REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 16 grudnia 2021, 10:54

Ministerstwo Zdrowia vs. Aptekarze, czyli o szczepieniach słów kilka…

W ciągu zaledwie kilku dni rząd swoimi decyzjami przekreślił szansę na znaczne zwiększenie wyszczepialności naszego społeczeństwa p/grypie, a dodatkowo chce zahamować dynamicznie rozwijający się program szczepień w aptekach. Najgorsze, że robi to w okresie, gdy pacjenci coraz chętniej przekonują się do tego pomysłu. Cenią sobie naszą dostępność i nasz profesjonalizm, czyli to na co pracowaliśmy od wielu lat.

Od 1 listopada osoby dorosłe będą mogły zaszczepić się przeciw pneumokokom w aptece. Usługa ta jest bezpłatna dla osób po 65. roku życia (fot. Shutterstock)
Możemy dojść do patowej sytuacji, w której farmaceuci szczepić będą chcieli, ale nie będą mieli gdzie (fot. Shutterstock)

W czerwcu br. po raz pierwszy w polskich aptekach rozpoczęto wykonywanie szczepień p/COVID-19. W opinii co niektórych to duży krok w kierunku zmiany postrzegania naszego zawodu, a także preludium do wdrażania opieki farmaceutycznej do aptek. 17 listopada br. Sejm przyjął poprawki do ustawy o zapobieganiu oraz o zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, dzięki którym w aptekach już niedługo będziemy mogli zaszczepić pacjentów również przeciwko grypie.

REKLAMA

Wszystko szło dobrze, dopóki rząd nie podjął 6 dni później decyzji o wprowadzeniu bezpłatnych szczepień przeciwko tej chorobie dla wszystkich osób powyżej 18. roku życia. Jednak za szczepionki pacjenci nie zapłacą tylko w wybranych punktach szczepień. Tym samym farmaceuci, którzy mimo wielu przeciwności zaopatrzyli swój magazyn w szczepionki przeciwko grypie pozostali z widmem ich przeterminowania. Jakby tego było mało, na początku grudnia ukazał się projekt rozporządzenia, w którym zobowiązano apteki, w których znajdują się punkty szczepień, do posiadania, m.in. izby przyjęć i wydzielonej z niej szatni.

Jak (nie)zwiększyć wyszczepialności Polaków na grypę? 

Wyszczepialność Polaków na grypę oscyluje w okolicach 4%. W porównaniu do krajów zachodnioeuropejskich był to wręcz fatalny wynik. Warto tu nadmienić, że w Holandii czy Wielkiej Brytanii wskaźnik ten wynosi ok. 70%. Różnica jak widać, jest ogromna. W poprzednim sezonie popyt na szczepionki p/grypie był ogromny. Duża część naszego społeczeństwa chciała zwiększyć swoją odporność przeciwko jednemu z popularniejszych wirusów. Niestety, szczepionek w aptekach brakowało. Dopiero, w styczniu rząd postanowił uruchomić pewną pulę szczepionek z Agencji Rezerw Strategicznych. Wtedy, jednak wielu pacjentów zmęczonych długimi poszukiwaniami, już nie chciało jej przyjąć.

Ta sytuacja miała się nie powtórzyć w tym sezonie szczepień p/grypie. Rząd zamówił blisko 5 milionów dawek szczepionek, których podanie pozwoliłoby na wyszczepienie ok. 10% populacji naszego kraju… No właśnie pozwoliłoby, bo znowu “coś” poszło nie tak. Od października, kiedy to pierwsze szczepionki pojawiły się w polskich aptekach, popyt na nie znów przerósł podaż. Pacjenci byli bardzo chętni, by przyjąć szczepionkę p/grypie. Tylko że szczepionki przez długi okres do aptek nie docierały. Dopiero, w 2. połowie listopada, znowu pojawiły się one w hurtowniach.

