REKLAMA
pon. 19 lutego 2024, 11:01

Bezpieczeństwo lekowe – jak wygląda to w Czechach?

O bezpieczeństwie lekowym powiedziano już chyba wszystko. Nie wszystko jednak jeszcze zrobiono w kierunku tego, aby je zapewnić. Tego typu problem występuje zarówno w Polsce, jak i w innych krajach europejskich. Okazuje się jednak, że w niektórych państwach rozpoczęły się zmiany mające na celu zabezpieczenie potrzeb obywateli. Ich celem jest chociażby wcześniejsze sygnalizowanie przyszłych braków leków. W Czechach tego typu zmiany weszły w życie z początkiem tego roku. O co dokładnie chodzi?

Dwóch przechodniów idzie obok apteki
W Czechach coraz bardziej stawia się na bezpieczeństwo lekowe pacjentów (fot. Shutterstock)

1 stycznia w Czechach weszła w życie nowelizacja ustawy o produktach leczniczych. Zmiany jakie ona wprowadziła obejmują nowe obowiązki uczestników rynku farmaceutycznego. Chodzi tutaj zarówno o posiadaczy pozwoleń na dopuszczenie leku do obrotu, jak i o dystrybutorów leków i apteki. W kontekście aptek nowe przepisy wymuszają na nich raportowanie danych o swoich stanach. W szczególności sprawozdania te mają dotyczyć leków oznaczonych znakiem „ograniczona dostępność”. Okazuje się bowiem, że od czerwca 2024 roku określone leki na rynku czeskim będą posiadały takowe oznaczenie. Wszystko, aby zwiększyć bezpieczeństwo lekowe.

Apteki i dystrybutorzy muszą codziennie składać sprawozdania na temat swoich zapasów takiego leku, a także jego ewentualnych substytutów. Nie można ich także wywozić za granicę ani zamawiać do aptek w ilości większej niż zwykłe miesięczne zapotrzebowaniewynika z wprowadzonych w Czechach zmian.

Od czerwca zmiany obejmą także producentów leków. Będą oni mieli obowiązek zgłaszania przyszłych wstrzymań lub całkowitego zawieszenia dostaw konkretnego preparatu. Co więcej – ich obowiązkiem będzie także konieczność zapewnienia odpowiedniej dostępności przez określony czas. Co przez to rozumieć?

Bezpieczeństwo lekowe to przede wszystkim wiedza nt. przyszłej dostępności leku

Zgodnie z §33 ustawy o produktach leczniczych na producentów leków spadły nowe obowiązki. Posiadacz pozwolenia na dopuszczenie do obrotu będzie musiał oficjalnie powiadamiać Państwowy Instytut Kontroli Produktów Leczniczych. O czym dokładnie?

O dacie przerwania lub zaprzestania dostaw produktu leczniczego, który jest refundowany lub ma ustaloną cenę maksymalną – brzmi nowa wykładnia prawa w Czechach.

Czytaj również: Obrót pozaapteczny w Czechach zyskuje na znaczeniu. Farmaceuci zaniepokojeni…

Powiadomienie takie powinno być przesłane najpóźniej na 2 miesiące przed planowaną przerwą lub całkowitym zawieszeniem dostaw danego produktu. Co więcej – producent takiego leku będzie musiał zapewnić jego dostępność w danym okresie. Chodzi o czas od zgłoszenia przyszłego braku aż do 1 miesiąca po upływie daty, po której ma wystąpić brak leku. Nowe przepisy wymagają zatem na producentach gwarancji zabezpieczenia wystarczającej ilości leków. Chodzi o bezpieczeństwo lekowe i zabezpieczenie farmakoterapii obywateli Czech. Producent, który w przeciągu ostatnich 2 lat nie miał żadnych problemów z dostępnością leków musi zagwarantować dostęp do leku ze znakiem „ograniczona dostępność” przez okres 1 miesiąca po planowanej dacie wstrzymania dostaw. Z kolei firmy, u których w ostatnich 2 latach wystąpił taki problem mają ten okres wydłużony do 2 miesięcy.

Nowelizacja ta jest jedną z największych reform prawa farmaceutycznego w ciągu ostatnich 15 lat i znacząco zwiększa odporność rynku czeskiego na przerwy w dostawach leków – podkreśla Vlastimil Valek, minister zdrowia Czech.

Bezpieczeństwo lekowe a apteki?

Problemem, z jakim zmagają się czeskie apteki jest także walka o równy dostęp do leków. Według właścicieli prywatnych aptek w Czechach faworyzowane są większe sieci oraz apteki związane konkretnymi umowami z dystrybutorami leków. W tej sprawie złożona została nawet petycja właścicieli aptek do czeskiego parlamentu. Jej autorzy oraz właściciele łącznie 411 czeskich aptek żalą się, że hurtownie nie dostarczają im wszystkich leków. Zamówione dostawy są rzekomo odwoływane przez samych farmaceutów lub w ogóle nie dostarczane do aptek.

