Niedawno publicznie stwierdziłeś, że Kodeks Etyki Aptekarza RP jest do gruntownej poprawy. Czy mógłbyś rozwinąć tę myśl? W jakich obszarach, Twoim zdaniem, są potrzebne zmiany w KEA?
Michał Byliniak: Kodeks Etyki Aptekarza jako wytyczna oraz fundament oceny postawy etycznej farmaceutów powinien w mojej ocenie odnosić się w możliwie najbliższy sposób do rzeczywistości, w której funkcjonujemy. Dlatego też powinien mieć albo charakter ogólny, wyznaczający zasady etyczne w sposób niepodlegający dyskusji, albo szczegółowy, uwzględniający warunki, w których wykonujemy zawód, i zmieniające się otoczenie. Obecny KEA stoi gdzieś pośrodku, nie uwzględniając kwestii etycznych niezwiązanych z wykonywaniem zawodu aptekarza. Nie powinny mieć miejsca sytuacje, w których oczywiste złamanie przepisów nie znajduje odzwierciedlenia w Kodeksie Etyki Aptekarza. Nie powinny mieć miejsca sytuacje, w których czujemy, że ze względu na nieprecyzyjne zapisy pewne patologie nie podlegają sankcjom dyscyplinarnym.
Kwestia standardów etycznych ma zresztą o wiele szerszy wymiar – od dawna niestety młodzi farmaceuci nie są szkoleni w modelu mistrz-uczeń, coraz rzadziej w początkowym okresie pracy farmaceuty jest on otoczony opieką doświadczonych współpracowników, coraz częściej kwestie standardów etycznych przedstawiane są młodym adeptom aptekarstwa tylko w momencie przyjmowania ślubowania. Ponad 50% farmaceutów to osoby poniżej 40. roku życia, dynamiczne i przyzwyczajone do nowoczesnych form i narzędzi komunikacji. Dlatego też rola Kodeksu w mojej ocenie rośnie, znaczenia nabiera też jego formuła i zakres. I dlatego zarówno w samorządzie, mediach branżowych, jak i codziennej pracy etyka powinna być jednym z wiodących tematów, a KEA powinien w jasny i klarowny sposób wytyczać farmaceutom drogę w codziennej pracy. Dlatego uważam, że w nieodległej przyszłości należy dokonać przeglądu całości treści Kodeksu Etyki Aptekarza RP, mającego na celu osiągnięcie wyżej wskazanych celów.
Czy Twoim zdaniem problem nieetycznych zachowań farmaceutów, ale niezwiązanych z wykonywaniem tego zawodu, jest poważny? Niedawno stwierdziłeś, że np. aptekarz bijący w domu żonę powinien być pozbawiony prawa wykonywania zawodu. Czy w innych zawodach zaufania publicznego tak się dzieje?
M.B.: Nie znam skali tego rodzaju sytuacji, niemniej jednak nawet jeden przypadek to zbyt wiele. Rozważania na temat etyki, Kodeksu Etyki Zawodowej nie powinny jednak bazować wyłącznie na kazuistyce. Osobiście uważam, że przynależność do zawodu zaufania publicznego zobowiązuje. Zobowiązuje do przestrzegania wyśrubowanych standardów etycznych w trakcie wykonywania zawodu, ale także w momentach, gdy wydaje się, że nikt na nas nie patrzy. Tak naprawdę, wykonując zawód farmaceuty, w większości przypadków stajemy się osobami zauważalnymi w lokalnych społecznościach. Stanowimy w oglądzie naszych sąsiadów, pacjentów elitę, której – czy tego chcemy czy nie – duża część społeczeństwa się przygląda. Także wtedy, gdy idziemy po zakupy, jedziemy na wakacje czy bawimy się z dziećmi. Trudno jest mi wyobrazić sobie i zaakceptować obraz farmaceuty, który prowadzi samochód pod wpływem alkoholu, bije dzieci czy dokonuje oszustw, a jednocześnie uznawany jest za spełniającego wymogi etyczne. Na szczęście tego rodzaju sytuacje nie są powszechne, niemniej jednak nie możemy ich pomijać w naszych rozważaniach na temat standardów etycznych farmaceutów, ponieważ każdy taki przypadek powoduje nieodwracalne szkody w wizerunku zawodu, który wykonujemy.
