpowiedzialności i uprawnień niektórzy aptekarze po prostu się obawiają. I oczywiście, litera prawa klarownie rozwiewa obawy, mówiąc o możliwym kształceniu podyplomowym uzupełniającym, jednak jeszcze dużo wody upłynie w Wiśle, zanim za pierwszym stołem pojawią się osoby, które posiadają potwierdzone i rzetelnie ugruntowane w formie praktycznej wykształcenie, które pewną ręką przełożą na codzienną praktykę.
Gdy pacjenci po zniesieniu obostrzeń zaczną z miesiąca na miesiąc (lub z roku na rok – zakładając wariant mniej optymistyczny) wracać do częstszych odwiedzin swoich lokalnych aptek, te muszą przygotować się nie tylko na ponowny wzrost zainteresowania ich placówkami. To będzie nowa rzeczywistość, z nowymi możliwościami, lękami, absolwentami uczelni ukończonymi w trybie covidowym. Jak zdamy ten egzamin jako jedna społeczność?










