REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 19 marca 2020, 12:30

Apteki pozostały na linii frontu, po tym jak Francja zamknęła obywateli w domach

Początkowe, paniczne zakupy we francuskich aptekach uległy zmniejszeniu po wprowadzeniu we Francji przymusowej kwarantanny dla wszystkich obywateli. Teraz farmaceuci oczekują na kolejną fazę pandemii.

Witryna francuskiej apteki
Podobnie jak w Paryżu, było też w całym kraju - wzmożony ruch odnotowano w wielu aptekach na terenie Francji(fot. MGR.FARM).

„Brak środków do dezynfekcji rąk”, „Brak maseczek”, „Prosimy zachować odległość 1 metra pomiędzy ludźmi” – to tylko niektóre z komunikatów, jakie znaleźć można w oknach aptek we wschodniej części Paryża. Obsługa aptek zanotowała wzrost w liczbie klientów, który zaczął się w ubiegły czwartek po tym, jak Prezydent Emmanuel Macron ogłosił zamknięcie szkół, i który miał swój szczyt w poniedziałek, gdy zakomunikowano nakaz pozostania w domach (czytaj też: Niemcy: apel polityków, by nie wykupywać leków na zapas z aptek).

REKLAMA

– Ludzie byli naprawdę przestraszeni. To wyglądało tak, jakby przygotowywali się na wojnę – opowiada na portalu rfi.fr farmaceuta Sylvain Pernet. – Wydawali się też trochę egoistyczni, sprawiali wrażenie, jak gdyby chcieli zabrać wszystkie lekarstwa do domu.

Pernet dodaje, że pomiędzy piątkiem a poniedziałkiem, miał 3 tys. klientów – podczas, gdy normalnie jest ich 1200. Dwie trzecie z nich prosiło o środki dezynfekujące do rąk i maseczki.

Odkąd jednak we wtorek weszły w życie przepisy dotyczące kwarantanny, klienci mieli się uspokoić.

– Ludzie respektują też nakaz dotyczący zachowania odległości 1 metra pomiędzy ludźmi. Myślę, że to dlatego, że się boją – kontynuuje Pernet.

Sytuacja w całej Francji

Podobnie jak w Paryżu, było też w całym kraju – wzmożony ruch odnotowano w wielu aptekach na terenie Francji (zobacz też: Spiegel: apteki zarobią na kryzysie związanym z koronawirusem)

– Najgorzej było w strefach najbardziej dotkniętych przez koronawirusa, a więc we wschodniej Francji, Regionie Paryskim oraz Bretanii – relacjonuje na portalu rfi.fr Pierre Béguerie z Francuskiej Izby Aptekarskiej. 

Wszędzie poszukiwano środków dezynfekujących do rąk oraz maseczek – farmaceuci przyznają, że często nie mogli tych potrzeb zaspokoić. Dostawy mają być albo opóźnione, albo zmniejszone, jak opowiada André Habib, menedżer jednej z aptek we wschodnim Paryżu. Francuski rząd zarekwirował też maseczki, by zabezpieczyć je dla personelu medycznego, a także ustalił ceny środków dezynfekujących do rąk. Farmaceuci próbowali natomiast upewniać klientów, że żaden z tych produktów nie jest konieczny do zapobiegania zarażeniu.

– W domu, maseczka jest bezużyteczna – kontynuuje Habib. – Jeśli zachowują odpowiednią odległość, ludzie nie ryzykują niczego także podczas zakupów. Ale większość reaguje histerycznie. Każdy chce maskę.

Nie będzie braków w dostawie leków

Francuski rząd zezwolił aptekom na produkcję własnych środków dezynfekujących do rąk – brak jednak roztworów alkoholowych i plastikowych butelek, które często produkowane są w Chinach. Farmaceuci podkreślają jednak, że nie będzie to miało większego wpływu na system opieki zdrowotnej. Inaczej byłoby w przypadku leków – jednak obecnie takie niedobory nie występują.

REKLAMA
REKLAMA

– Żele do rąk nie są niezbędne – mówi Bégurie. – Takim samym środkiem ostrożności jest regularne mycie rąk. A teraz, kiedy ludzie mniej przebywają na zewnątrz, takie zapotrzebowanie jest mniejsze.

Nieco bardziej niepokojący był ostatni wzrost zainteresowania popularnym środkiem przeciwbólowym, paracetamolem – w efekcie, władze ustanowiły limity dotyczące jego nabycia: tylko jedno opakowanie dla tych, którzy nie objawiają symptomów zarażenia, i dwa opakowanie dla tych, którzy takie symptomy przejawiają (czytaj też: We Francji wprowadzono limity w sprzedaży leków zawierających paracetamol).

Znacząca rola placówek aptecznych

O tym, jak ważne jest rola farmaceutów w czasie epidemii koronawirusa, przekonuje choćby fakt, że mimo kwarantanny, placówki apteczne pozostają otwarte, jako że zapewniają ludności dostęp do podstawowych dóbr.

– Wielu farmaceutów czuło się zapomnianych w czasie, gdy wybuchła panika – komentuje Bégurie. – Tymczasem są oni pracownikami służby zdrowia, i tak też trzeba ich traktować. 

Pernet, który ograniczył do pięciu liczbę przebywających w tym samym czasie pacjentów w aptece, podkreśla:

– Myślę, że będziemy mieć teraz mniej ludzi, ale może będzie coraz więcej tych zarażonych.

Pernet relacjonuje też, że w aptece wraz z personelem próbują przekonywać obywateli, że ci muszą pozostać w domu:

– Powtarzamy to setki razy w ciągu dnia.

AM/rfi.fr

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA