– Przy obecnych uregulowaniach nie ma właściwie możliwości uchwalenia zgodnej z prawem uchwały w sprawie układu pracy aptek ogólnodostępnych na terenie danego powiatu – pisze w Andrzej Gniadkowski w dwutygodniku Wspólnota. – Uchwały powiatów bywają unieważniane przez nadzór wojewody i sądy administracyjne zarówno ze względu na ich niedostosowanie „do potrzeb ludności” np. brak dyżurów w porach nocnych wszystkich aptek; niedozwolone dyżurowanie pod telefonem; niedozwolona możliwość zamiany dyżurów aptek, nawet w wyjątkowych sytuacjach; lub dyżury „tylko” w godzinach 6-24.
Zdaniem autora przegląd orzeczeń i rozstrzygnięć nadzorczych każe podejrzewać, że jedynym akceptowalnym na gruncie prawa rozstrzygnięciem byłaby uchwała uzgodniona z aptekarzami, którzy zgodziliby się dyżurować 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, przez cały rok.
Mimo to wśród samorządowców są zwolennicy obecnych przepisów. Ich zdaniem apteki mają dyżurować we wskazanych godzinach, bo takie są ich obowiązki. Po tym jak w styczniu tego roku dyżurowania odmówili aptekarze z Radzynia Podlaskiego wybuchła afera.
– Składając wniosek o koncesję na otwarcie apteki farmaceuci wiedzą, że mają obowiązek pełnienia usług publicznych, do których należy między innymi prowadzenie aptek. Załóżmy drastyczną sytuację – przychodzi wojna – a lekarze chirurdzy, którzy mają prywatne gabinety, mówią, że wojna ich nie interesuje, bo jest godzina 15:00 i idą do domu. Nie ma czegoś takiego. Jest pewien zakres usług, który musi być realizowany, niezależnie od tego, czy to podmiot prywatny czy publiczny – powiedział starosta Lucjan Kotwica.
Problem w tym, że wielu przypadkach jest to nie tylko nieopłacalne, ale wręcz niemożliwe. W wielu aptekach pracuje tylko jedna osoba z tytułem magistra. Zgodnie z niektórymi uchwałami powiatów, a te zaś były zgodne z uzasadnieniami rozstrzygnięć nadzorczych wojewodów, i sądów administracyjnych, najlepiej żeby w każdej miejscowości apteka pełniła dyżury 24 godziny na dobę np. przez 7 dni w tygodniu. Oczywiście jedna osoba nie jest w stanie tego zrobić. A magistrów generalnie brakuje, a już na pewno nie chcą pracować za niewielkie pieniądze w małych aptekach.
– Nie ma sposobu, żeby zmusić aptekarza, który nie chce dyżurować by zatrudnił dodatkowy personale nawet gdyby był w stanie – pisze Gniadkowski. – Wielu starostów próbuje jednak wymusić egzekwowanie przepisów uchwał. Narzędzie jednak brak. Można wymyślić np. straszak zamknięcia apteki i odebrania pozwolenia.
– Gdyby ktoś chciał zamknąć nie dyżurującą aptekę, tylko dlatego, że nie dyżuruje to w efekcie nie będzie miał możliwości skorzystania z jej usług nie tylko w nocy i dni świąteczne, ale także w dni powszednie. Zupełnie tego nie rozumiem – komentuje Mariusz Politowicz, członek prezydium kaliskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej.
Źródło: [url=http://www.wspolnota.org.pl/aktualnosci/aktualnosc/przelom-jest-ale-problemow-z-dyzurami-aptek-coraz-wiecej/]wspolnota.org.pl[/url]










