REKLAMA
Magazyn mgr.farm

Sieci kontra apteki indywidualne – konflikt, na którym traci farmaceuta cz.1

19 maja 2020 13:27

Zauważyłem, że ostatnio stary konflikt pomiędzy przedstawicielami sieci aptecznych, a połączonymi siłami izb aptekarskich i indywidualnych aptekarzy nabrał na sile. Obserwowałem biernie kontrowersyjny materiał, który ukazał się w TVP, a także mniej lub bardziej kulturalne Twitterowe dyskusje. Czas więc na podsumowanie i komentarz.

fot. shutterstock

Prolog

Gdyby ktoś niezorientowany, skusił się na kliknięcie w mój tekst, opiszę okoliczności tego konfliktu. Ci, którzy znają temat, mogą go sobie odświeżyć – niektórym przyda się na pewno 🙂 Tak więc w 1231 roku na mocy dekretów króla Sycylii Fryderyka II, powstał zawód aptekarza, następnie… żartuje, to nie tak dawno. Lata 90- te były krótkim – złotym okresem farmacji. 89 rok zmienił bardzo wiele, a dla farmaceutów najważniejszą informacją było to, że własna apteka to wspaniały, lukratywny biznes.

Szybko jednak pojawił się problem – co dalej? Przecież dziecko nie-farmaceuta nie może być właścicielem apteki. Tak więc poprzez presję środowiska aptecznego zniesiono pierwotny zapis Apteki dla Aptekarza. Jak śmiesznie brzmią teraz argumenty porównujące Polskę z Niemcami i Francją. Środowisko samo dążyło do zniesienia świętej zasady prowadzenia apteki przez aptekarza, po to, żeby 20 lat później uznać to za największą zbrodnię i uchwalić je na nowo. Tak zmarnowano 20 lat.

REKLAMA

Tym gorzej, że ten sam problem pojawił się wśród farmaceutów już przed wojną i aptekarze znaleźli znacznie lepsze rozwiązanie. Mianowicie po śmierci farmaceuty, właściciela apteki, zarządzanie apteką przypadało na wdowę po zmarłym lub bliskiego krewnego, przy nadzorze pracującego w aptece prowizora farmacji. Apteka pełnoprawnie wracała do właściciela, po tym jak dziecko ukończyło studia farmaceutyczne. Dało się?

REKLAMA

Konsekwencje

Zacznę od okoliczności łagodzących tamtą decyzję. Francja i Niemcy nie zaznały komuny i nie zmierzyły się z potwornym gwałtem na prawie własności, jakiego doświadczyli Polscy farmaceuci. Poniżej fragment, który fantastycznie opisuje okoliczności i klimat lat 1950 i 1951.

„Po krótkim okresie sprawnego funkcjonowania, właścicielom aptek zaczęto sprawiać celowo coraz większe kłopoty: narzucono na apteki drakońskie podatki, dręczono zagmatwaną korespondencją urzędową, część leków i surowców była ściśle reglamentowana… Aptekarze zaczynali tracić grunt pod nogami w momencie, gdy Polska wkraczała w najczarniejsze czasy stalinowskie. W prasie, bez wyjątku uległej szalejącej władzy komunistycznej, zorganizowana została nagonka na „aptekarzy-wyzyskiwaczy”, celowo zawyżających ceny leków, które rzekomo były tanie i powszechnie dostępne! Farmaceutów przedstawiano jako kastę zawodową, wzbogacającą się na cudzym cierpieniu, a w najlepszym razie oskarżano o nieudolność w prowadzeniu aptek i niewłaściwe zaopatrywanie się pełnych jakoby hurtowniach. Cóż pozostawało „opiekuńczemu” państwu ludowemu? Przejąć apteki na własność skarbu państwa, dodajmy – państwa socjalistycznego, którego własnością pozostawała cała wytwórczość, hurt i detal.”  – Brzmi dziwnie znajomo, prawda?

Cały tekst polecam tutaj.

Nawet w trakcie wojny, nawet w gettach narodowi socjaliści nie dopuścili się tego, co w okresie pokoju zrobili komuniści. W mojej ocenie to właśnie wtedy raz na zawsze zniszczono w Polsce tradycję aptekarstwa rodzinnego/indywidualnego, której niestety nie udało się odtworzyć po 89’, przez co powrót do tego stanu rzeczy jest już niemożliwy.

Krótkowzroczne było myślenie o zniesieniu apteki dla aptekarza, która docelowo służyła zagrzebaniu marzeń o powrocie stanu rzeczy sprzed 1951 roku. Mam nadzieję, że Ci bardziej przedsiębiorczy w odpowiednim czasie zrozumieli, dokąd prowadzi ta decyzja, sprzedali mało przyszłościowy biznes i dobrze żyją. Wkrótce sieci szybko zaczęły prostym sposobem, którym rządzi się wolny rynek (którego ówczesne pokolenie nie znało) dominować mniejsze przedsiębiorstwa.

REKLAMA

Jaki to był sposób? Cena – tyle wystarczyło. Misja, tradycja, fachowa obsługa, doskonałe receptury leków robionych, gwarancja najlepszych leków i produktów– nic z tych rzeczy, nie sprawiło, że pacjenci woleli wybrać aptekę „indywidualną”, od sieciowej. Pytanie brzmi, czy one faktycznie się tym wyróżniały? Czy wyróżniają się tym teraz? Bo taki przekaz można chyba usłyszeć…

Apteki sieciowe koszą nas cenami, może powinniśmy być lepsi jakością usług? Może powinniśmy wprowadzić udokumentowaną ustawę o zawodzie, razem z opieką farmaceutyczną i walczyć jakością z marketingiem? Może tak powinniśmy się zareklamować? 

No właśnie zareklamować. Zamiast takiego pomysłu, aptekarze, którzy sądzili, że jakością obsługi, marketingiem farmaceutycznym (który uważano za pogwałcenie etyki zawodu) nie wygrają z finansowymi hegemonami, woleli więc wybrać walkę na kolejne zmiany prawne. Zakazem reklamy rozpoczęto ratunek tonącego.

Będziemy bezpieczni, kiedy zabronimy im się reklamować.

Oczywiście pomysł ten udało się uargumentować, bo wiele reklam aptek odbiegało od norm etycznych. Ujmę to tak, wieloryb połknął przynętę wędkarza. Potem, parę lat później pojawił się powrót idei apteki dla aptekarza, o której pisałem tutaj.

Część właściwa dramatu w 2 części artykułu.

W artykule wykorzystano fragment artykułu:

REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

47 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Gdyby wszyscy farmaceuci byli mądrzy i nigdy nie poszli pracować w sieci to nie było by żadnego "konfliktu", bo nie byłoby sieci, za to wszyscy jeździlibyśmy "mercedesami". No ale to trzeba być mądrym...
To po co wtedy kształcić tabuny bezużytecznych pseudospecjalistów od niewiadomoczego? Taka sama logika,że jakby nikt nie poszedł do wojska, to nie byłoby wojen. Utopia rodem z izbowego pierdolnika. Z handlu lekami i suplami dobrze żyją producenci, hurt, branża reklamowa, kierowcy - czyli wszyscy oprócz aptek. Ta branża teraz to synonim wtopy, obciachu i żenady. Tak jak kiedyś słowa, że ktoś ma aptekę oznaczały ,że masz do czynienia z gościem z kasą, tak teraz już niekoniecznie. Apteka i cała ta branża stały się takim gównem, w które już nikt nie zainwestuje złotówki, a na studia idą takie same mózgi jak w latach permanentnego niedoboru na ten kierunek za czasów PRL, a jak ktoś jest średnio kumaty to omija to z daleka.
Nie prowokuj, nie prowokuj... Pamiętaj że to maksimum twoich możliwości... Jak przedobrzysz to ci jeszcze co pęknie a wtedy sam zobaczysz żeś nikim... i się załamiesz... nic już nie odkryjesz. Pyk! Sprawdź czy jesteś
Haha po farmacji akurat to raczej większość jest nikim i raczej furory nikt nie robi. Następny nawiedzony aptekarz?
A czego oczekiwałeś kończac farmację?Możliwości masz duże,nie jesteś bezrobotnym, możesz zarabiać duze pieniądze w sieciach,możesz robić produkcję leków, kosmetyków,możesz być kierowcą,przedstawicielem ....Ja poszłam na farmacje,bo było tam dużo chemii no i nie musiałam zdawać egzaminów.W 1991r założyłam swoją aptekę,aby mieć pracę/Dyrektor Cefarmu jako buntowniczkę od dyżurów chciał mnie sprzedac masarnikowi na rogu.niestety dyrektor musiał sprzedać swoja aptekę/.Ciężko pracowałam,aby spłacić kredyty.Praca była ciężka,ale dawała mi satysfakcje.Zrealizowałam swoje marzenia.poznałam wspaniałych ludzi.mam miłych pacjentów i pracuję nadal choć mam już emeryturę.
I jeszcze dodam jak wróciłam z Mali i z Burkina Faso/Afryka/ to dziekowałam mamie,że urodziła mnie w Polsce.
Pani Ireno, podsumowując Pani wypowiedź, farmacja to wspaniały wybór dla ludzi lubiących ciężko pracować i spłacać kredyty :) A poważnie - duże pieniądze w sieciach skończyły się w 2012 roku, zakładów produkujących leki w Polsce jest jak na lekarstwo (he he żart taki), do bycia kierowcą (?) jak i przedstawicielem nie trzeba być farmaceutą. A wspaniałych ludzi można spotkać i poza apteką.
Na farmacji znalazłam się przez przypadek i okazało się że nie był to zły wybór,kredyty były na poczatku i pracowałam sama,pózniej zatrudniałam pracowników,wspaniałych ludzi spotykalam głównie poza apteką realizując swoje pasje i marzenia.A zarobki- zaczynałam pracę w Cefarmie to była budżetówka-najniższe pensje w kraju.na dyżurze nocnym zarabiałam na bochenek chleba.Aktualne pensje nie są chyba najgorsze.Ostatnio kierownik życzył sobie 10000zł na samozatrudnieniu.
a to jeszcze jest dozwolone? zamozatrudnienie? ja też byłem i musiałem zrezygnować decyzją wif
Biuro rachunkowe odradzało mi tą decyzję.no i go nie zatrudniłam.
Zażyczyć może sobie nawet 50 tys, ważne jest to co dostanie. W tej kwestii od izbowych historyjek bardziej miarodajne i wiarygodne są dane GUS.
Apteki w najlepszych punktach czyli centra miast i pod szpitalami są zajęte i jeśli były na sprzedaż to kupiły sieci w formie sp z oo. Reszta to padaki, a kupno takiego to wzięcie sobie strupa na głowę. Jak szedł interes to wszyscy otwierali, teraz np na forum Dia jest większość ogłoszeń o sprzedaży. Inwestorzy wychodzą z rynku, to najlepsza wskazówka czy otwierać a co gorsze kupować aptekę czyli meble, trochę starego szmelcu elektronicznego i prawo do opłacania czynszu w nieswoim lokalu.
Pani Irena widzi sprawy ze swojej perspektywy kogoś kto załapał się na złoty okres prospekty a wtedy egzaminów nie musiała zdawać. Z jej punktu widzenia to dobry zawod. Nie przyjmuje istnienia plebsu po farmacji, który będzie gnojony w aptuszce za 3500 na łapkę. Mi takie ględzenie nie wadzi ale maturzysta gdzieś wyczyta i zmarnuje sobie życie na tym farmaszajsie.