Jeżeli chodzi o inne grupy zawodowe, to musimy pamiętać, że zawody zaufania publicznego wykonują setki tysięcy osób. Z czystej statystki wynika, że w tak ogromnej liczbie musi dochodzić do różnych niepożądanych zachowań, zarówno na kanwie zawodowej, jak i obyczajowej. Podejście poszczególnych samorządów do kwestii etycznych jest różne. Mnie najbliżej jest do modelu etycznego zawodów prawniczych, gdzie ocenie podlega całokształt działań i zachowań adwokata czy radcy prawnego i gdzie karaniu podlegają również nieetyczne zachowania niezwiązane z wykonywaniem zawodu, takie jak na przykład prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu.
Niedawno zostałeś wybrany prezydentem PGEU na rok 2019. Bardzo często spotykasz się z przedstawicielami naszego zawodu z innych krajów Unii. Jak te kwestie są uregulowane u nich? Czy dostrzegasz jakieś wzorce, do których powinniśmy dążyć?
M.B.: Kwestie etyczne są nierozerwalnie związane z wykonywaniem zawodu farmaceuty, niezależnie od długości i szerokości geograficznej. Do przestrzegania standardów etycznych przykłada się bardzo dużą wagę w Europie, ale i na całym świecie, i nie znam miejsca, gdzie są farmaceuci, a nie ma jakiejś formy kodeksu etyki.
Ze znanych mi standardów największe wrażenie zrobiły na mnie rozwiązania z Wielkiej Brytanii. Zarówno pod kątem klarowności sformułowania zasad etycznych, obejmujących nie tylko kwestie zawodowe, ale też moralne [przyp. red.: www.pharmacyregulation.org/raising-concerns], jak i skuteczności działań dyscyplinujących. Okresowo General Pharmaceutical Council publikuje dane ukaranych farmaceutów wraz z informacją o rodzaju nałożonej kary. Jak się okazuje, podobnie jak w przypadku samorządu adwokackiego w naszym kraju, GPhC reaguje również w sytuacjach pozazawodowych, wielokrotnie zawieszając prawo wykonywania zawodu. Jednocześnie na stronach GPhC znajdujemy również wytyczne dotyczące kwestii zachowań w social mediach, relacji pomiędzy wykonywaniem zawodu a wyznawaną religią, zachowywania poufności [przyp. red.: www.pharmacyregulation.org/guidance-support-spp]. Wydaje się, że kompleksowe podejście do kwestii etycznych, prezentowane w Wielkiej Brytanii, można uznać za standard godny naśladowania i rozważyć wdrożenie choćby części funkcjonujących tam rozwiązań.
Co jakiś czas w mediach można spotkać się z reklamami suplementów diety, w których biorą udział farmaceuci. Coraz bardziej zauważalnym zjawiskiem jest też pojawianie się farmaceutów w roli autorów lub bohaterów artykułów sponsorowanych o tematyce zdrowotnej, gdzie podawane jest miejsce ich pracy (najczęściej duża sieć apteczna). Czy Twoim zdaniem takie sytuacje szkodzą wizerunkowi farmaceutów i powinny być przedmiotem postępowań dyscyplinarnych?
M.B.: W pierwszej kolejności należy jasno powiedzieć, że absolutnie niepożądanym jest brak regulacji wprost zakazującej farmaceutom promowania wszystkich produktów będących asortymentem aptek. Trudno jest uznać za etyczne promowanie produktów, które później samemu się sprzedaje, oraz uzasadnić obecność zakazu uczestnictwa w reklamowaniu leków, a wyłączenie spod niego suplementów diety, kosmetyków czy wyrobów medycznych. Doskonale wiemy, że dla dużej grupy pacjentów różnice pomiędzy poszczególnymi kategoriami są trudne do zauważenia, a obecność marek parasolowych identyfikacji tych różnic nie wspiera.
W przypadku artykułów należy pamiętać, że granica pomiędzy reklamą a informacją bywa bardzo cienka i łatwo ją przekroczyć. Ostatnio na jednym ze spotkań z ekspertami usłyszałem dość ciekawe podsumowanie: „Medycyna to sztuka, a farmacja to nauka”. Trudno jest się w zasadzie z tym twierdzeniem nie zgodzić. A skoro tak, to musimy pamiętać, że jeżeli tworzymy artykuły, to powinny mieć one charakter naukowy ze wszystkimi tego konsekwencjami, czyli przede wszystkim z zachowaniem obiektywizmu oraz jasnym wskazaniem, że jest to artykuł sponsorowany – jeśli takim jest. Odpowiadając ostatecznie na pytanie – nie mam wątpliwości co do naganności uczestnictwa w reklamach, nawet jeśli zakaz nie jest wprost wyrażony w ustawach. Co do artykułów, to trudno jest przyjąć jedną zasadę – każdy przypadek powinien być analizowany indywidualnie.










