W 2013 roku uwagę całego świata przykuła informacja o niezwykłych efektach terapii marihuaną medyczną z wysoką zawartością CBD w zespole Dravet (ciężka, lekooporna miokloniczna padaczka ujawniająca się u niemowląt, ang. severe myoclonic epilepsy of infancy, Dravet’s syndrome). Pacjentką była 6-letnia Charlotte, która doświadczała nawet 300 dużych napadów padaczkowych (grand mal) tygodniowo z epizodami zatrzymania akcji serca. Pierwszy napad pojawił się w trzecim miesiącu życia dziewczynki i trwał ok. 30 minut. Przyczyną okazała się być mutacja genu SCN1A, która jest powszechna w 80% przypadków zespołu Dravet. Przełomem było zastosowanie oleju konopnego (z wysoką zawartością CBD), który spowodował spadek częstości napadów do… 2-3 na miesiąc, a Charlotte była w stanie sama chodzić, jeść czy nawet jeździć na rowerze. [1,2] Od tego momentu zainteresowanie przeniosło się z psychoaktywnego tetrahydrokannabinolu (THC) na pozbawiony właściwości odurzających kannabidiol (CBD).
By ocenić skuteczność stosowania naturalnego CBD w syndromie Dravet przeprowadzono randomizowane, podwójnie zaślepione badanie kliniczne wśród 120 pacjentów, u których wcześniej zdiagnozowano ten rodzaj lekoopornej padaczki. Po 14 tygodniach leczenia kannabidiolem w dawce 20 mg CBD/kg częstość napadów drgawkowych na miesiąc zmniejszyła się średnio z 12,4 do 5,9. Dla porównania w grupie placebo zaobserwowano spadek ataków padaczki średnio z 14,9 to 14,1. Wynik okazał się być wielkim przełomem dla medycyny i skłonił rzesze naukowców do dalszych badań nad właściwościami terapeutycznymi kannabidiolu. [2] Odkrycie doprowadziło również do powstania w Stanach Zjednoczonych pierwszego (i jak dotychczas jedynego) leku zawierającego CBD pod nazwą Epidiolex, który zarejestrowany jest jako roztwór doustny w dawce 100mg/ml do leczenia ciężkich, lekoopornych typów padaczki.
CBD – panaceum na współczesne dolegliwości
Nadal nie jest do końca wyjaśniony mechanizm działania CBD przede wszystkim ze względu na jego wielokierunkowe działanie. Choć mogło by się wydawać, że główną rolę gra układ endokannabinoidowy, który bierze udział w licznych procesach fizjologicznych ludzkiego organizmu, takich jak regulacja odczucia głodu i sytości, odpowiedź immunologiczna, percepcja bólu czy nastrój i motywacja, to najnowsze doniesienia wskazują jednak na niskie powinowactwo CBD do receptorów kannabinoidowych. [3,4] CBD jest słabym antagonistą rec. CB2 oraz negatywnym modulatorem allosterycznym rec. CB1. Dzięki wpływowi na rec. CB1 kannabidiol może niwelować euforyczne efekty po zażyciu THC. Dodatkowo ma działanie neuroprotekcyjne, przeciwlękowe oraz wspomagające leczenie uzależnień od alkoholu i nikotyny. [5]
Aktualnie większość badań farmakologicznych dotyczących CBD skierowana jest na odszukanie działania niezależnego od receptorów CB1 i CB2. Odkryto m.in. agonistyczny wpływ CBD na rec. 5-HT1A, zdolność do aktywowania receptorów adenozyny A2A oraz do hamowania czynnika martwicy nowotworu – TNF-alfa (badanie na modelu zwierzęcym z RZS). [4]
Dzięki dobremu profilowi bezpieczeństwa i braku psychoaktywności CBD jest bez wątpienia najciekawszym kannabinoidem. Kolejne doniesienia naukowe wskazują na pozytywne efekty farmakologiczne jego stosowania w licznych schorzeniach. Począwszy od zaburzeń nastroju i lęku (stymulacja neurogenezy), otyłości/zespołu metabolicznego (regulacja przemian metabolicznych i apetytu), chorób neurodegeneracyjnych (działanie neuroprotekcyjne poprzez ochronę osłonki mielinowej włókien nerwowych), zaburzeń ruchowych (choroba Parkinsona i Huntingtona) przez padaczkę (wpływ na przekaźnictwo glutaminergiczne), zaburzenia autoimmunologiczne (stwardnienie rozsiane i RZS), po schizofrenię czy nowotwory. [4,5,6]
Syndrom niedoboru endokannabinoidów – potencjalny problem cywilizacyjny
Ludzki organizm produkuje związki o działaniu podobnym do kannabinoidów, są to głównie annandamid (AEA) i 2-arachidonoiloglicerol (2AG) i to one właśnie są najczęściej obiektem badań. Endokannabinoidy stymulują neurogenezę, odgrywają istotną rolę w regulacji apetytu, kontroli ciśnienia tętniczego, koordynacji ruchowej, oraz opanowaniu emocji i odczucia stresu. W dzisiejszych czasach jesteśmy narażeni na coraz więcej stresogennych czynników, a dla zapewnienia homeostazy naszego organizmu potrzebujemy również sprawnej pracy układu kannabinoidowego. Pojawia się więc coraz więcej przypuszczeń, że mamy kliniczny niedobór endokannabinoidów, bo ewolucja biologiczna nie nadąża za aktualnymi szybkimi zmianami w naszym stylu życia. Niedobór endokannabinoidów (ang. eCB deficiency syndrome) jest coraz lepiej udokumentowany, głównie u osób chorych, ponieważ w zdecydowanej większości to pacjenci będący pod stałą opieką terapeutyczną są poddawani szczegółowym badaniom diagnostycznym. Niestety, nie ma takich badań dla osób (jeszcze) zdrowych, ale żyjących w stresie lub posiadających skłonności do depresji. Niedobór endokannabinoidów stwierdzono przy migrenach, fibromialgii, zespole jelita drażliwego, w warunkach stresu i w niektórych chorobach psychicznych, zwłaszcza w depresji. Rozregulowanie układu endokannabinoidowego obserwowano również w otyłości oraz u osób z syndromem metabolicznym. [5]










