REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 14 stycznia 2021, 14:50

OPINIA: Kto się zaszczepił naszymi szczepionkami przeciw grypie?

Szczepienia w aptekach to gorący temat. Jedni farmaceuci chcą, inni są sceptyczni a samo Ministerstwo Zdrowia wykazuje w tym temacie pewną chłodną, angielską uprzejmość. Wiemy natomiast, że prowadzone są prace legislacyjne nad włączeniem farmaceutów do szczepień pozaaptecznych. Czekamy na ostateczne podstawy prawne i dydaktyczne. Zanim jednak zaczniemy szczepić zastanówmy się czy będziemy mieć czym.

Podano więc prawie o trzy czwarte więcej zastrzyków niż w poprzednim sezonie (2,8 mln szczepionek) (fot. Shutterstock).
Francuzi są mocno przywiązani do wyrobów własnej produkcji. Można oczekiwać, że czekają na szczepionkę Sanofi, której badania się opóźniają (fot. Shutterstock)

REKLAMA

Jak widać problemy systemowe, które powodują zarówno niedobory leków, w tym szczepionek, dotyczą oprócz podaży również i organizacji naszego rynku leków. Osoby uprawnione mają problem z uzyskaniem informacji kiedy i gdzie będą szczepione a jednocześnie szczepione były osoby spoza grupy 0. Nie możemy dostarczać szczepionki zamrożonej, bo nie mamy takiej floty transportowej ani tylu odpowiednich chłodni. Skala tego przedsięwzięcia jest duża, a my mamy małe doświadczenie. Ostatecznie część naszego przydziału została spożytkowana przez Niemcy.

Większość krajów liczy na dostawy łatwiejszej w dystrybucji szczepionki AstraZeneca, wymagającej temperatury lodówkowej. Musimy jednak pamiętać, że spora część produkcji tej szczepionki odbywa się w Indiach. Niedawno opinię światową zmroziła informacja, że rząd Indii wprowadza zakaz eksportu leków i szczepionek. Na szczęście się z tego wycofano.

REKLAMA
REKLAMA

Własne leki i bezpieczeństwo narodowe

Widać, że wygrywają kraje z własną produkcją leków i te, których system jest dobrze zorganizowany. Polska nie ma komfortu działania w sytuacji kryzysowej. Z jednej strony nie wspieramy rodzimych producentów leków, a z drugiej nie mamy możliwości nacisku na zagraniczne firmy farmaceutyczne. Niedobór kadry medycznej i jakiś niemożliwy do przeskoczenia problem organizacji tego co jeszcze mamy też nie pomaga.

Braki szczepionek przeciwgrypowych skłoniły ostatecznie Rząd do zakupu produktu indyjskiego. Ale cena tych szczepionek była o wiele wyższa niż europejskich. Dodatkowo nałożono trudne do spełnienia kryteria kwalifikacji pacjentów, bo dostarczano je w dużej liczbie do zakładów opieki zdrowotnej. Te miały ją podawać bezpłatnie grupie kwalifikowanej do szczepień, ale tu z kolei brakowało chętnych. Finał tej operacji jest taki, że nie można kupić szczepionki w aptece a te, które są w przychodniach przypuszczalnie zostaną zutylizowane.

Francja ma własnego, dużego producenta leków, który zapewnia dostęp do deficytowych produktów. Braki medyczne zagospodarowała farmaceutami, a apteki, które zdecydowały się na szczepienia nie musiały w pierwszym sezonie zapewniać dostępu do wyszukanego zaplecza. Oni zaszczepili w aptekach prawie 3 miliony pacjentów p/grypie w tym sezonie. U nas możliwe, że sporo szczepionek się zmarnuje a ci, którzy chcieli się zaszczepić nie mieli takiej możliwości. Francuzi czekają na dłuższe igły do szczepionek p/COVID-19, ja nauczona realiami gospodarki kryzysowej, dałam się zaszczepić nie pytając o długość igieł jakimi dysponujemy.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA