REKLAMA
wt. 29 września 2020, 14:25

Mity dotyczące depresji

Depresja, zwłaszcza w świetle społecznej izolacji, staje się potencjalną puszką Pandory. Światowe statystyki przyprawiają o gęsią skórkę, a prognozy na następne dziesięciolecia nie pozostawiają złudzeń – to kolejna niemożliwa do uniknięcia pandemia.

Wbrew powszechnemu przekonaniu antydepresanty nie uzależniają (fot. Shutterstock)
Wbrew powszechnemu przekonaniu antydepresanty nie uzależniają (fot. Shutterstock)

Im dane zjawisko popularniejsze w obecnym świecie, tym większe ryzyko pojawienia się mitów i teorii spiskowych na jego temat. Samozwańczych specjalistów w dziedzinie diagnozy i leczenia depresji pojawia się coraz więcej i w myśl efektu Dunninga-Krugera to ich opinie przepychane z niezwykłym zapałem przedzierają się do społecznej świadomości. W myśl pracy Justina Krugera i Davida Dunninga to osoby o niskich kwalifikacjach w jakiejś dziedzinie życia mają tendencję do przeceniania swoich umiejętności, natomiast osoby wysoko wykwalifikowane mają tendencję do zaniżania oceny swoich umiejętności.

Mówiąc prościej, osoby wykwalifikowane zdają sobie sprawę jak wiele jeszcze nie wiedzą w danej dziedzinie a osoby niewykwalifikowane nie posiadają natomiast nawet wiedzy o… swojej niewiedzy. Tym sposobem mamy do obalenia garść depresyjnych mitów.

MIT I: Depresja to taki trochę większy smutek

Nie ma chyba popularniejszego mitu niż slogan z nagłówka. Jednak smutek i depresja nie są pojęciami tożsamymi. Musimy pamiętać, że depresja to choroba, a smutek to emocja. Depresja kojarzy się ze smutkiem, przygnębieniem i niechęcią do życia – słusznie, bo takie bywają jej objawy. Smutek czy zniechęcenie to najczęściej reakcje na nieprzyjemne wydarzenia lub trudne przeżycia. Każdy z nas od czasu do czasu ma gorszy dzień, nie czuje się w pełni swoich możliwości. Smutek jest i powinien być naturalną reakcją na przykre dla nas wydarzenia. To, że czujemy przygnębienie i czasowy brak chęci do życia np. po stracie bliskiej osoby, świadczy raczej o naszym zdrowiu psychicznym, bo trzeba dać sobie czas na przeżycie tej straty, na żałobę.

Różnica zasadnicza w porównaniu z osobami chorymi polega na tym, że smutek w depresji trwa nieustannie i nie wiąże się z żadnym konkretnym wydarzeniem. Smutek to też niejedyna negatywna emocja, jaka towarzyszy osobom cierpiącym na depresję. Równie często doświadczają poczucia pustki, niepokoju oraz ciągłego napięcia, co w efekcie sprawia, że ich codzienność staje się pełna bólu i mozołu, ponieważ każda, nawet najprostsza czynność wymaga wysiłku, zmuszenia się do jej wykonania.

Poza tym, depresja ma wiele twarzy i nie zawsze podstawowym objawem jest smutek. Mężczyźni u których diagnozuje się depresję rzadko podają smutek jako jeden z symptomów, bardzo często natomiast mówią o atakach złości. U starszych osób depresja lubi przejawiać się w postaci mniejszej chęci do działania i licznych skarg na zdrowie. W przypadku nastolatków depresja bardzo często manifestuje się poprzez rozdrażnienie i problemy natury zdrowotnej np. bóle głowy czy bóle brzucha.

