Jak widać problemy systemowe, które powodują zarówno niedobory leków, w tym szczepionek, dotyczą oprócz podaży również i organizacji naszego rynku leków. Osoby uprawnione mają problem z uzyskaniem informacji kiedy i gdzie będą szczepione a jednocześnie szczepione były osoby spoza grupy 0. Nie możemy dostarczać szczepionki zamrożonej, bo nie mamy takiej floty transportowej ani tylu odpowiednich chłodni. Skala tego przedsięwzięcia jest duża, a my mamy małe doświadczenie. Ostatecznie część naszego przydziału została spożytkowana przez Niemcy.
Większość krajów liczy na dostawy łatwiejszej w dystrybucji szczepionki AstraZeneca, wymagającej temperatury lodówkowej. Musimy jednak pamiętać, że spora część produkcji tej szczepionki odbywa się w Indiach. Niedawno opinię światową zmroziła informacja, że rząd Indii wprowadza zakaz eksportu leków i szczepionek. Na szczęście się z tego wycofano.
Własne leki i bezpieczeństwo narodowe
Widać, że wygrywają kraje z własną produkcją leków i te, których system jest dobrze zorganizowany. Polska nie ma komfortu działania w sytuacji kryzysowej. Z jednej strony nie wspieramy rodzimych producentów leków, a z drugiej nie mamy możliwości nacisku na zagraniczne firmy farmaceutyczne. Niedobór kadry medycznej i jakiś niemożliwy do przeskoczenia problem organizacji tego co jeszcze mamy też nie pomaga.
Braki szczepionek przeciwgrypowych skłoniły ostatecznie Rząd do zakupu produktu indyjskiego. Ale cena tych szczepionek była o wiele wyższa niż europejskich. Dodatkowo nałożono trudne do spełnienia kryteria kwalifikacji pacjentów, bo dostarczano je w dużej liczbie do zakładów opieki zdrowotnej. Te miały ją podawać bezpłatnie grupie kwalifikowanej do szczepień, ale tu z kolei brakowało chętnych. Finał tej operacji jest taki, że nie można kupić szczepionki w aptece a te, które są w przychodniach przypuszczalnie zostaną zutylizowane.
Francja ma własnego, dużego producenta leków, który zapewnia dostęp do deficytowych produktów. Braki medyczne zagospodarowała farmaceutami, a apteki, które zdecydowały się na szczepienia nie musiały w pierwszym sezonie zapewniać dostępu do wyszukanego zaplecza. Oni zaszczepili w aptekach prawie 3 miliony pacjentów p/grypie w tym sezonie. U nas możliwe, że sporo szczepionek się zmarnuje a ci, którzy chcieli się zaszczepić nie mieli takiej możliwości. Francuzi czekają na dłuższe igły do szczepionek p/COVID-19, ja nauczona realiami gospodarki kryzysowej, dałam się zaszczepić nie pytając o długość igieł jakimi dysponujemy.