Jeśli znasz kierunek studiów, po którym automatycznie wszyscy lub chociaż połowa absolwentów jest "kimś" (rozumiem, że dla ciebie większość ludzi jest nikim, żal mi cię), to napisz wprost, jaki to kierunek. Nie pisz, że prawo lub lekarski, ani informatyka lub architektura, kierunki techniczne, bo to nieprawda - owszem, można po tych kierunkach dużo zarabiać, ale najpierw musisz poświęcić kilka lat na dokształcanie - i oczywiście raczej to nie będzie umowa o pracę. Jednak to samo możesz zrobić po farmacji. Naprawdę jest wiele możliwości, i konkurencja jest mniejsza, bo wiele studentów to osoby, który wybrały te studia nie dla wielkiej kariery, tylko żeby móc znaleźć relatywnie dobrą pracę gdziekolwiek, np. blisko domu rodzinnego. Warunki pracy w polskich aptekach odbiegają od międzynarodowych standardów, i trzeba to zmienić, ale lekarz bez specjalizacji, prawnik bez aplikacji lub darmowej praktyki, informatyk bez kilku lat nauki programowania (nie uczą tego dobrze na studiach!), architekt bez kilku lat darmowej praktyki i własnego biura, inżynier bez dodatkowych certyfikatów (i kilku lat nauki programowania) - zarabia mniej niż farmaceuta bezpośrednio po stażu, i nie zostanie kierownikiem tylko za staż pracy. Rąk, praca w polskiej aptece nie jest dla osób żądnych kariery, ale to nie oznacza że zawód jest zły, że studia są złe. Studia mogły zostać po prostu źle wybrane, albo osoba zwyczajnie nie ma predyspozycji do rozwoju, bo oczekuje, że stanowiska będą jej podawane na tacy. Gdzie tak jest?
To jakie widzisz możliwości rozwoju w polskiej aptece?
Daj sobie spokój z ta nachalną propagandą bo już chyba sam w to nie wierzysz co piszesz. Farmacja i praca w aptece to w tej chwili totalne dno, dane o wysokości zarobków z GUS mówią wszystko i nie pomoże czarowanie rzeczywistości pięknymi słówkami. Co ważne - nie ma praktycznie żadnych realnych możliwości rozwoju i awansu. Jak pytasz jaki kierunek gwarantuje,że połowa absolwentów ma lepszy start i perspektywy - proszę bardzo. Cała praktycznie mundurówka czyli wyższa szkoła pożarnicza, policja w szczytnie i szkolnictwo wojskowe - kończysz studia i z miejsca wskakujesz na pagony, masz pewną pracę i masz pensję taką jak kiero w aptece. Porucznik 5200 brutto to na rękę masz 4500 w wieku 25 lat. Z dodatkami spokojnie ponad 5. Jak ktoś nie lubi reżimu, a ma powołanie to tak samo jest w seminarium duchownym- praca pewna. Apteka to było nienajgorsze miejsce pracy 20 lat temu, od 10 lat farmacja pikuje w dół, a wszystkie inne branże idą w góre chociażby ze względu na waloryzacje o inflacje. Zresztą wystarczy zobaczyć, jak poleciały progi na farmacje , co świadczy o tym, że nikt się nie pisze na pracę kasjera-sprzedawcy. Nie pisz tylko synek ,że nie ma przymusu pracy w aptece i że wogóle po co się udzielam , bo tak samo gorzkie żale piszą zappowcy na temat sieci czy indywidualni o dyżurach. Im weź powiedz, że skoro mają dowody,że sieci oszukują fiskusa, niech to zgłosza, a antydyżurowcom powiedz ,że nie ma obowiązku posiadania apteki.
Tylko właściciele z czasów prosperity chwalą jeszcze ten podly zawod. Mieli farta odłożyć w dobrych czasach. Młodsi myślą o zmianie zawodu i raczej nie o tym aby strupa aptekę kupować i stawać w szeregu marudzacych o niskich marzach i darmowych dyżurach.
@hn. Przyglądam się Twoim wpisom i widzę, że ostatnio schodzisz na ziemię. Pomyślmy chwilę. Starzy właściciele odłożyli w dobrych czasach? OK, ale co z tymi, którzy zlikwidowali swe apteki? Przehulali, dzieci (farmaceuci lub nie) nie potrafiły utrzymać apteki czy sieciówki ich zniszczyły? Tu dochodzimy do młodych. Podobno myślą o zmianie zawodu. Jeśli tak, kto z nich chce otworzyć nową, zamiast "kupić strupa"? Zauważmy, że w obu przypadkach musieliby się ustawiać " w szeregu marudzacych o niskich marzach i darmowych dyżurach". W takim razie również ci starzy właściciele stoją w tym samym szeregu. Wynika z tego, że albo poprzestaniesz na marudzeniu z innymi, albo odejdziesz z zawodu. W tym drugim przypadku nie będziesz tu musiał przychodzić, by w swoim stylu siać toksyczne słowa. Nie Ty jeden. Możesz oczywiście próbować zmienić polską farmację. Albo wybierzesz swoją drogę, albo z Izbą. W pierwszym przypadku musiałbyś odnieść jakieś sukcesy i pociągnąć za sobą ludzi. Jakaś grupka aktywnych, której wysłuchają decydenci. Wiesz, na samej negacji nic się nie zbuduje. Popatrz na grupki na fejsie. Różni "trybuni ludowi" pokrzykiwali. Chcieli drukować plakaty, działać na tweeterze, trafiać do mediów, ale nawet składki nie zebrali (choć bardzo chcieli). Takie, nomen omen, "wirtualne izby", a raczej kanciapy. Alternatywą jest wejście w struktury OIA. W każdej chwili możliwe - by działać - bo aktywnych farmaceutów jest niewielu. Wejście w oficjalne gremia jest możliwe co 4 lata. Zostało Ci jeszcze 3,5. Nie obruszaj się, proszę, na tę propozycję. Wg niektórych tę drogę powinno chcieć wybrać mnóstwo ludzi. Dlaczego? No przecież czytujemy tu na MGR, że "izbowcy" dostają tyyyyle pieniedzy ze składkowych, że na izbowych rautach, zawodach lub regatach, nonstop jedzą ośmiorniczki z masłem. O pensji nawet nie wspominam, bo "izbowcy" mają 2 konta. Dlaczego 2? Bo na jednym ich wypłaty się nie mieszczą. "Przecież nikt nie uwierzy, że chcą dla Izby pracować za darmo". I jeszcze można zostać prezesem. :-)) Co, helmucie, przecież troll lub anonim by publicznie nie kłamał, c`nie? :-)) Na koniec rzucam ważne pytanie. Dlaczego nie ma kolejki do działania w Izbach, skoro rzekomo tak dobrze w nich płacą?
@MP właściciele, którzy zlikwidowali Apteki, zrobili to z różnych powodów. Zapewne z powodu konkurencji, gorszych miejscówek itp. Działać w izbie? Jestem innego zdania niż naczelni izbowcy, którzy skupiają się na aptekach. Imho należy uwolnić zawód i wprowadzić go do przychodni, robić OF w DPS itp. A to jest niepopularne wśród właścicieli, gdyż zabiera im siłę robocza. To też rozumiem. Walka między siecią a drobnymi wzmaga się. Dla takich jak ja pozostaje zmianą zawodu i pisanie WSzędzie ku przestrodze, aby maturzyści nie marnowali czasu na farmacje. Przecież gdyby taki ktoś pojawił się w izbie, to właściciele by go nie poparli.
@hn. Maturzyści nawet nie wiedzą, że są takie portale jak MGR. Wybrałeś złe miejsce. Masz pomysł na OF w DPS? To idź i im zaproponuj. Jeśli wyczują w tym interes dla siebie, będziesz mógł nam pisać, jak tam jest dobrze. Kto Ci broni, Izba, "izbowcy"? Kogo Ty mi odbierzesz, jakich pracowników, skoro ich odebrały sieci? Jeśli w sieciach jest tak dobrze, dlaczego nie czytujemy peanów na ich cześć? Helloł, ziemia do hn! Przemyśl swe analizy problemów zawodowych.
@MP pisuję równieź na portalach maturzystów i jak widać skutecznie, bo progi spadły do 80. Co do OF w DPS . Owszem bronią mi izbowcy, np wypowiedź na tt " na uwolnienie zawodu jest zbyt wczesnie". Nawet absolwenci wola klecić samemu petycje na grupie fb. Po prostu izba ma swoje priorytety inne niż farmaceuci bez aptek. Był taki jeden wizjoner w MZ od Ada co twierdził na rynku aptek, że dąży do równowagi między sieciami i drobnymi. Co jest bzdurą. Bez modelu węgierskiego perspektywa wchodzenia w ten sektor jest raczej kiepska. Lepiej się przekwalifikowac. I znowu: po co Ci absolwenci i najemnicy mają działać w izbach skoro tam chodzi o obronę drobnych aptek a ta batalia ma w obecnych warunkach rynkowych wątpliwe szanse powodzenia.
@hn. Dzięki Twojemu pisaniu spadły progi na farmację? Szacun! ;-) Zrozum(cie) wreszcie, że długofalowe myślenie i działanie ws. aptekarstwa nie polega na "kleceniu" petycji na fejsie. To tak nie działa. Natomiast działa proces wyborczy w Izbach. Dzięki udziałowi (lub nie) w Zjazdach, do struktur wchodzą ci, a nie inni. Tym samym są takie, a nie inne priorytety. Wiele razy pisałem i pewnie jeszcze wiele powtórzę, że dla polskiego aptekarstwa możliwe są TYLKO 2 drogi. 1/ indywidualna, 2/ sieciowa. Ta druga jest patologią, wynaturzeniem, złem, do którego nie powinno dojść. Dlatego droga nr 1 jest jedyną, którą Izba musi wspierać. Izba, czyli my wszyscy. W przeciwnym razie okażemy się niepotrzebni. Izba też, ale to sprawa wtórna. "Nie będzie niczego". Im prędzej zrozumieją to wszyscy, tym lepiej dla wszystkich, w tym młodych. Tych, którzy nie chcą działać w Izbach. Skoro nie chcą, to nie mają wpływu. Jeśli tak, będą co najwyżej "klecić petycje", a potem pójdą na piwo. Kolejną petycję skleci inna ich grupka. Kto w MZ potraktuje poważnie kolejne zmieniające się grupki? Spójrz, jak się samozaorali technicy. Dwa "związki", które odchodzą w niebyt. Tylko dwa, a wystarczyło. Czy większa liczba grupek zwiększyłaby ich szanse, czy wprost przeciwnie? To są podstawy mechanizmów funkcjonowania wszelkich grup, reprezentacji. Nie zdradzam żadnych tajników. Kluczem jest jednak zaangażowanie jednostek w skoordynowaną działalność grupy. BTW, mogę sobie wyobrazić hipotetyczną sytuację. Ty i paru negacjonistów idziecie na wybory, zostajecie prezesami i zaczynacie od zmniejszenia lub likwidacji składek na Izbę. Ups! Z czego wtedy te rzekomo wielkie izbowe pensje? Czyli jednak nie likwidacja (bo jest ustawa o Izbach!), tylko zmniejszenie. Sekretarkom mówicie "do widzenia", sami nie kiwacie palcem, ostatni gasi światło. Najpóźniej po tygodniu zostaniecie zbombardowani telefonami od wściekłych aptekarzy, którzy będą potrzebować rękojmi, PWZ, wykazu punktów, itp. Co im wtedy powiesz? Że wszedłeś do Izby jak Konrad Wallenrod? Człowieku, byłbyś skompromitowany do końca życia, jak kilku znanych trolli/hejterów antyaptekarskich, którzy plują na wszelkich forach! Reasumując. Jeśli - jak tamci - dokonałeś złego wyboru zawodu - zmień zawód na inny lub znajdź swą niszę w DPS, a nie gadaj, że Ci Izba nie pozwala. Póki co dotychczasową narracją jesteś(cie) podobny(i) do głuchego na imprezie dla muzyków. W gumiakach i kufajce na bal?
@MP ``są TYLKO 2 drogi. 1/ indywidualna, 2/ sieciowa``. Jest trzecia droga, analogicznie jak w UK uwolnić zawód. Ból indywidualnych i sieciowców nie jest bólem najemników i absolwentów farmacji.
@hn. W PL nie ma drogi nr 3. Kto Ci broni - pytam kolejny raz - iść pracować do DPS, by zarabiać na chleb wiedzą farmaceuty?
Negacjoniści mogliby zacząć od upublicznienia finansów Izby oraz zlecenia zewnętrznego audytu w celu ustalenia, czy nie doszło do niegospodarności. To by ucięło spekulacje.
Zgadzam się z panem Adamem, studia daja możliwości dalszego dokształcania się,, radzenia sobie w trudnych sytuacjach,możemy się rozwijać lub stać w miejscu i narzekać.
Własciciel konkurencyjnej apteki za scianą jest prawnikiem/chyba bez aplikacji,bo na wizytówce by się pochwalił/Aptekę otworzył 3 lata temu.
To zadam to samo pytanie, co Panu Adamowi: jakie widzi Pani obecnie możliwości rozwoju w aptece?
Gybym oczywiście była młodsza i nie miała swojej apteki pewnie bym jednak szukała swojej apteki aby ją otworzyć lub kupić.kiedys myslałam o produkcji kosmetyków robiłam je w aptece i miały wzięcie.Swoją aptekę otwieralam skromnie,miałam tam pracować ja i 1technik ,po 7latac robiłam kapitalny remont z powiększeniem apteki.Moja koleżanka lekarka mając troje dzieci na dyżurach zrobiła doktorat.Ja na dyżurach ćwiczyłam jogę.
To, że masz niska samoocenę i ten zawód nie spełnił Twoich oczekiwań, lub się na kimś zawiodłeś, nie upoważnia Ciebie do obrażania wszystkich wokoło. TROLUJESZ i tyle, zbierając poklask od zawiedzionych. Lubisz "lajki"? Prowadzę aptekę i nie uważam tego za synonim obciachu, owszem dochodową. Mi ze ze względu na wiek już się nie chce, ale mógłbym podać kilka przykładów kolegów po fachu co zaczęli całkiem niedawno i nie narzekają.
Nie zmienia to jednak faktu, że większość farmaceutów własnych aptek nie ma i z różnych powodów mieć nie będzie. Owszem, mogą oni próbować szczęścia w produkcji i hurcie i niektórym się udaje, jednak dla wszystkich miejsc tam na pewno nie starczy i większość chcąc, nie chcąc trafia do aptek. A o pracy w NIESWOJEJ aptece powiedziano już dość, więc nie warto się powtarzać.
I dlatego walczcie o swoje, ale nie ma takiego zawodu, że otwierasz biznes i kupujesz wypasioną furę i dom ( chyba, że lubisz ryzyko) -wszystko, wymaga pracy potu i cierpliwości. A jak ktoś lubi 8 h pracy i brak ryzyka, to trudno jego wybór. Ale warto walczyć o swoje, a nie wylewać żale i obrażać wszystkich wokoło. Np będę sprzedawał dochodową aptekę, ale kupujący musi prawdopodobnie mieć kredyt i zmienić miejsce zamieszkania na małe miasto. czy młody(a) jest gotowa na taką niewiadomą?
Wiesz, gdyby sukces apteki zależał od tego, jak dobrym farmaceutą się jest to chętnie bym się w to pobawił. Ale nie jest. Obecnie to miks handlu, marketingu, konkurencji biznesowej i zagrywek psychologicznych, żeby pacjentowi się podobało. O ile zawsze uważałem się za dobrego farmaceutę, to biznesmenem-handlarzem nie jestem i nigdy nie chciałem być, podobnie jak wiele osób wybierających te studia. Fakt, że godny zarobek po tych studiach daje (i to też nie zawsze) prowadzenie własnej apteki, czyli coś do czego studia nijak nie przygotowują, uważam za argument przeciw nim. O swoje oczywiście zawsze warto walczyć, ja zawalczyłem porzucając pracę w aptece, a następnie branżę farmaceutyczną w ogóle. Mogę jedynie żałować, że tak późno, bo gdyby nie 7 lat w aptece to przy obecnych zarobkach teraz rzeczywiście mógłbym sobie pozwolić na wypasioną furę i dom.
Pewnie sobie krzykniesz ze 200- 300 tys. Prosperita już się skończyła, walka klas narasta(Co widać na tliterku między nra a sieciami), także osobiście uważam że to zły moment na wejście w ten biznes. Ale w życiu bym nie brał kredytu zeby koncesje i parę mebli kupić za ciężkie pieniądze.
Jakby właściciele aptek byli mądrzy i oferowali odpowiednio wysokie stawki bez płacenia pod stołem to by farmaceuci nie podejmowali pracy w sieciach. No ale to trzeba być mądrym...
W sumie nie tylko farmaceuta ale i po części pacjent tez.
Mnie się wydaje że ada była na rękę tylko rządzącym ponieważ sieci nie płacą podatków w Polsce a apteki prywatne tak (no i ile generują zyski), inspekcja i nfz łatwiej może kontrolować. Bo na takiej kontroli w aptece obecny jest kierownik który musi się tłumaczyć ale w sieci na kontroli jest biegły prawnik za grube pieniądze. Słyszałem że wif z krakowa nawet nie chodzi na kontrole do sieci!
Bardzo dobrze, że ten temat jest poruszany. Okres przemian jaki zaszedł w Rzeczpospolitej Polskiej okrągłostołowej doprowadził do pauperyzacji wielu zawodów w tym zawodu farmaceuty. Intencja autora artykułu jest bardzo ważna, rozumiem że chodzi o dyskusje na temat zmian w zawodzie jakie zachodziły na przełomie wielu dziesięcioleci. Ten temat, problem jest godzien debaty, konferencji, która spróbowałaby w sposób merytoryczny, spokojny nadać nowy bieg polskiej farmacji. Drogi Kamilu , dwie uwagi: 1. prowizor to tytuł farmaceuty kształconego w zaborze rosyjskim i prawdą jest, że program studiów odbiegał od mgr farm. z zaboru austriackiego; 2. król Sycylii Fryderyk II dokonał rozdziału zawodu, zakazał medykom leczyć i sprzedawać wytworzone przez siebie lekarstwa. Masz rację, w tedy powstał zawód medyka, który diagnozuje i leczy, i zawód aptekarza , który wykonuje lekarstwa i je sprzedaje medykom lub potrzebującym chorym. Fryderyk II zapobiegł sytuacji leczenia pod lekarstwa, jak to dzisiaj czasami czynią polscy lek.weterynarii . Następna sprawa to zmiana zapisu ustawowego dotyczącego własności apteki . Przyczyną tej zmiany było orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego i niezgodność zapisu o własności apteki ( w tedy tzw. otwartej) z ustawą o swobodzie działalności gospodarczej. Oczywiście też trzeba powiedzieć o kilku innych sytuacjach, które Ty Kamilu poruszyłeś. Pozdrawiam.