W tym celu w imieniu sygnatariuszy domagamy się przywrócenia do prawa tzw. chronionego kanału dystrybucji, który zapewni gwarancję dostaw leków do aptek – proponują autorzy petycji.

Resort zdrowia wyjaśnia w odpowiedzi na petycję, że niezbędne ku temu zmiany weszły już w życie. Znajdują się one we wspomnianej wcześniej nowelizacji ustawy o produktach leczniczych. W opinii resortu ustawa reguluje, że dystrybutor w żadnym wypadku nie będzie preferował konkretnego podmiotu uprawnionego do wydawania produktów leczniczych. To w ocenie ministerstwa chroni prawa małych aptek. Dystrybutor ma obowiązek zapewnić dostawę takiego leku w terminie 2 dni roboczych, jeśli tylko posiada go na swoim magazynie. Mimo to petycja została pozytywnie zaopiniowana i trafi do czeskiej Komisji Zdrowia.

My chcemy, żeby leki były dostępne w aptekach, niezależnie od tego, czy jest to apteka sieciowa, czy niezależnadomaga się przewodniczący Komisji Petycji, Tomio Okamura.

W najbliższych tygodniach sprawa zapewne nabierze tempa. Czy petycja będzie skutkowała dodatkowymi zmianami w prawie czeskim? Okaże się niebawem.

©MGR.FARM

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – jak sobie z nimi poradzić?

22 kwietnia 202417:48

Wstaję rano i moje nogi są szczupłe i ładne, a po całym dniu siedzenia w pracy są jakieś inne, ciężkie i opuchnięte. Skarpetki pozostawiają ślady nad kostką, a jak położę się i chcę zasnąć, to moje nogi nie chcą się uspokoić. Czy to coś poważnego, czym mam się martwić? I jak sobie z tym poradzić? Takie pytania zadają sobie setki osób na świecie.

Przewlekła niewydolność żylna - jak sobie z nią poradzić? (Fot. shutterstock.com)

Przewlekła choroba żylna – to schorzenie ściśle związane z naszym sposobem funkcjonowania w ciągu dnia. Może ona objawiać się w powyżej opisany sposób – poprzez ciężkie, opuchnięte i  bolące nogi. Badania przeprowadzone w Polsce w 2003 roku wskazują, że z tym problem zmaga się w naszym kraju prawie połowa kobiet (47%) i spora grupa mężczyzn (37% dorosłej populacji).

Przewlekła choroba żylna – jakie są jej najczęstsze objawy?

Obrzęki kończyn niekoniecznie są najczęściej obserwowanym objawem choroby żył. W 2014 roku Polskie Towarzystwo Flebologiczne zleciło badania ankietowe. Obrzęki kończyn zadeklarowało 33% badanych, 37% zgłaszało bóle kończyn dolnych, a 27% obecność żylaków . Największa ilość ankietowanych, bo aż 62% mówiła o uczuciu ciężkości i zmęczenia swoich nóg.  Wcale nie trzeba być chorym na przewlekłą chorobę żylną, żeby takie objawy u siebie obserwować. Wystarczy praca, która zmusza do pozostawania przez dłuższy czas w pozycji siedzącej lub stojącej. Nie powinniśmy jednak lekceważyć objawów i całą winę zrzucać na wykonywaną pracę. Jeśli występuje problem zdrowotny najlepiej skonsultować go z lekarzem, a do tego czasu można zastosować się do kilku wskazówek, które zmniejszą nasilenie dolegliwości.

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – skąd bierze się ten problem?

Przewlekła choroba żylna jest procesem rozwijającym się przez wiele lat. Początkowo nawet niekoniecznie musimy zauważać problemu, bo cóż znaczą drobne pajączki niebieskofioletowego koloru na skórze nóg albo nawet niewielkie żylaki, które niekoniecznie muszą boleć. W świetle żył znajdują się zastawki, które utrzymują prawidłowy przepływ krwi w kierunku do serca. Ich uszkodzenie powoduje nieprawidłowy przepływ krwi w odwrotnym kierunku, co nasila postęp choroby i powoduje obecność objawów, które zostały opisane powyżej. Proces ten trwa wiele lat, rozwija się zwykle powoli i niestety współczesna medycyna nie jest w stanie go zatrzymać, ale potrafi łagodzić jego objawy.

Przewlekła choroba żylna – niefarmakologiczne metody leczenia

Nie istnieją żadne tabletki, które potrafią zatrzymać postęp choroby i usunąć żylaki, które są widoczne pod skórą. Zanim jednak sięgniemy po medykamenty dobrze jest przyjrzeć się bliżej sobie i swojemu życiu. Należy zadać sobie pytanie o to, co możemy w nim zmienić, żeby poczuć się lepiej. Czy nie spędzamy swojego życia poświęcając się pracy? Co nie byłoby w sumie takie złe, pod warunkiem, że będzie też czas na zadbanie o swoje zdrowie. W tym konkretnym przypadku o swoje nogi.

