Spośród wszystkich 202 przypadków zatrucia dzieci, jakie trafiły do szczecińskiego Szpitala Zdroje, 41 dotyczyło zatrucia przypadkowego. Najczęściej były to małe dzieci, które zażyły leki lub inne substancje w wyniku nieuwagi opiekunów. Pozostałe 161 przypadków to zatrucia celowe, czyli próby samobójcze. Większość z nich – 101 – stanowiły dziewczęta (czytaj również: Jakie są dawki toksyczne i śmiertelne popularnych leków OTC?).
Jak podaje Radio ZET, w ostatnich dniach specjaliści ze szpitala „Zdroje” uratowali życie 17-latka, który połknął 60 tabletek paracetamolu. Po kilku dniach chłopak został skierowany na dalsze leczenie na oddział psychiatrii (czytaj również: 18-latka zatruła się paracetamolem. Potrzebny był przeszczep wątroby…).
– Przeżył tylko dlatego, że po wzięciu tych tabletek część z nich po prostu zwymiotował i relatywnie szybko trafił do szpitala. Paracetamol wchłania się błyskawicznie, praktycznie po 60 minutach całość dawki jest wchłonięta – powiedział w środę dziennikarzom lekarz kierujący Kliniką Pediatrii, Nefrologii Dziecięcej, Dializoterapii i Leczenia Ostrych Zatruć szpitala „Zdroje” prof. Andrzej Brodkiewicz.
Paracetamol jako przyczyna zatruć młodzieży obecny jest w statystykach od wielu lat. Jak podkreślił pediatra, „zaczyna to być ogromnym problemem”. W ocenie eksperta młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy, że śmierć w wyniku zatrucia lekami, jest bolesna. W takich przypadkach dochodzi bowiem do martwicy wątroby, encefalopatii wątrobowej, zespołu wątrobowo-nerkowego. Pacjent jest nieprzytomny, krwawi ze wszystkich otworów ciała (czytaj również: We Francji wprowadzono limity w sprzedaży leków zawierających paracetamol).
– Oni kompletnie nie zdają sobie sprawy, co tak naprawdę mogą sobie zrobić – mówił lekarz.
Kolejnym problemem jest przyczyna targania się młodych ludzi na swoje życie. W szczecińskim szpitalu zdarzają się nawet trzy przypadki konsultacji psychiatrycznych po próbach samobójczych przez zatrucie lekami.
– Próba samobójcza jest już apogeum, w którym dziecko woła o pomoc, a to, co doprowadziło do tej próby, też jest bardzo ważne – powiedziała kierująca Oddziałem Psychiatrii Dziecięcej i Młodzieżowej w „Zdrojach” Małgorzata Wyrębska-Rozpara.
Zwraca uwagę, że bardzo często dorośli bagatelizują problemy dzieci – błaha wydaje im się rozpacz z powodu zakazu wyjścia ze znajomymi, zerwania z chłopakiem lub dziewczyną czy hejtu w szkole, a dla młodych ludzi „to jest koniec świata”.
Źródło: ŁW/Radio ZET










