Farmaceutyczne emancypantki

5 listopada 2018 10:22

Mało kto dziś pamięta, że Polska była pierwszym krajem, w którym kobiety mogły studiować farmację. Determinacja pierwszych polskich farmaceutek bez wątpienia odmieniła oblicze tego zawodu…

Prawomocne zmiany w kształceniu kobiet nastąpiły dopiero 29 marca 1897 roku, kiedy to oficjalnie, drogą rozporządzenia Ministra Wyznań i Oświaty, zezwolono na przyjmowanie kobiet na studia wyższe (fot. Shutterstock)

Początki ogólnie pojętej akademickiej farmacji sięgają XVIII-wiecznej Francji. To właśnie tam założono pierwszą szkołę wyższą nauczającą farmacji – słynną Ecole de Medecine, która jednocześnie stanowiła pierwowzór dla innych jednostek akademickich tego typu w Europie. Zaraz po Francji, kolejnym krajem w którym powstała wyższa uczelnia farmaceutyczna była…. Polska.

Katedrę Farmacji i Materii Medycznej utworzono w naszym kraju, podobnie jak we Francji, w XVIII w. przy Akademii Krakowskiej przemianowanej na Główną Szkołę Koronną. Szkoła farmaceutyczna rozwijała się początkowo na gruncie znanej krakowskiej Apteki „Pod Słońcem”, której właścicielem był Jan Szaster. Zatrudniono go jako pierwszego wykładowcę wyższej szkoły farmaceutycznej w Polsce. Był farmaceutą-praktykiem, zaś znaczna część zajęć odbywała się początkowo w jego aptece. Stopniowo następowała ewolucja kształcenia, wzbogacanie pracowni, zajęć dydaktycznych. Pierwsze wykłady od 1783r. obejmowały tematyką m.in. farmakognozję, chemię sądową, naukę o środkach spożywczych, farmakologię, toksykologię, farmację stosowaną czy chemię farmaceutyczną.

Niestety, owe czasy trudnego i zawiłego początku farmacji akademickiej były zdominowane przez mężczyzn. Nadal bowiem uważano, że kobieta jest słabsza i niezdolna do myślenia abstrakcyjnego oraz pojmowania nauk ścisłych.

Już wkrótce miało się to zmienić, gdyż w Polsce – podobnie jak na świecie – pojawiać się zaczęły szkoły kobiece i ruchy feministyczne, zaś popularyzacja kształcenia kobiet w nowych, dotychczas wyłącznie męskich zawodach, stawała się faktem. Jak wszystkie zmiany dotyczące łamania stereotypów, tak i emancypacja kobiet postępowała powoli oraz z niemałymi problemami. Nastał jednak ten czas, w którym również i kobiety dostąpiły przywileju zdobycia wykształcenia farmaceutycznego…

Pionierki

Precedensem na skalę światową stała się sprawa pewnych sióstr. Filipina i Konstancja Studzińskie należały do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia (inaczej Szarytki). Obie pracowały też na rzecz swojego zgromadzenia w szpitalu św. Łazarza w Krakowie, zajmując się zielarstwem i ziołolecznictwem w szpitalnej aptece.

Przemiany ustrojowe oraz wprowadzanie ograniczeń w kwestii możliwości prowadzenia aptek, sprawiły iż obie siostry udały się na studia farmaceutyczne, w celu legalizacji dalszej praktyki aptecznej. Nastąpiło to niejako z konieczności, ponieważ przez wiele lat praktyki obie zakonnice nabyły stosowną do prowadzenia apteki wiedzę. Zmuszone przez nowe wymogi rozpoczęły naukę, lecz ze względu na zakaz wstępu kobiet w mury uczelni wyższej, naukę odbywały w trybie eksternistycznym. Kształcenie sióstr odbywało się pod okiem profesora Józefa Sawiczewskiego, czuwającego nad uzupełnieniem edukacji Szarytek o przedmioty takie jak botanika, zoologia, mineralogia. Z powodu ograniczonego dostępu do budynków uczelni, również egzamin końcowy sióstr odbył się poza uniwersytetem, a konkretniej – w szpitalu, w którym pracowały. Po licznych staraniach 28 sierpnia 1824 roku obie siostry uzyskały tytuł magistra farmacji – pierwszy na świecie tytuł magistra farmacji przyznany kobietom. Był to ewenement na skalę światową, nawet pomimo eksternistycznego trybu kształcenia.

Prawomocne zmiany w kształceniu kobiet nastąpiły dopiero 29 marca 1897 roku, kiedy to oficjalnie, drogą rozporządzenia Ministra Wyznań i Oświaty, zezwolono na przyjmowanie kobiet na studia wyższe.

Jednak początkowo kobiety ciągle jeszcze nie były wpuszczane na sale wykładowe i często musiały, podobnie jak siostry Studzińskie, uczyć się eksternistycznie lub mając dostęp w ograniczonym stopniu do zajęć na uczelni.

Minęło zatem wiele lat od dokonania sióstr Studzińskich, do momentu gdy kolejne trzy kobiety uzyskały zgodę na uczestnictwo w zajęciach oraz wykładach z farmacji na krakowskiej uczelni. Stanisława Dowgiałłówna, Jadwiga Sikorska-Klemensiewiczowa i Janina Kosmowska. Ich historia jest interesująca, bo choć każda w inny sposób rozpoczęła naukową przygodę, to w efekcie końcowym ich losy się splotły i doprowadziły do kolejnej naukowej rewolucji.

Jadwiga Sikorska-Klemensiewiczowa, córka chemika technologa oraz działaczki oświatowej, a także żona lekarza będącego jednocześnie jej kolegą ze studiów. Naukę rozpoczęła w wieku 11 lat na pensji u siostry ojca. Gdy była nieco starsza, rozpoczęła naukę w Uniwersytecie Latającym – tajnej uczelni dla kobiet, której zajęcia odbywały się w różnych prywatnych mieszkaniach Warszawy (stąd nazwa). Do owego uniwersytetu uczęszczała również m.in. Maria Skłodowska-Curie. Jadwiga Sikorska kształciła się w różnych dziedzinach, w tym także botanice i mineralogii, zaś 22 marca 1894 roku zdała egzamin na pomocnika aptekarskiego. Uniwersytet Warszawski odmawiał jednak kobietom kształcenia w swoich murach, więc Jadwiga rozpoczęła starania o przyjęcie na Wydział Lekarski Krakowskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Stanisława Dowgiałłówna poznała Jadwigę i Janinę podczas praktyki na pomocnika aptekarskiego, którą to praktykę wszystkie trzy dziewczęta odbywały w warszawskiej aptece Alfonsa Bukowskiego. Egzamin na pomocnika aptekarskiego kobiety zdały w 1894 roku i jednocześnie rozpoczęły starania o przyjęcie do grona studentów Uniwersytetu Warszawskiego, który konsekwentnie im tego odmawiał. Nie zrażając się tym, Stanisława – wraz z koleżankami – zgłosiła się do władz uczelni krakowskiej, gdzie w staraniach o przyjęcie pomogła im żona profesora UJ oraz działaczka ruchów kobiecych – Kazimiera Bujwidowa. To właśnie ona dostrzegła szansę dla dziewcząt na przystąpienie do wykładów w charakterze hospitantek – czyli słuchaczek – jednak bez możliwości uzyskania dyplomu. Spora grupa zainteresowanych kobiet powołując się na instytucję hospitantki, złożyła podanie o przyjęcie do grona studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego, jednak tylko nasze trzy bohaterki uzyskały zgodę 20 października 1894 roku. Wymogiem dodatkowym była konieczność uzyskania pozwolenia na uczestnictwo w wykładach i zajęciach każdego z profesorów osobno. Plotka głosi, iż dziarskie kobiety udały się do jednego z profesorów, a gdy ten na prośbę o zgodę na udział w jego wykładach odpowiedział negatywnie, niespodziewanie uzyskał ripostę od Janiny Kosmowskiej – „zaczekamy aż pan profesor umrze […]”. Dziwnym trafem ów profesor po spotkaniu z kobietami zmienił zdanie i zgodę na korzystanie z jego wykładów podpisał.

Determinacja naszych trzech bohaterek była na tyle silna, iż przekonały one wszystkich wykładowców i rozpoczęły kształcenie farmaceutyczne w murach Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Utrudnień na swej drodze miały wiele – po każdym semestrze musiały ponownie ubiegać się o pozwolenie na dalsze kształcenie, jak również musiały uzyskiwać zgody od wykładowców na uczestnictwo w zajęciach. Jako że kształcenie akademickie kobiet było postrzegane jako coś niepożądanego, kobietom obiecano możliwość przystąpienia do egzaminu na prowizora farmaceutycznego, jednak pod warunkiem samodzielnego zdobycia wymaganej wiedzy.

Uczelnie zachodnie znacznie wcześniej niż polskie (trzeba pamiętać, że byliśmy wtedy pod zaborami) wyraziły zgodę na kształcenie kobiet, jednak na przykład we Francji studiowały głównie kobiety z Europy Wschodniej – w tym z Polski. Męska część studentów witała panie na wykładach tupaniem, gwizdaniem, a nawet wyzwiskami, dlatego pomimo uporu i chęci odkrywania świata, Dowgiałło, Sikorska i Kosmowska z obawą wkroczyły na swoje pierwsze wykłady. Okazało się jednak, że większość kolegów studentów oraz spora część Krakowian z zainteresowaniem śledziła losy naszych bohaterek. Na mieście ludzie robili im zdjęcia, zaś na wykładach – choć nie wszyscy – koledzy w większości okazywali kobietom wsparcie. Na jeden z pierwszych wykładów, jak głosi historia, kobiety wkroczyły niepewnym krokiem spotykając się z pokrzykiwaniami części słuchaczy, jednak gdy poczęły zdejmować odzienie przy wieszaku podszedł do nich jeden student i z uprzejmością pomógł niewiastom. Zabawna anegdota dotyczy również tego, iż jeden z asystentów podobno zarezerwował kobietom miejsce w ławach wykładowych umieszczając na nich kartkę „Miejsce dla pań”.

Pomimo przychylnego podejścia uczelni do studentek oraz obietnicy dopuszczenia ich do egzaminu końcowego, kobiety ostatecznie nie uzyskały takowej zgody. Nie zraziły się również zwróceniem im dokumentów wymaganych do rozpoczęcia kształcenia. Stanisława Dowgiałło złożyła wówczas podanie o przyjęcie na Uniwersytet Moskiewski, gdzie szczęśliwie przyjęto ją, oraz gdzie w 1897 roku uzyskała tytuł „prowizora z odznaczeniem” (odpowiednik naszego magistra farmacji). Sikorska i Kosmowska pozostały w Krakowie i po licznych staraniach otrzymały zgodę na przystąpienie do egzaminu końcowego. Obie uzyskały tytuł magistra farmacji w 1898 roku, czyli rok później niż ich koleżanka.

Pełnię szczęścia psuł jednak fakt, że choć pozwolono kobietom na zaliczenie studiów i uzyskanie tytułu, to zakazano im praktyki na terenie zaboru austriackiego.

Stanisława Dowgiałło otworzyła swoją aptekę na Inflantach, a później także – odziedziczywszy majątek rodzinny – na dzisiejszej Łotwie, prowadziła je nowocześnie i wydajnie. Stanisława była kobietą majętną, acz jednak skromną. Doświadczenie farmaceutyczne zdobywała między innymi u swej koleżanki – Antoniny Leśniewskiej, właścicielki pierwszej na świecie „żeńskiej apteki” w Petersburgu.

Sikorska i Kosmowska pozostały w Krakowie, gdzie pracowały jako taksatorki recept w Okręgowej Kasie Chorych. Stanisława dołączyła do koleżanek w 1927 roku, po reformie rolnej na Łotwie i utracie swojego majątku. Przez pewien czas kobiety pracowały wspólnie. Kosmowska pozostając pod wpływem profesorstwa Bujwidów, założyła pierwszą wytwórnię kefiru, a także współtworzyła artykuły naukowe na temat jadu błoniczego. Sikorska z kolei założyła pierwszy w Krakowie skład materiałów aptecznych, w którym zatrudnienie znajdywały wyłącznie kobiety. Po I wojnie światowej założyła pod Wieliczką hodowlę roślin leczniczych, którą prowadziła z zyskiem aż do momentu przekazania w ręce córki i zięcia.

Farmacja jest kobietą?

Wspominając o kobietach w farmacji, nie wolno pominąć wspomnianej już Antoniny Leśniewskiej. Urodziła się w Warszawie, a swoją przygodę z farmacją rozpoczęła w Petersburgu, gdzie odbyła praktyki w aptece. Zapragnęła jednocześnie rozpocząć studia farmaceutyczne, lecz zajęło jej kilka miesięcy nim uzyskała stosowne zgody petersburskiej uczelni. Podobnie jak trójka kobiet z Krakowa, tak i Leśniewska spotkała się z kłopotami na swej naukowej drodze. Nie zniechęcała się jednak, a przeciwności wykorzystała do hartowania swego ducha. Tytuł prowizora uzyskała w roku 1897, zaś dyplom magistra farmacji otrzymała po złożeniu egzaminu w Akademii Wojenno-Medycznej w Petersburgu w 1901 roku – tytuł ten uzyskała jako pierwsza kobieta na terenie Imperium Rosyjskiego. Zaraz po uzyskaniu tytułu otworzyła pierwszą w Petersburgu i jedyną na świecie aptekę zatrudniającą wyłącznie kobiety, która zwana była „żeńską apteką”. Prowadziła także przy swej aptece Kursy Farmaceutyczne (głównie dla kobiet), które to uprawniały do uzyskania tytułu pomocnika aptecznego.

Wszystkie ze wspomnianych kobiet napotykały problemy z dostępem do akademickiego kształcenia. Oprócz barier kulturowych i walki ze stereotypowym podejściem do roli kobiety, zmagały się dodatkowo z konsekwencjami różnego programu kształcenia w gimnazjach męskich oraz żeńskich.

Z tego powodu ograniczano kobietom dostęp do nauki szkolnictwa wyższego – powołując się na różnice programowe. Leśniewska postanowiła przeciwdziałać niesprawiedliwości i założyła w 1903 roku pierwszą w Rosji żeńską dwuletnią szkołę, pod nazwą „Farmaceutyczna Szkoła dla Kobiet”, w której uczennice zdobywały wiedzę niezbędną do podjęcia egzaminu na prowizora. Antonina założyła również „Dom Studentek Farmacji”, w którym uczennice mogły bezpiecznie zamieszkać na czas studiów, bez obawy o niestosowne komentarze społeczeństwa. Zaraz po studiach Leśniewska wydała książkę w formie pamiętnika „Nieprzetarte szlaki”, traktującą o jej przejściach w czasie nauki farmaceutycznej. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę powróciła do Warszawy, gdzie uruchomiła aptekę przy ulicy Marszałkowskiej. Była cenioną działaczką i dla uhonorowania jej farmaceutycznych zasług przed śmiercią została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Polonia Restituta, zaś w latach 80-tych XX w. utworzono w Warszawie muzeum jej imienia.

Prócz naszych polskich pionierek farmacji warto także wspomnieć o pewnej Amerykance. Nazywała się Mary Jacobi Putnam i była jedną z pierwszych kobiet, które ukończyły farmację. Żyła i uczyła się w Nowym Jorku. To właśnie tam, jako jedna z pierwszych kobiet na świecie uzyskała wykształcenie farmaceutyczne, kończąc Kolegium Farmaceutyczne – dokonała tego w 1863 roku, a więc wcześniej niż nasze polskie bohaterki artykułu. Nie było to jednak równoznaczne z uzyskaniem tytułu magistra farmacji, zatem za pionierki nadal należy uznawać Polki. Później uzyskała doktorat z medycyny i przeniosła się do Europy, aby przystąpić do francuskiej Ecole de Medecine. Powróciwszy do Ameryki rozpoczęła pracę jako lekarka, walcząc jednocześnie o prawa kobiet do nauki. Założyła Stowarzyszenie Poparcia dla Medycznego Kształcenia Kobiet oraz została pierwszą kobietą przyjętą do grona członków Nowojorskiej Akademii Medycznej.

Burzliwe są losy kobiet na całym świecie. Trudne są także zmiany oraz wprowadzanie nowości, ponieważ najczęściej spotykają się z niezrozumieniem społecznym. Jednak te właściwe zmiany powodują, iż nasza kultura wzbogaca się i rozwija. Warto mieć to na uwadze, gdy pomyślimy o tym, jak bardzo sfeminizowany jest obecnie kierunek farmacja.

_____________________________________________________
Zacytuj ten artykuł jako:


  • Emilia Krupa, Farmaceutyczne emancypantki, MGR.FARM, Nr 1/2018 (17) luty/marzec 2018, str. 70-72

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Odpowiadasz:

avatar
Akceptuję regulamin dyskusji *
Komentujesz jako gość! Chcesz być informowany o nowych komentarzach w temacie? Zarejestruj się, lub jeśli już masz konto w grupie farmacja.net - .

Powiązane artykuły

Fakty i mity o cukrzycy Fakty i mity o cukrzycy

Cukrzyca należy do najpowszechniej występujących chorób na świecie. Każdego roku umiera na nią i cho...

Apteczne pomyłki Apteczne pomyłki

Przeciętny farmaceuta pracjący w aptece realizuje nawet kilkadziesiąt recept dziennie, co w skali ro...

Zgłoś mnie! Zgłoś mnie!

Dyrektywa 84/2010/UE stanowi, iż działaniem niepożądanym produktu leczniczego jest każde niekorzystn...