Należy postawić więc pytanie. Co nasze nogi, dotknięte objawami niewydolności żył „lubią” a czego „nie lubią”? Można kolokwialnie powiedzieć, że nogi i żyły „lubią” ruch. Długotrwały bezruch – siedzenie lub stanie powoduje, ze wzrasta ciśnienie wewnątrz żył i elementy składowe krwi oraz woda przenikają poza delikatne ścianki najdrobniejszych naczyń, tzw. naczyń włosowatych.  Skutkuje to obrzękami, przebarwieniami i stanem zapalnym skóry. Często ten bezruch dotyka osoby starsze. Nie jest wtedy związany z wykonywaną pracą, ale z osłabieniem wynikającym z wieku i innymi dotykającymi ich chorobami. Te choroby również mogą nasilać objawy i być przyczyną obrzęków i/lub bólów kończyn.

Żyły lubią ruch!

Należy dlatego pamiętać, aby wstać od czasu do czasu, przespacerować się, pogimnastykować, a kiedy siedzimy – unieść nogi do góry, aby siła ciążenia zrobiła swoje wymuszając przepływ krwi od stóp do serca. Wiele osób widząc odciśnięte gumki skarpetek na swoich nogach decyduje się w tym czasie na noszenie skarpetek tzw „bezuciskowych” lub przecina „ściągacze” skarpetek. Na pewno ma to swoje uzasadnienie i powoduje pewnego rodzaju uspokojenie tej osoby. Nie widać wówczas śladu po uciskających skarpetkach.

Flebolodzy mają w tej kwestii trochę odmienne podejście i właśnie ucisk jest tym, co zalecają swoim pacjentom. Nie jest to jednak taki zwykły ucisk i nie każdy może go stosować. Wyroby kompresyjne zalecane pacjentom z obrzękami kończyn mają za zadanie przeciwdziałać powstawaniu obrzęków. Doborem tych wyrobów zajmuje się wykwalifikowany personel medyczny, potrafiący dopasować właściwy stopień ucisku dla konkretnego pacjenta. Stosowanie wyrobów uciskowych przeciwskazane jest jednak  u osób cierpiących dodatkowo  na niedokrwienie kończyn, deformacje powodujące nieprawidłowy rozkład ucisku lub ze znacznymi zaburzeniami czucia w obrębie kończyn dolnych.

Przewlekła choroba żylna – farmakologiczne metody leczenia

W aptekach dostępnych jest wiele leków i preparatów o tzw. działaniu flebotropowym. Ich zróżnicowane mechanizmy działania wpływają na łagodzenie objawów. Pytanie zatem, co wybrać? Diosminę, diosminę zmikronizowaną z heperydyną, dobesylan wapnia, escynę, czy może jeszcze coś innego?  Z pomocą może przyjść preparat zawierający  6 różnych składników wzajemnie uzupełniających się w działaniu na „zmęczone żyły”. Zmikronizowana diosmina z hesperydyną, rutyna, wyciąg z nostrzyka żółtego, wyciąg z kasztanowca, oraz L-karnityna.

Zadaniem tej ostatniej jest usprawnienie pracy mięśni łydki a tym samym wsparcie powrotu krwi żylnej. Złożony skład preparatu stanowi dobre uzupełnianie codziennej diety w składniki wspierające krążenie żylne i układ limfatyczny. Zastosowanie preparatu powoduje szybkie odczucie ulgi pod postacią wrażenia lekkości, „chudej nogi” bądź stosowania niewidzialnej pończochy uciskowej. Redukuje również dolegliwości bólowe.

Forma stosowania preparatu w postaci rozpuszczalnego w wodzie proszku ma swoje uzasadnienie. Po pierwsze osoba stosująca go, a często z takimi problemami borykają się osoby starsze, nie ma wrażenia dokładania kolejnej tabletki do całego arsenału już stosowanych  leków.  Może też być to pomocne u osób mających problem z połykaniem. Po drugie i może ważniejsze, przyjmowanie roztworu zmusza  do wypicia dodatkowej a czasami wymaganej w ciągu dnia ilości wody, potrzebnej do rozpuszczenia preparatu. Dziennie zapotrzebowanie zdrowej dorosłej osoby na płyny w ciągu dnia wynosi od 25 do 35 ml/kg masy ciała, a właściwe nawodnienie wspomaga również prawidłowy przepływ krwi bo nie robi się zbyt „gęsta”.

Bez względu jak dobry preparat będziemy stosować to regularność jego stosowania i dbanie o higienę codziennego życia ma podstawowe znaczenie.

Autor: dr n.med. Marcin Kucharzewski

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]