Ucieszeni farmaceuci zakupili je, bo byli pewni, że pacjenci chętnie je wykupią. Sprawy potoczyły się, jednak inaczej. Premier ogłosił, że od 23 listopada szczepionkę p/grypie będą mogły otrzymać całkowicie bezpłatnie wszystkie chętne osoby powyżej 18. roku życia. Problem polega na tym, że możliwe to jest tylko w niektórych punktach szczepień, których w całej Polsce jest zaledwie ok. 3,5 tysiące. Decyzja ta powoduje, że aptekarze boją się, że zamówione przez nich szczepionki będzie trzeba zutylizować, gdyż nie będzie chętnych na ich zakup.

REKLAMA
REKLAMA

Z drugiej strony, dostępność punktów szczepień oferujących bezpłatne szczepionki przeciwko grypie jest na mizernym poziomie. Wielu pacjentów ma problem, by do nich dotrzeć, a z drugiej strony nie chce płacić za coś, co mogliby otrzymać bezpłatnie. W efekcie, zamiast zwiększyć wyszczepialność społeczeństwa, po tym sezonie będziemy raczej mówili o wzroście, ale liczby zutylizowanych szczepionek.

Rozwiązaniem tych problemów mogłoby być umożliwienie wykonywania szczepień p/grypie przez farmaceutów w swoich aptekach. Prace nad wprowadzeniem odpowiednich zmian w przepisach podjęto jednak zbyt późno. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to farmaceuci będą mogli kwalifikować i podawać szczepionki p/grypie dopiero w 2. połowie grudnia, czyli już pod koniec sezonu tych szczepień. Czy nie można było wdrożyć odpowiednich prac znacznie szybciej? I nie chodzi tu tylko o podniesienie prestiżu naszego zawodu, ale przede wszystkim o zwiększenie wyszczepialności p/grypie naszego społeczeństwa i zmierzaniu w tej kwestii w kierunku Zachodu Europy.

Czy komuś przeszkadzają szczepienia w aptekach? 

Wydawało się, że po tym jak coraz większa liczba farmaceutów podjęła się trudu wykonywania szczepień przeciwko COVID-19 i co najważniejsze ten fakt został w pełni zaakceptowany przez pacjentów, nic nie stoi na przeszkodzie, by w aptekach można było wykonywać również szczepienia ochronne przeciwko innym chorobom. Wszystko zmieniło się jednak wraz z opublikowaniem projektu dwóch rozporządzeń, według których w aptekach, w których farmaceuci będą chcieli szczepić p/COVID-19 i grypie będą musiały zajść pewne zmiany lokalowe…

Według autorów tych projektów w każdej aptece będzie musiała znaleźć się izba przyjęć, która będzie dostępna dla pacjentów z zewnątrz apteki, a także szatnia stanowiąca jej przedsionek. W ten oto sposób mogą zostać przekreślone starania wielu farmaceutów, którzy z wielkim zaangażowaniem przyczynili się do rozwoju szczepień w aptekach. Przypuszczam, że więcej niż połowa aptek w Polsce nie jest w stanie nawet podjąć się próby wdrożenia tych przepisów w życie. Niewielki odsetek aptek może i ma miejsce, by wydzielić izbę przyjęć dla pacjentów, ale wiązałoby się to z koniecznością wprowadzenia zmian w projekcie budowlanym, czy uzyskaniem zgody właścicieli lokalu. W tym momencie możemy dojść do patowej sytuacji, w której farmaceuci szczepić będą chcieli, ale nie będą mieli gdzie…

W ciągu zaledwie kilku dni rząd swoimi decyzjami przekreślił szansę na znaczne zwiększenie wyszczepialności naszego społeczeństwa p/grypie, a dodatkowo chce zahamować dynamicznie rozwijający się program szczepień w aptekach. Najgorsze, że robi to w okresie, gdy pacjenci coraz chętniej przekonują się do tego pomysłu. Cenią sobie naszą dostępność i nasz profesjonalizm, czyli to na co pracowaliśmy od wielu lat.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA