Mieszkanka Bytomia w zeszły czwartek wracała akurat do domu, kiedy w centrum miasta, w przejściu pomiędzy blokami, znalazła w błocie kopertę, w której były prawie trzy tysiące złotych. Na kopercie znajdowały się numery, a wewnątrz blankiet na wpłatę przelewu z numerem rachunku odbiorcy. Uczciwa kobieta odniosła całość na komisariat przy ulicy Rostka.
Policjanci szybko ustalili, do kogo należą pieniądze. Jak się okazało, właścicielem gotówki była jedna z bytomskich aptek. Jej pracownik zgubił kopertę z utargiem, który należało wpłacić na konto bankowe. Dzięki przykładnej postawie obywatelskiej mieszkanki Bytomia wszystkie pieniądze wróciły do właściciela (czytaj również: 8 miesięcy więzienia za zuchwałe kradzieże w aptekach).
– Pamiętajmy, że znalezioną rzecz należy zawsze oddać, nawet jeżeli nie wiadomo do kogo należy. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jeżeli znalazca nie odda rzeczy lub pieniędzy, a właściciel zgłosi to Policji, dochodzi do przywłaszczenia. Dlatego bardzo mylne i nieprawdziwe jest powszechnie znane hasło: „znalezione – nie kradzione”. Żadna rzecz, której nie jesteśmy właścicielami, nie jest nasza. Kiedy zabierasz i nie oddajesz znalezionego na ławce telefonu, plecaka czy portfela – stajesz się sprawcą przestępstwa lub wykroczenia. Znaleziony przedmiot należy oddać w biurze rzeczy znalezionych lub przynieść do jednostki Policji – przypomina bytomska policja.
Za przywłaszczenie przedmiotu wartego mniej niż 500 złotych, kodeks wykroczeń przewiduje karę grzywny, ograniczenia wolności albo aresztu, natomiast w sytuacji, gdy dochodzi do przestępstwa, sprawcy grożą nawet 3 lata więzienia.
Źródło: ŁW/KMP w Bytomiu