To, że ktoś kiedyś coś zrobił, nie ma żadnego wpływu na to, co my teraz chcemy robić. Apteka nie powinna być prowadzona przez nie-aptekarza, bo to zagrożenie dla zdrowia publicznego, i koniec. Nawet w krajach, gdzie jest teoretycznie liberalny rynek aptek, są bardzo duże rygory. Odróżnia się koncesję na posiadanie apteki od koncesji na prowadzenie apteki. Posiadający aptekę ma prawo i obowiązek finansować aptekę, ale nie ma nawet prawa wstępu na zaplecze apteki bez zgody i towarzystwa aptekarza prowadzącego tą aptekę. Tam leżą przecież leki, narkotyki, psychotropy, trucizny i recepty z wrażliwymi danymi pacjentów. Reklama leków, promocje i rabaty na leki są nieetyczne - nieuczciwe wobec samych pacjentów. Zdarzało się, że pacjent, który miał brać ważny lek na serce, rezygnował z jego zakupu i brania, bo NIE BYŁ W PROMOCJI ZA ZŁOTÓWKĘ. Ludzie nawet z nadciśnieniem tętniczym kupowali Febrisany na pierwsze objawy przeziębienia (uczucie rozbicia bez gorączki i kataru), bo był gazetce promocyjnej, po czym o dziwo dostawali większe dawki leków przeciwnadciśnieniowych, bo nie działały. Wszyscy chorzy żyli w poczuciu zagrożenia, czy przypadkiem nie kupią leku, który dzień później w innej aptece okaże się o połowę tańszy. Do dziś słychać, że są apteki, w których zamiast wytłumaczyć pacjentowi z pierwszymi objawami choroby reumatologicznej, że musi pilnie umówić się na wizytę do lekarza, żeby zatrzymać rozwój choroby, poleca się suplementy diety, które kupił w dużej ilości niewykształcony właściciel apteki lub pracownik po marketingu, i nie da rady - trzeba je sprzedać albo apteka padnie!!!
A nawet jeśli sąd miałby ukarać takiego właściciela nie-aptekarza, to jak ma skutecznie ukarać osobę prawną?
Powinno się zrobić tak, że: 1. Od 1 stycznia wszystkie zezwolenia na prowadzenie aptek powinny zostać przekształcone na zezwolenia na posiadanie aptek, a zezwolenia na prowadzenie aptek powinny zostać wydane kierownikom tych aptek. 2. Każda apteka powinna mieć swój indywidualny budżet i rachunkowość. 3. Podmiot posiadający aptekę ma być odpowiedzialny finansowo za prowadzenie apteki i ma mieć prawo do zysku z prowadzenia apteki. Ma być pracodawcą, ale kierownikiem zakładu pracy musi być kierownik apteki. Może wydawać polecenia tylko kierownikowi apteki, i tylko pisemnie. Nie ma prawa wstępu na zaplecze apteki bez zgody i towarzystwa kierownika apteki. 4. Kierownik apteki jest odpowiedzialny prawnie za aptekę. Kierownik apteki może realizować tylko polecenia pisemne pracodawcy, i tylko jeśli są zgodne z prawem i etyką zawodową. W razie wątpliwości powinien wystąpić o opinię do odpowiednich instytucji. Kierownik apteki musi dostosować czas pracy apteki do możliwości kadrowych apteki. Zwolnienie/zakończenie współpracy z kierownikiem wbrew jego woli może odbyć się tylko poprzez sąd. Nie więcej niż 25% wynagrodzenia kierownika apteki powinno być zależne od wyniku finansowego apteki. Kierownik apteki musi być zatrudniony na 100% etatu, i co najmniej 50% etatu w każdym miesiącu kalendarzowym musi przebywać w czynnej aptece. W razie nagłej nieobecności jedynego farmaceuty w aptece powinien go zastąpić, lub jeśli to niemożliwe w ciągu pół godziny, zlecić zamknięcie apteki. 5. Farmaceuta w zakresie sposobu wykonywania czynności fachowo jest niezależny, i podlega tylko prawu i etyce zawodowej. Wszystkie recepty zrealizowane w aptece podlegają osobistej kontroli farmaceuty w dniu ich realizacji - farmaceuta musi wykryć wszystkie błędy w realizacji możliwe do wykrycia. Farmaceuta dba o to, żeby pacjenci otrzymywali potrzebne informacje o lekach od osób wydających, i porady w problemach lekowych od farmaceutów, i problemach zdrowotnych. Dba też o to, żeby osoby wydające wykrywały podejrzenie problemów lekowych i angażowały farmaceutów. Podpis farmaceuty obecnego w aptece musi być złożony na wszystkich dokumentach zakupu, przyjęcia, zwrotu, utylizacji, kontroli magazynu, sporządzenia i wydania leku na receptę/zapotrzebowanie. 6. Osoby wydające w zakresie czynności fachowych podlegają tylko kierownikowi apteki i farmaceutom. Dbają o to, żeby ich ewentualne błędy były możliwe do wykrycia, oraz żeby osoby odbierające uzyskały potrzebne im informacje o lekach i porady w problemach lekowych i zdrowotnych.
Posiadający aptekę ma prawo i obowiązek finansować aptekę,ale chyba również oczekiwać określonego zysku.Kto odpowiada za wytworzenie zysku?Razem ustalają koszty, marże?Kto negocjuje warunki zakupu.kto odpowiada za zakupy i co dalej jak koszty przekroczą zysk?
Tak to działa w liberalnych (nie mylić z neoliberalnymi) rynkach aptek. Finansowo ma odpowiadać osoba posiadająca aptekę, ale prawnie kierownik apteki, często będzie to ta sama osoba, ale jeśli to są dwie różne osoby, to muszą ustalić budżet roczny, a następnie go realizować. W budżecie muszą być realistyczne koszty i marże (np. na podstawie poprzedniego roku budżetowego). Jeśli w trakcie roku wystąpią nieoczekiwane zdarzenia wymagające korekty budżetu, to kierownik apteki kontaktuje się pisemnie z właścicielem apteki. Za realizację budżetu kierownik dostaje premię, więc jest zmotywowany, ale jednocześnie jest prawnie odpowiedzialny za aptekę, więc ma ograniczenia. Ma prawo skrócić czas pracy apteki, i nie ma prawa być zwolniony bez sądu pracy wbrew własnej woli. Za warunki zakupu odpowiada co do zasady właściciel. Za zakupy leków zgodnie z prawem kierownik apteki. W żadnym wypadku nie jest możliwe wypychanie suplementów diety, i to byłby strzał w kolano dla właściciela apteki, gdyby takie polecenia wydał pisemnie kierownikowi apteki. Jeśli koszty przekroczą zyski, to właściciel apteki ma święte prawo zamknąć biznes lub próbować dalej.
"Pytanie brzmi, czy one faktycznie się tym wyróżniały? Czy wyróżniają się tym teraz? Bo taki przekaz można chyba usłyszeć…". Nie wyróżniały się i nadal nie wyróżniają. To nadal ten sam model - taniej kupić, drożej sprzedać. Problem w tym, że właściciele indywidualni święcie wierzyli, że maja jakieś supermoce, które sprawiają, że w ich wykonaniu to nie handel tylko specjalistyczna usługa fachowa w placówce ochrony zdrowia. Pamiętam 10 lat temu te dyskusje - jak pytałem, zupełnie serio i bez złośliwości, czym się różni podanie Acardu z szuflady u rodzinnego od podania Acardu z szuflady w sieci, to oburzenie sięgało zenitu a mnie nazywano profanem. No niestety, pacjenci chyba różnicy nie widzieli. Za to teraz to już nawet Izby zapraszają na szkolenia ze sprzedaży wiązanej a któryś tam UM na studia podyplomowe z marketingu farmaceutycznego. A więc handel, handel i jeszcze raz handel. A recepturę już dawno wszyscy olali - zostały jakieś ochłapy, których każdy unika jak może i jakoś przez tyle lat nie widziałem żadnej inicjatywy na rzecz odrodzenia receptury.
Tak, aptekarstwo to handel, to jest oczywiste, i co w tym złego? Ale jako że aptekarstwo to też zawód zaufania publicznego, ten handel musi być ograniczony dobrem pacjenta i potrzebami zdrowia publicznego. Sprzedaż wiązana i marketing są okay, ale w pewnych granicach, które parę lat temu w Polsce zostały mocno przekroczone. Wydanie Acardu w różnych typach aptek nie różni się między sobą, ale zróżnicowanie cen hurtowych dla różnych aptek, a tym samym cen detalicznych, powoduje niepokój społeczny, oraz to że część pacjentów rezygnuje ze stosowania tego leku, kiedy skończy się promocja, i ląduje w szpitalu. Samo wydawanie leków chyba już we wszystkich aptekach zostało sprowadzone do czynności administracyjnej, i to jest skandal na skalę cywilizowanego świata. Osoba wydająca Acard, farmaceuta czy technik, powinien zawsze przynajmniej starać się poinformować o wskazaniach, przeciwwskazaniach i środkach ostrożności, a najlepiej przeprowadzić krótki wywiad - dla kogo ten lek i po co? Ten lek w ogóle powinien być na receptę. Tak samo wszystkie kodeiny, dekstrometorfany, pseudoefefryny, fenylefryny, diklofenaki, sildenafile itp. powinny być na receptę. Receptę, którą może wystawić lub nie farmaceuta po krótkiej konsultacji.
Ale czego autor się spodziewa? Że ze względu na dobro farmaceutów konflikt ten zostanie zażegnany pod "rygorem natychmiastowego wykonania"? W interesie sieci jest najpierw wyrżnięcie konkurencji stosując politykę totalnej wojny cenowej, następnie zapewnienie sobie monopolu i na końcu podwyższenie marży. Skoro PharmaNET tak ciągle mówi, że aptek ubywa to dlaczego nie zakłada ich na wsiach tylko nierzadko drzwi w drzwi z inną apteką? Ich intencje są po prostu jednoznaczne, można się posłużyć przykładami Norwegii, UK, US.. modelowych rynków sieciowych. Wygooglujcie sobie opinie albo popytajcie ludzi w tych krajach: jakie różnice widzą pomiędzy apteką indywidualną a sieciową, jeśli do tej pierwszej w ogóle mają dostęp? Kto tam na wsiach zakłada apteki - sieci czy indywidualni? Indywidualni właściciele aptek, do których m.in. należą izbowi działacze oczywiście też mają nierzadko swoje za uszami, w tym przepychanie ustawionych pod siebie aktów prawnych.. ale to nie ich wejście spowodowało armagedon na rynku aptek.
@MG. "Ustawionych pod siebie aktów prawnych"? Są tylko 2 opcje aptekarstwa. 1/ indywidualna, 2/ sieciowa. Wybór jest oczywisty. Reszta jest jego pochodną. No i tak jak piszesz: armagedonu nie rozpoczęli indywidualni.

Powiązane artykuły

ZAPPA prosi Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw, aby chronił małe sieci aptek ZAPPA prosi Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw, aby chronił małe sieci aptek

Związek Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek bierze udział w postępowaniu przed Śląskim WIF w sprawi...

Od stycznia zmiana wysokości składek wielkopolskich farmaceutów Od stycznia zmiana wysokości składek wielkopolskich farmaceutów

Wielkopolska Okręgowa Rada Aptekarska informuje o zmianie wysokości składek płaconych przez farmaceu...

Prezes POIA apeluje o bezwzględne zapewnienie bezpieczeństwa pracownikom aptek Prezes POIA apeluje o bezwzględne zapewnienie bezpieczeństwa pracownikom aptek

Marcin Bochniarz, Prezes Podkarpackiej Okręgowej Rady Aptekarskiej, zaapelował do wszystkich właścic...

REKLAMA

Szanowni Państwo,

Farmacja.net sp. z o. o. przetwarza Twoje dane osobowe zbierane w Internecie, w tym informacje zapisywane w plikach cookies, w celu personalizacji treści oraz reklamy, udostępniania funkcji mediów społecznościowych oraz analizowania ruchu w Internecie.

Kliknij “Zatwierdź i przejdź do serwisu”, aby wyrazić zgodę na korzystanie z technologii takich jak cookies i na przetwarzanie przez farmacja.net sp. z o .o. , Zaufanych Partnerów Twoich danych osobowych zbieranych w Internecie, takich jak adresy IP i identyfikatory plików cookie, w celach marketingowych (w tym do zautomatyzowanego dopasowania reklam do Twoich zainteresowań i mierzenia ich skuteczności) i pozostałych, szczegółowo opisanych w ustawieniach zaawansowanych.

Zgoda jest dobrowolna i możesz ją w dowolnym momencie wycofać w ustawieniach zaawansowanych.

Ponadto masz prawo żądania dostępu, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych. W polityce prywatności znajdziesz informacje jak zakomunikować nam Twoją wolę skorzystania z tych praw.

Szczegółowe informacje na temat przetwarzania Twoich danych znajdują się w polityce prywatności.

Instalowanie cookies itp. na Twoich urządzeniach i dostęp do tych plików.

Na naszych stronach internetowych używamy technologii, takich jak pliki cookie i podobne służących do zbierania i przetwarzania danych eksploatacyjnych w celu personalizowania udostępnianych treści i reklam oraza analizowania ruchu na naszych stronach. Te pliki cookie pomagają poprawić jakość treści reklamowych na stronach. Dzięki tym technologiom możemy zapiewnić Ci lepszą obsługę poprzez serwowanie reklam lepiej dopasowanych do Twoich preferencji.

Nasi zaufani partnerzy to:

Facebook Ireland Limited – prowadzenie kampani remarektingowych i mierzenie ich efektywności – Irlandia (EOG)

Google Ireland Limited (Google Adwords, DoubleClick Ad Exchange, DoubleClick for Publishers Small Business) – zarządzanie kampaniami reklamowymi, ich analiza i pomiary ruchu na stronach Serwisu – Irlandia (EOG)

Google Incorporated (Google Analytics, Google Cloud Platform, GSuit, Google Optimize, Google Tag Manager, Google Data Studio) – obsługa kampanii reklamowych, analizowanie ruchu na stronach Serwisu i obsługa poczty firmowej, analiza sposobu korzystania z Serwisu przez Użytkownika – USA (poza EOG)

Comvision sp. z o. o. – wysyłanie informacji marketingowych dotyczących Serwisu – Polska (EOG)

Benhauer sp. z o.o. – prowadzenie kampanii remarketingowych i mierzenie ich efektywności, e-mail Marketing – Polska (EOG)

LiveChat, Inc. – usługa Pharm:assistant

Oświadczenie

Dostęp do zawartości serwisu mgr.farm jest możliwy dla osób uprawnionych do wystawiania recept lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.

Ustawienia zaawansowane Wstecz