REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 6 sierpnia 2020, 14:21

HIV da się wyleczyć

Są choroby, które spędzają naukowcom sen z powiek. Jedną z nich niepodważalnie jest zakażenie HIV oraz AIDS – jeden z czterech globalnych tematów podnoszenia świadomości przez Światową Organizację Zdrowia w zakresie profilaktyki i kontroli chorób. Mimo zaciętej walki z wirusem, farmakologiczne działa wciąż nie były w stanie obrócić w proch muru o nazwie „nieuleczalny”. Aż do teraz?

Medialnie HIV i AIDS przebiły się do głosu dopiero w roku 1981 (fot. Shutterstock)
Świat medycyny niedawno obiegła informacja o całkowitym wyleczeniu pacjenta zakażonego wirusem HIV (fot. Shutterstock)

Zespół naukowców z Univeristy of São Paulo, któremu przewodził dr Ricardo Riaz, przedstawił światu pierwszy przypadek pacjenta z HIV, który za pomocą intensywnej terapii antyretrowirusowej pozbył się wirusa z organizmu. Co kryje się za tym sukcesem?

REKLAMA

Wcześniejsze „uzdrowienia”

Historia medycyny zna już przypadki pacjentów, którzy z klinicznego punktu widzenia nie posiadali aktywnych kopii wirusa w granicach czułości stosowanych technik laboratoryjnych. Jednak jak do tej pory, istniało przynajmniej jedno dodatkowe wyjaśnienie takiego stanu rzeczy prócz stosowania standardowej łączonej terapii lekami antyretrowirusowymi.

W 2017 roku podczas konferencji International AIDS Society naukowcy zaprezentowali sylwetkę 9-letniej pacjentki z Republiki Południowej Afryki, która od ośmiu i pół roku nie wykazywała oznak wiremii. Dziecko, którego tożsamość jest chroniona, zostało poddane terapii zaraz po urodzeniu w 2007 roku. Wczesna terapia antyretrowirusowa nie była wówczas standardową praktyką, ale została podana dziewczynce od dziewiątego tygodnia życia w ramach badania klinicznego. Obecność HIV we krwi zdiagnozowano w 32. dniu życia, tydzień później poziom wirusa we krwi przekroczył poziom 750 tysięcy kopii/ml. W dniu rozpoczęcia terapii zanotowano wynik 150 tysięcy kopii/ml, a krótko po wdrożeniu leczenia wirus stał się praktycznie niewykrywalny (915 kopii/ml). Leczenie przerwano po 40 tygodniach, a pacjentka była jedyną z 5948 niemowląt, które osiągnęło taki stan.

Historycznie był to trzeci przypadek, w którym zastosowanie wczesnej terapii, zanim wirus zdąży się w pełni zadomowić w organizmie, prowadzi do „wyleczenia” – wcześniej w literaturze opisywano przypadek pacjentki z Missisipi oraz historię francuskiego pacjenta, który od ponad 11 lat nie przyjmował terapii z powodu niewykrywalnej wiremii. Warto zauważyć, że choć w organizmie tych dzieci nie było aktywnej formy wirusa HIV, wirus był nadal wykrywalny w komórkach odpornościowych. Naukowcy przyznali, że tak naprawdę nie wiedzą, jaki był powód, dla którego dziewięciolatka osiągnęła tak znaczącą remisję, jednak przyznali, że nie wierzą, aby sama terapia antyretrowirusowa mogła do niej doprowadzić. Wskazywali na związek z genami lub szczególną aktywnością układu odpornościowego.

