REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pon. 2 września 2019, 13:58

Farmaceuta z Auschwitz

Choć wielokrotnie w artykułach starałem się punktować zasługi farmaceutów, zarówno w zakresie rozwoju nauki i przełomów w medycynie, ale też w sferze pomocy w trakcie działań wojennych, jednak nic nie jest jedynie białe albo czarne. W szeregach farmaceutów był bowiem co najmniej jeden człowiek, którego sylwetka powinna na zawsze stanowić przestrogę dla przyszłych pokoleń aptekarzy.

Victor Capesius nie tylko pełnił rolę opiekuna zapasów cyklonu B, ale też wydawał zabójczy środek w celu gazowania, czy też sam go dostarczał ciężarówką z emblematami Czerwonego Krzyża (fot. Shutterstock)
Victor Capesius nie tylko pełnił rolę opiekuna zapasów cyklonu B, ale też wydawał zabójczy środek w celu gazowania, czy też sam go dostarczał ciężarówką z emblematami Czerwonego Krzyża (fot. Shutterstock)

Aptekarz nazistowskiej machiny

W historii wszystko jest ze sobą powiązane – źli ludzie pracują dla złych ludzi. Historia Victora Capesiusa zdecydowanie wpisuje się w tą kategorię. Ci, którzy znali go przed wojną, nigdy nie skojarzyliby go z radykalnym niemieckim nacjonalizmem i antysemityzmem. Nim Hitler rozpoczął podbój Europy, pracował jako przedstawiciel handlowy a zamożni Żydzi – farmaceuci, hurtownicy leków, czy lekarze – byli jego najlepszymi klientami. W 1931 roku rozpoczął służbę w rumuńskiej armii dwa lata później uzyskał tytuł doktora farmacji by w roku 1934 rozpoczął pracę w rumuńskim oddziale niemieckiego przedsiębiorstwa IG Farben. (O zbrodniach IG Farben czytaj więcej: Farmacja w służbie złu).

REKLAMA

W 1943 roku Capesius zaczął pełnić służbę w centralnym szpitalu SS w Warszawie, skąd w październiku 1943 roku został przeniesiony do obozu Dachau jako aptekarz. Ucieszył się, gdy został przeniesiony z rumuńskiego do niemieckiego wojska, bo jego ambicją stało się udowodnienie niemieckich korzeni sięgających XVIII wieku, co pozwalałoby mu wstąpić do Waffen-SS. W obozie w Dachau pozostał do lutego 1944 roku i w następnym miesiącu skierowano go do Auschwitz-Birkenau…

Bestia z Auschwitz

Początkowo został pomocnikiem Adolfa Krömera, który nie radził sobie z funkcją obozowego aptekarza, jednak szybko zastąpił swojego przełożonego, którego w trybie doraźnym skazano na śmierć za defetyzm. Capesiusa awans na głównego aptekarza Auschwitz napawał dumą. Bardzo szybko wyzbył się jakichkolwiek wyrzutów sumienia czy rozterek. Do jego codziennych obowiązków oprócz zamawiania zaopatrzenia medycznego dla całego kompleksu śmierci w Auschwitz należało także prowadzenie selekcji.

Victor Capesius nie tylko pełnił rolę opiekuna zapasów cyklonu B, ale też wydawał zabójczy środek w celu gazowania, czy też sam go dostarczał ciężarówką z emblematami Czerwonego Krzyża. Pod koniec wiosny w 1944 roku doktor Wirths, lekarz SS w obozach koncentracyjnych Dachau, Neuengamme, Auschwitz-Birkenau, Mittelbau-Dora i Bergen-Belsen, wezwał Capesiusa do swojego gabinetu i oznajmił mu, że od teraz do jego obowiązków będzie też należało asystowanie przy selekcjach na rampie kolejowej. W Auschwitz szykowano się na najintensywniejszy okres w całej historii obozu, związany z masową wywózką Żydów z Węgier.

REKLAMA
REKLAMA

Dyplom farmaceuty dawał Capesiusowi wystarczające kwalifikacje w dziedzinie medycyny, aby wykonywać nowe zadanie. Choć wielokrotnie próbował uciekać od zadań, które mogłyby go łączyć z ludobójstwem, w obozie dał się poznać jako człowiek zdolny sam z siebie do okrucieństwa. Któregoś dnia u jednego z więźniów znaleziono trochę nadprogramowej margaryny. Capesius rozkazał wszystkim więźniom wziąć do rąk duże kamienie leżące obok baraków i podskakiwać, aż padli z wycieńczenia. „Jestem Capesius z Siedmiogrodu – wrzasnął do więźniów. – Dzięki mnie poznacie, co to szatan”. Swoją aptekarską funkcję pełnił do ewakuacji obozu w styczniu 1945 roku.

Losy po wojnie

Po wyzwoleniu obozu Capesius ukrywał się, lecz został rozpoznany przez jednego z byłych więźniów podczas wizyty w Monachium w 1946 roku. Był początkowo przetrzymywany w obozach dla jeńców wojennych w Dachau i Ludwigsburgu, skąd wypuszczono go jeszcze w tym samym roku. Przeszedł denazyfikację, po czym w 1950 roku otworzył aptekę w Göppingen.

Trzynaście lat później usiadł na ławie oskarżonych w tzw. drugim procesie oświęcimskim. Był to proces członków załogi niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, który toczył się w dniach 20 grudnia 1963 – 10 sierpnia 1965 przed zachodnioniemieckim sądem we Frankfurcie nad Menem. Obok Capesiusa na ławie oskarżonych usiedli m.in. Josef Klehr, sanitariusz SS i morderca tysięcy ludzi przez zastrzyk fenolu, który zajmował się także selekcją więźniów do komór gazowych czy  Max Lustig, szef Gestapo miasta Oświęcim, przewodniczył posiedzeniom sądu na terenie obozu, które zawsze kończyły się wyrokiem śmierci i nie miały nic wspólnego z nawet elementarnym poczuciem sprawiedliwości.

Sąd procedował dwa lata, jednak wyroki nie zadowalały w najmniejszym stopniu byłych więźniów. Ostatecznie Victor Capesius został skazany 20 sierpnia 1965 roku na 9 lat, lecz trzy lata później był już na wolności. Do końca życia uważał się za osobę niewinną wobec przedstawionych mu zarzutów zmarł w Göppingen w 1985 roku.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA