– Jesteśmy zbulwersowani nieporządkiem, jaki występuje w harmonogramach dyżurów aptek – informuje kobieta. – Z malutkim dzieckiem, niespełna 5-miesięcznym potrzebowaliśmy nocnej wizyty lekarskiej. Kiedy już została nam wpisana recepta zaczęły się schody, gdyż pojechaliśmy do Apteki Grodzkiej sprawdzić, która z aptek ma dyżur. Z informacji wynikało, że dyżur powinna pełnić Malwa na 1 mają. Po półgodzinnym dzwonieniu okazało się, że jednak nie. Postanowiliśmy pojechać do apteki Konwalia koło starego Eko, gdzie z kolei widniała informacja, że dyżur pełni apteka w Lutyni, więc o 1 w nocy pojechaliśmy po lekarstwo i tam też pocałowaliśmy klamkę – relacjonuje zdarzenie.
Receptę zrealizowano ostatecznie w aptece we Wrocławiu.
– Ja się pytam na tyle aptek funkcjonujących w Środzie nie mogłyby mieć na przemian dyżurów? Czy rzeczywiście jest potrzeba wysyłania ludzi w środku nocy do Lutyni i nie wiadomo, gdzie jeszcze? – pyta czytelniczka. – To się po prostu nie mieści w głowie. Ani szpitala ani otwartej apteki – dodaje.
Redakcja gazety Roland, do której napisała kobieta, przekazała pytania czytelniczki do Wydziału Edukacji, Kultury i Spraw Społecznych Starostwa Powiatowego w Środzie Śląskiej. Gazeta obiecuje, że do sprawy jeszcze wróci.
Źródło: [url=http://www.roland-gazeta.pl/15309-dlaczego-apteka-podczas-dyzuru-byla-zamknieta]roland-gazeta.pl[/url]










