Świat farmacji nieodłącznie wiąże się z badaniami klinicznymi, niezależnie od faktu, że kiedyś nie przybierały one współczesnego kształtu. Aby wprowadzić nową cząsteczkę do użycia, trzeba było najpierw potwierdzić jej bezpieczeństwo i skuteczność. I choć medycyna wymaga poświęceń i postępu, powinniśmy pamiętać, że niejednokrotnie ceną były setki ludzkich istnień. Firmy farmaceutyczne szły po trupach do celu – dosłownie.
Jeszcze raz IG Farben
Niejednokrotnie pisałem o kryminalnej i wstydliwej przeszłości współczesnych gigantów farmaceutycznych, którzy w czasach wojennych wchodzili w skład koncernu Interessen-Gemeinschaft Farbenindustrie Aktiengesellschaft (I.G. Farbenindustrie AG, potocznie zwany IG Farben). Dziś chciałbym się skupić na przykładach ich zbrodniczej działalności, opartej na testowaniu tworzonych substancji z udziałem więźniów obozów koncentracyjnych.
Na terenie KL Auschwitz I pracował już obozowy farmaceuta Victor Capesius, od 1934 roku związany z IG Farben (czytaj więcej: Farmaceuta z Auschwitz). Lekarze SS współpracowali z nim głównie dlatego, że koncern, który zapewnił mu miejsce w strukturach kompleksu śmierci, finansował wiele eksperymentów medycznych. Nadzorcą z ramienia IG Farben i jego składowej, Bayer AG była „Bestia z Auschwitz” – taki przydomek zyskał bowiem Helmut Vetter, zbrodniarz hitlerowski, doktor medycyny, członek NSDAP, który nim trafił do Auschwitz-Birkenau, pełnił funkcję lekarza SS w KL Dachau.
Niektórzy dyrektorzy koncernu Farben wiązali przyszłość ich organizacji nie tyle z chemikaliami, ile z kształtującą się dopiero dziedziną, jaką była nowoczesna medycyna. Dlatego to właśnie IG Farben, a nie SS, wiodło prym w prowadzeniu doświadczeń w obozach koncentracyjnych. Dramatyczne losy więźniów ujrzały światło dzienne w 1945 roku, kiedy Rosjanie wkroczyli na teren obozu i w zbiorach dokumentów odnaleźli korespondencję pomiędzy Bayer AG i komendantem KL Auschwitz I.
Świat dowiedział się o niej dwa lata później podczas szóstego procesu norymberskiego, kiedy dziennik „Herald Tribune” opublikował zeznania dotyczące tej okrutnej transakcji. Wymiana listów dotyczyła bowiem sprzedaży 150 kobiet do eksperymentów medycznych. IG Farben poinformowało obóz, że planuje doświadczenia z nowym lekiem usypiającym i będą wdzięczni za dostawę pewnej liczby kobiet. W kolejnej wiadomości odwołało się do odpowiedzi, w której podano cenę 200 marek za osobę uznając kwotę za zbyt wygórowaną. Zaoferowało „nie więcej niż 170 marek za głowę” i podkreśliło, że w razie przyjęcia oferty potrzebuje 150 kobiet „w jak najlepszym stanie”. Dalsza korespondencja to potwierdzenie „otrzymania zamówionego transportu”. Ostatni opublikowany fragment dotyczył efektów badań – stwierdzono, że „próby zostały przeprowadzone, wszystkie pacjentki zmarły” oraz zapewniono o rychłym kontakcie w celu ustalenia szczegółów „nowej dostawy”.
Inna część odnalezionej dokumentacji dotyczyła badań Preparatu 3582 – niezbadanego środka na tyfus autorstwa Hoechst – jednego z filarów IG Farben (obecnie po licznych fuzjach wcielonego do Sanofi). Lekarze SS pod nadzorem Vettera wyznaczyli 50 więźniów, których umyślnie zarażono tyfusem, a następnie poddano eksperymentalnemu leczeniu. W ciągu dwóch miesięcy doświadczeń w trzech następujących po sobie seriach zmarła ponad połowa uczestników eksperymentu, a więc nie odnotowano wzrostu przeżywalności w stosunku do grupy kontrolnej – celowo zarażanych tyfusem, ale pozostawionych bez leczenia. Niezależnie od przynależności do jednego z ramion badania, wszystkich którzy pozostali przy życiu ostatecznie i tak wysłano do komór gazowych.
Świadkiem makabrycznych wydarzeń był blok dwudziesty obozu, gdzie znajdował się oddział chorych na gruźlicę, a gdzie lekarze SS wstrzykiwali więźniom eksperymentalne środki, prowadząc do ich rychłej śmierci. Sam Vetter osobiście brał udział w innym doświadczeniu, testując leki antybakteryjne Bayer na dwunastu kobietach zakażonych paciorkowcem. Nieudany wynik badania, skutkującego agonią z powodu obrzęku płuc przedstawił Adademii Medycznej Wehrmachtu. SS było więc jedynie narzędziem w rękach IG Farben, które przyczyniło się do powstania trzeciego obozu w ramach kompleksu Auschwitz.
KL Auschwitz III Monowitz
Historia powstania obozu KL Monowitz wiąże się z inicjatywą IG Farben wybudowania już trzeciej dużej fabryki kauczuku syntetycznego i paliw płynnych, tym razem znajdującej się na Śląsku, poza zasięgiem ówczesnych bombowców alianckich. Spośród kilku rozpatrywanych lokalizacji wybór padł ostatecznie na równinę położoną pomiędzy wschodnią częścią Oświęcimia, a wsiami Dwory i Monowice – Monowitz. Niebagatelne, a być może nawet decydujące znaczenie przy ocenie projektu było również przekonanie o możliwości zatrudnienia przez firmę więźniów pobliskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Początkowo kilkuset więźniów z komanda określanego od niemieckiej handlowej nazwy kauczuku syntetycznego – Buna – dowożono na plac budowy ciężarówkami.
Od maja 1941 r. 6-kilometrowy dystans z obozu macierzystego Auschwitz I pokonywali pieszo. Latem 1942 r. w Auschwitz wybuchła epidemia tyfusu, co wstrzymało prace budowlane – aby uniknąć tego w przyszłości Niemcy zadecydowali o założeniu podobozu nieopodal fabryki. 26 października 1942r. odbył się w obozie Auschwitz I apel, podczas którego wybrano 500 więźniów przeznaczonych do przeniesienia do KL Auschwitz III Monowitz. Byli to głównie Żydzi przywiezieni w ostatnich transportach z Rzeszy, niemieccy więźniowie kryminalni wyznaczeni do objęcia funkcji w tzw. samorządzie więźniarskim oraz osoby różnych narodowości, w tym także Polacy. Stan liczebny obozu stopniowo rósł: w grudniu 1942 r. więźniów było ponad 3500, pół roku później ich liczba przekroczyła 6000 by w drugiej połowie 1944 r. wynieść już ponad 11000. W czasie istnienia obozu ofiarą selekcji padło ponad 10 000 więźniów. Ginęli od dosercowych zastrzyków fenolu w Auschwitz lub w komorach gazowych Birkenau.
Wyzwolenia obozu dokonali Sowieci 27 stycznia 1945r., jednak wcześniej większość więźniów przeszła na rozkaz Niemców pieszo do Gliwic, skąd wywieziono ich do obozów w Buchenwald i Mauthausen. O historii KL Auschwitz III Monowitz pisał m.in. pisarz Primo Levi czy laureat pokojowej nagrody Nobla, Elie Wiesel. W 2014 roku otwarto wystawę „IG Fabren Werk Auschwitz”, związaną z działalnością fabryki i przyległego obozu.










