REKLAMA
Magazyn mgr.farm

Historia pewnego leku: Zdążyć przed wirusem

30 lipca 2019 13:29

AIDS przerażało i siało trwogę do tego stopnia, że na początku lat 80. XX wieku w San Francisco zamknięto łaźnie publiczne oraz domy schadzek. Uznawano je za miejsca potencjalnego rozpowszechniania się wirusa HIV. Laboratoria na całym świecie i największe firmy farmaceutyczne rozpoczęły morderczy wyścig z nieznanym patogenem…

(fot. Shutterstock).
Lek podano po raz pierwszy choremu na AIDS 3 lipca 1985 roku w Warren G. Magnuson Clinical Center (fot. Shutterstock)

Zaczęło się spokojnie i bez nadmiernych emocji. W 1980 roku do redakcji czasopisma „New England Journal of Medicine” trafiła praca opisująca kilka przypadków gwałtownie postępującego upośledzenia odporności. Wszyscy chorujący byli płci męskiej, łączyła ich także orientacja – byli homoseksualistami. Nie odnaleziono innego czynnika wspólnego. Mieli różne pochodzenie, status społeczny oraz wiek, a wcześniej cieszyli się dobrym zdrowiem lub cierpieli na sporadyczne dolegliwości. Znienacka jednak ich układ immunologiczny zdawał się porzucać swoje dotychczasowe funkcje – zapalenia płuc goniły grzybice, banalne przeziębienie przykuwało ich do łóżek, a każda kolejna infekcja zdawała się mieć coraz dramatyczniejszy przebieg. Na co chorowali ci nieszczęśnicy? Autor artykułu nie znalazł odpowiedzi

Publikacja artykułu stanowiła jednak moment przełomowy. Z całego zachodniego świata zaczęły napływać informacje o podobnych przypadkach – wszystkie z nich dotyczyły homoseksualistów lub osób przyjmujących dożylnie narkotyki. Fakt ten już na wstępie okazał się niezwykle piętnujący – AIDS na długie lata pozostało chorobą osób wykluczonych społecznie i dopiero niezliczone kampanie społeczne odczarowały mit i przekonały społeczeństwo, że zarażeniu może ulec każdy z nas.

REKLAMA

Wirus HIV tymczasem pozbawiał życia masowo i nie oszczędzał nawet najbogatszych (w 1992 roku na grzybicze zapalenie płuc zmarł legendarny Freddie Mercury, chorujący na AIDS od 1987 roku). W połowie lat 90. w USA w grupie mężczyzn między 25. a 44. rokiem życia AIDS stanowiło najczęstszą przyczynę zgonów. Jeszcze gorzej sytuacja wyglądała w Afryce, gdzie wkrótce zarażona została co czterdziesta osoba. Pierwotnie epidemię nazywano brakiem odporności wśród homoseksualistów (Gay-Related Immune Deficiency – GRID), ale już w sierpniu 1982 roku w amerykańskim Centres for Disease Control and Prevention nadano jej ostateczną nazwę – zespołu nabytego braku odporności (Acquired Immunodeficiency Syndrome – AIDS). Na początku 1985 roku wiadomo było, że przyczyną AIDS jest zakażenie HIV.

REKLAMA

AIDS przerażało i siało trwogę…

Nie znano jeszcze dobrze sposobu rozprzestrzeniania się wirusa, a zakażenie oznaczało wyrok śmierci. W tej sytuacji osoby zarażone były postrzegane jak współcześni trędowaci, nie podawano im rąk, pod byle pretekstem usuwano ze stanowisk, a w placówkach medycznych stosowano szereg zbędnych dziś zabezpieczeń. Nikt nie chciał choćby potencjalnie ryzykować zarażenia, wiedząc, że śmiertelność wynosi równe 100%, a choroba nie pozostawia nawet cienia szansy.

W imprezowym San Francisco w popłochu zamknięto łaźnie publiczne oraz domy schadzek jako miejsca potencjalnego rozpowszechniania się wirusa. Rozpoczęto masową wymianę strzykawek i igieł u narkomanów, by powstrzymać szalejącą epidemię. Dopiero w 1985 roku zdano sobie sprawę z faktu, że HIV może być również z łatwością transmitowany poprzez procedury medyczne. Zarażeniu uległ Ryan White, nastolatek z Indiany, od dziecka chorujący na hemofilię. Wirusem był skażony preparat krwiopochodny, który regularnie otrzymywał w ramach leczenia. Po rozpoznaniu choroby chłopiec został zawieszony w prawach ucznia i odmówiono mu dalszej nauki w publicznej placówce.

Świat dramatycznie potrzebował nadziei w postaci leku na HIV. Choć usilnie poszukiwano go w najnowocześniejszych, jak na ówczesne czasy, laboratoriach, wiele uliczek okazało się ślepych, a rozbudzone oczekiwania szybko gasły w zderzeniu z upartym wirusem. Lek tymczasem istniał już od 1964 roku. Czekał jednak na swojego ponownego odkrywcę.

Pierwszy lek…

Zydowudynę po raz pierwszy opisano w 1964 roku. Została odkryta na fali ówczesnej teorii o wirusowym pochodzeniu wszystkich nowotworów. Trop taki podjęto ze względu na obserwację nowotworów u ptaków – większość z nich powodowana była ptasimi retrowirusami. Nie znano co prawda wówczas ludzkich retrowirusów (do których należy m.in. HIV), ale z zapałem poszukiwano leków na nieznany patogen. Dzięki temu kierunkowi badań odkryto 6-merkaptopurynę – lek o ogromnym potencjale onkologicznym, który przyniósł swoim odkrywcom nagrodę Nobla.

REKLAMA

Zydowudyna nie wykazywała jednak tak spektakularnego działania. Dopiero dziesięć lat po pierwszej syntezie Wolfram Ostertag z Instytutu Maxa Plancka w Niemczech opisał jej skuteczność w zwalczaniu wirusa mysiej białaczki, co również nie wzbudziło specjalnego entuzjazmu w środowisku naukowym. Możliwość zastosowanie zydowudyny u ludzi była mglista, więc lek przepadł na etapie badań naukowych.

Chlubne zmartwychwstanie miało jednak wkrótce nadejść. Dokonał go Samuel Broder z Burroughs Wellcome (obecnie GlaxoSmithKline). Początkowo nazwał lek roboczo „składnikiem S”. W lutym 1985 roku wykazano in vitro, że azydotymidyna (AZT, później nazwana zydowudyną – ZDV) hamuje namnażanie się różnych szczepów wirusa HIV, nie uszkadzając normalnych komórek. Jej działanie polegało na zahamowaniu odwrotnej transkryptazy, której wirus HIV używa w procesie swojej replikacji (dzięki niej potrafi „przetłumaczyć” swój materiał RNA na DNA i wbudować się do komórek gospodarza).

REKLAMA
REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

4 komentarze Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Facet baraszkuje w łóżku z blondynką. Nagle dziewczyna się pyta: - Ale nie ma AIDS, co? - Nie - To dobrze. Nie chciałabym tego znowu złapać.
A sytuacja zaczeła się od tego: Przychodzi blondynka do lekarza. - Proszę się rozebrać - mówi lekarz. - Gdzie położyć rzeczy? - Obok moich.
Nie wiem dlaczego ale ostatnio jak słyszę czy czytam o HIV to od razu mi przychodzi na myśl ten dowcip :)

Szanowni Państwo,

Farmacja.net sp. z o. o. przetwarza Twoje dane osobowe zbierane w Internecie, w tym informacje zapisywane w plikach cookies, w celu personalizacji treści oraz reklamy, udostępniania funkcji mediów społecznościowych oraz analizowania ruchu w Internecie.

Kliknij “Zatwierdź i przejdź do serwisu”, aby wyrazić zgodę na korzystanie z technologii takich jak cookies i na przetwarzanie przez farmacja.net sp. z o .o. , Zaufanych Partnerów Twoich danych osobowych zbieranych w Internecie, takich jak adresy IP i identyfikatory plików cookie, w celach marketingowych (w tym do zautomatyzowanego dopasowania reklam do Twoich zainteresowań i mierzenia ich skuteczności) i pozostałych, szczegółowo opisanych w ustawieniach zaawansowanych.

Zgoda jest dobrowolna i możesz ją w dowolnym momencie wycofać w ustawieniach zaawansowanych.

Ponadto masz prawo żądania dostępu, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych. W polityce prywatności znajdziesz informacje jak zakomunikować nam Twoją wolę skorzystania z tych praw.

Szczegółowe informacje na temat przetwarzania Twoich danych znajdują się w polityce prywatności.

Instalowanie cookies itp. na Twoich urządzeniach i dostęp do tych plików.

Na naszych stronach internetowych używamy technologii, takich jak pliki cookie i podobne służących do zbierania i przetwarzania danych eksploatacyjnych w celu personalizowania udostępnianych treści i reklam oraza analizowania ruchu na naszych stronach. Te pliki cookie pomagają poprawić jakość treści reklamowych na stronach. Dzięki tym technologiom możemy zapiewnić Ci lepszą obsługę poprzez serwowanie reklam lepiej dopasowanych do Twoich preferencji.

Nasi zaufani partnerzy to:

Facebook Ireland Limited – prowadzenie kampani remarektingowych i mierzenie ich efektywności – Irlandia (EOG)

Google Ireland Limited (Google Adwords, DoubleClick Ad Exchange, DoubleClick for Publishers Small Business) – zarządzanie kampaniami reklamowymi, ich analiza i pomiary ruchu na stronach Serwisu – Irlandia (EOG)

Google Incorporated (Google Analytics, Google Cloud Platform, GSuit, Google Optimize, Google Tag Manager, Google Data Studio) – obsługa kampanii reklamowych, analizowanie ruchu na stronach Serwisu i obsługa poczty firmowej, analiza sposobu korzystania z Serwisu przez Użytkownika – USA (poza EOG)

Comvision sp. z o. o. – wysyłanie informacji marketingowych dotyczących Serwisu – Polska (EOG)

Benhauer sp. z o.o. – prowadzenie kampanii remarketingowych i mierzenie ich efektywności, e-mail Marketing – Polska (EOG)

LiveChat, Inc. – usługa Pharm:assistant

Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu mgr.farm jest możliwy dla osób uprawnionych do wystawiania recept lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Ustawienia zaawansowane Wstecz