MIT II: Leczenie depresji – tabletki, które zmieniają osobowość

Niewiele jest chyba leków, które zdobyłoby taką sławę jak fluoksetyna, zwana swego czasu pigułką szczęścia, lecz w gruncie rzeczy leczenie depresji nie jest rzeczą tak prostą ani oczywistą. Przede wszystkim leki antydepresyjne wymagają przyjmowania przez określony czas, żeby móc stwierdzić, czy faktycznie u danego pacjenta działają. Jeśli po 4-6 tygodniach leczenia lekiem z danej grupy nie obserwuje się pozytywnych rezultatów, należy go zmienić. Dobór leku powinien być indywidualny dla każdego pacjenta i nigdy nie ma pewności, co u danej osoby będzie działało, zatem terapię trzeba dobierać metodą prób i błędów. Same leki antydepresyjne to często zbyt mało – w terapii depresji często łączy się farmakoterapię z psychoterapią.

Psychoterapia także jest procesem, który wymaga czasu. Wszystko to sprawia, że w przypadku diagnozy depresji ciężko o szybkie i uniwersalne dla wszystkich metody leczenia. Często od momentu rozpoczęcie terapii do momentu, w którym pacjent faktycznie odczuwa poprawę, mija sporo czasu. Mitem jest też twierdzenie, jakoby rozpoczęcie leczenia depresji farmakologicznie wiązało się z koniecznością przyjmowania leków do końca życia. Jest to kwestia bardzo indywidualna -najczęściej leki stosowane są czasowo, a badania pokazują, że mogą z nich zrezygnować te osoby, które przeszły przez odpowiednio do siebie dobraną psychoterapię.

Dodatkowo, wbrew powszechnemu przekonaniu antydepresanty nie uzależniają. W przeciwieństwie do leków uspokajających z grupy benzodiazepin (np. diazepam), którymi czasem próbujemy się ratować przy pogorszeniu nastroju. Najczęściej przepisywane obecnie leki z grupy SSRI zwiększają poziom serotoniny aż do osiągnięcia normalnego, zdrowego poziomu. Leki atypowe, jak tianeptyna czy agomelatyna w zasadzie pozbawione są w ogóle mechanizmu uzależniającego, nie ingerując w stężenie serotoniny. Zadaniem leków przeciwdepresyjnych jest przywrócenie równowagi hormonalnej w mózgu czyli powrót do stanu sprzed choroby – w przypadku tego mitu można posłużyć się analogią do leków leczących problemy hormonalne tarczycy: czy one zmieniają osobowość?

MIT III: Depresja to choroba słabych ludzi

W zasadzie ten mit można powiązać z kilkoma innymi, pomniejszymi wymysłami: że depresja nie jest „prawdziwą” chorobą, że depresja dotyka tylko kobiety – „słabą płeć”, że depresja to jedynie brak motywacji. Samym pozytywnym myśleniem depresji nie da się wyleczyć. Ponieważ choroba powstała na skutek zachwiania równowagi hormonalnej w mózgu, to leczenie trzeba zacząć od przywrócenia jej do stanu pierwotnego. Posługując się analogią do innych chorób związanych z zaburzeniami hormonalnymi od osoby z nadczynnością lub niedoczynnością tarczycy, nie oczekujemy, że przywróci sobie prawidłowy poziom hormonów poprzez zmianę w myśleniu. Ciekawe, że kiedy łapiemy wirusa grypy, nie myślimy, że coś z nami nie w porządku.

Depresja przytrafia się wielu osobom i może spotkać każdego. To prawda, że nasz sposób myślenia czy postawa wobec życia może być jedną z części składowych depresji, ale tylko jedną z wielu. Poza tym nierównowaga chemiczna w mózgu, która jest bezpośrednią przyczyną objawów, wpływa na sposób myślenia i utrudnia dostrzeganie w życiu dobrych rzeczy, odczuwanie wdzięczności i radości.

Poza tym, bardzo często o osób z depresją pojawia się myślenie według zasady „jeśli muszę zwrócić się do kogoś po pomoc, to znaczy, że zupełnie nie radzę sobie z życiem”. Jeśli widząc, że potrzebuję pomocy, sięgam po nią — to znaczy, że właśnie sobie radzę. Zwrócenie się o pomoc jest aktem odwagi, bo wymaga uznania własnych ograniczeń. Nie każdego na to stać.

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]