Innymi znanymi przypadkami „wyleczenia” są sylwetki „pacjenta z Berlina” oraz „pacjenta z Londynu”. Pierwszy z nich to obecnie 53-letni Timothy Ray Brown, żyjący w Palm Springs w Kalifornii i od 2008 roku jest wyleczony z zakażenia wirusem HIV jako pierwszy przypadek na świecie. To właśnie 12 lat temu niemieccy lekarze ogłosili, że wykonali przeszczepienie szpiku kostnego od homozygotycznego pod względem allelu CCR5 Δ32 dawcy pacjentowi zakażonemu wirusem HIV i choremu na białaczkę. Po 600 dniach pacjent był wyleczony, a wirus HIV był niewykrywalny we krwi. CCR5 występuje w wielu odmianach allelicznych. Jedną z nich jest mutacja CCR5-Δ32, w której występuje delecja 32 par zasad powodująca powstanie niefunkcjonującego receptora, co zapobiega wejściu wirusa HIV do komórki. Dwie kopie tego allelu zapewniają silną ochronę przed zakażeniem wirusem HIV. I właśnie mutacja CCR5-Δ32 dawcy szpiku okazała się zbawienna w skutkach w przypadku „pacjenta z Berlina”. W 2019 lekarze ogłosili  podobny przypadek „pacjenta z Londynu” – osoby wolnej od wirusa od 24 miesięcy mimo niestosowania leków.

REKLAMA
REKLAMA

Przypadek z Brazylii

Świat medycyny obiegła informacja o całkowitym wyleczeniu pacjenta zakażonego wirusem HIV, zaprezentowana podczas 23. Międzynarodowej konferencji poświęconej leczeniu AIDS. 34-letni Brazylijczyk, który brał udział w badaniu, w którym otrzymywał zintensyfikowaną terapię antyretrowirusową z suplementacją witaminy B3  przez 48 tygodni, dołączył do krótkiej listy pacjentów, u których wystąpiła remisja z powodu HIV przy braku kontynuacji leczenia.

Mężczyzna był leczony od czasu diagnozy HIV w 2012 r. i był jedną z 30 osób, które wzięły udział w brazylijskim badaniu klinicznym „Multi Interventional Study Exploring HIV-1 Residual Replication: A Step Toward HIV-Eradication and Sterilizing Cure”w roku 2016 r. Jego schemat leczenia przed włączeniem do prób klinicznych obejmował połączenie efawirenzu, lamiwudyny i fumaranu dizoproksylu tenofowiru. Był jedną z pięciu osób uczestniczących w badaniu, które zostały losowo przydzielone do grupy otrzymującej dolutegrawir (inhibitor integrazy) dolutegrawir oraz marawirok (inhibitor receptora CCR5), a także nikotynamid 500 mg dwa razy dziennie przez  okres 48 tygodni. Nikotynamid jest stosowany od dziesięcioleci ze względu na jego właściwości przeciwinfekcyjne, szczególnie w gruźlicy. W badaniach in vitro działa również w celu odwrócenia latencji wirusa HIV i finalnie usunięcia wirusa z komórek.

Pacjent był jedyną osobą z grupy dolutegrawir+marawirok+nikotynamid, u którego zaobserwowano zmianę obecności wirusa w organizmie. Po 48 tygodniach zintensyfikowanej terapii pacjent powrócił do dotychczasowego schematu leczenia na kolejne 3 lata. Następnie w marcu 2019 roku zgodził się na przerwanie leczenia antyretrowirusowego. Badane co trzy tygodnie przez kolejne 64 tygodnie miano wirusa pozostawało niewykrywalne, podobnie jak obecność materiału genetycznego wirusa we krwi. Punktem zwrotnym okazał się luty 2020, kiedy to wynik testu na obecność wirusa HIV u mężczyzny okazał się niewykrywalny. Remisja jest godna uwagi, ponieważ wystąpiła bez inwazyjnego procesu przeszczepu komórek macierzystych, który przeszedł zarówno „pacjent z Londynu” jak i „pacjent z Berlina”.

Zaprezentowany przypadek jest relatywnie świeży i zdecydowanie wymaga dokładniejszego przeanalizowania. Naukowcy wskazują zgodnie na fakt, że być może znaczenie miała osobnicza zmiana genetyczna, skoro tylko jedna osoba z grupy zareagowała w ten sposób na leczenie. Nie ulega jednak wątpliwości, że wyniki badania mogą przyczynić się do innego postrzegania terapii antyretrowirusowej, która być może będzie musiała zostać przeformułowana, aby bardziej kompleksowo oddziaływać na poszczególne fazy aktywności wirusa w organizmie człowieka.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA