Problem powstał pod koniec ubiegłego roku. Wówczas z całodobowego dyżuru zrezygnowała stosunkowo nowa na radzyńskim rynku apteka „Pharmacon” przy ul. Ostrowieckiej 10. Powodem było wydłużenie godzin pracy przez właścicieli pozostałych aptek, których w sumie jest 13. Starosta Lucjan Kotwica zwołał zebranie aptekarzy, które miało na celu wypracowanie kompromisu. Na spotkaniu w starostwie właściciele „Pharmaconu” proponowali powrót do całodobowego dyżuru pod warunkiem, że apteki wrócą do starych godzin pracy, czyli będą zamykane o 17:00. Aptekarze się na to nie zgodzili, a część z nich wyraźnie zapowiedziało, że nie podejmie dyżurów nocnych, z różnych względów, w tym finansowych.
– Rolą starosty jest ustalenie nocnych dyżurów aptek i harmonogramu, natomiast starosta nie ma żadnych możliwości wyegzekwowania tego rozporządzenia i nałożenia kar w przypadku nie realizowania grafiku – tłumaczy Lucjan Kotwica, radzyński starosta. Przyznaje, że spodziewał się, że prędzej czy później dojdzie do konfliktu. – Jeżeli ukaże się wasz artykuł, to będzie podstawa do tego, żebym ja skierował monit do Naczelnej Izby Aptekarskiej, że taka potrzeba jest, bo aptekarze wymyślili mit, że apteki nie są potrzebne w nocy – mówi starosta w Gazecie Radzyńskiej.
Starosta dodaje, że na spotkaniu aptekarze zaproponowali, by płacił im za dyżur nocny 500 zł, a tego starosta nie może zrobić.
– Jest kilka obszarów tego problemu, a on dotyczy całego kraju – komentuje sytuację Tomasz Barszcz, prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Lublinie. Dodaje, że problem odmowy przez aptekarzy dyżurowania w nocy, niedziele i dni świąteczne dotyczy wielu powiatów w Polsce.
Harmonogram dyżurów aptek ustala Rada Powiatu na podstawie art. 94 ustawy Prawo farmaceutyczne. Apteki odmawiają wykonania podjętych uchwał z wielu powodów. Zarzuty właścicieli aptek dotyczą m.in. kwestii ekonomicznych (mały obrót), braku fachowej obsady. Często w aptece zatrudniony jest jeden lub dwóch farmaceutów, których obowiązuje Kodeks Pracy.
Zdania samych aptekarzy są podzielone. Właścicielka apteki przy ul. Sitkowskiego przypomina, że jej apteka nigdy w nocy nie dyżurowała i nie będzie dyżurować, ponieważ nie ma potrzebnej kadry. Jadwiga Topyło z apteki „Pharmacon” nie widzi problemu.
– Z mojego doświadczenia wynika, że te dyżury faktycznie nie są opłacalne, nie ma realizacji recept, ale oczywiście będziemy realizować dyżury zgodnie z harmonogramem – deklaruje Jadwiga Topyło.
Kolejna właścicielka, która chce pozostać anonimowa, dziwi się brakowi solidarności wśród aptekarzy.
– Te koszty nie są aż takie duże, a naszą powinnością wobec społeczeństwa powinno być zapewnienie dostępu do możliwości zrealizowania recepty w nocy – mówi. – Płacę swoim pracownikom ok. 150 zł za noc, a często jest tak, że wolą dzień wolny od pracy w ramach rozliczenia – mówi.
Z kolei szefowa Apteki w Topazie, która ma wyznaczoną największą ilość dyżurów, głośno się zastanawia, czy jest sens w takim razie dyżurować.
– Jeszcze w kwietniu, ze względu, że będzie to czas świąt wielkanocnych otworzymy w nocy aptekę, a potem, skoro można odstąpić od harmonogramu, to zobaczymy – stwierdza.
Aptekarze zanegowali uchwałę podjętą przez starostę, jako niezgodną z prawem, czyli bez opinii Okręgowej Izby Aptekarskiej. Radca prawny wysłał pismo do wojewody w tej sprawie i trzeba czekać na rozstrzygnięcie sporu.
Źródło: Gazeta Radzyńska










