Jak można przeczytać w artykule opublikowanym kilka dni temu przez Wyborcza.pl, bracia Daniel C. i Artur C. pochodzą ze znanej w Przemyślu rodziny farmaceutów. Oni sami również zostali aptekarzami, mieli sieć aptek i punktów aptecznych w Przemyślu i okolicy. Apteki w Przemyślu znajdowały się w dobrych lokalizacjach, co miało wpływ na ich dochodowość. Obaj byli uważani za zamożnych (czytaj więcej: Właściciele aptek kierowali grupami przestępczymi. Są zarzuty…).
– Nikt nie spodziewał się, że obydwaj aptekarze dorabiają na boku. Przemyślanie byli zaskoczeni, gdy pod koniec sierpnia 2017 r. policjanci wkroczyli do aptek należących do braci, a na drzwiach pojawiły się kartki: „W dniu dzisiejszym apteka nieczynna” – pisze Wyborcza.pl
Jako pierwszy został aresztowany Daniel C. Dwa dni po nim policjanci zatrzymali Artura C. Później zatrzymywano kolejne osoby, wśród nich pracowników aptek należących do braci, prezeskę firmy należącej do Daniela C., syna i żonę Artura C. W sumie 23 osoby, 19 z nich trafiło na krócej lub dłużej – jak bracia C. – do aresztu.
– Na jaw wyszło, że bracia stworzyli dwie grupy przestępcze, które dostarczały składniki do laboratoriów produkujących metamfetaminę. W czasie przeszukań, przeprowadzonych przez funkcjonariuszy CBŚP i Straży Granicznej, zabezpieczono ponad 200 tys. opakowań leków oraz około 100 kg wyblistrowanych tabletek zawierających pseudoefedrynę – pisze Wyborcza.pl.
Proces w rzeszowskim sądzie
Na komputerach w aptekach należących do braci, zainstalowano program, który umożliwiał szybkie generowanie dużych ilości pojedycznych sprzedaży leków z pseudoefedryną. W ten sposób obchodzono przepisy, które wprowadzono w 2017 roku. Miały one ograniczyć możliwość sprzedaży leków z tą substancją – w preparatach sprzedawanych jednorazowo pacjentowi, nie mogło w sumie być więcej niż 720 mg pseudoefedryny. Dzięki programowi, w ciągu godziny można było „sprzedać” 3 600 opakowań – każde na osobnym paragonie (czytaj również: Dwaj kierownicy aptek oskarżeni o nielegalny handel pseudoefedryną).
– Jak ustalili śledczy – pracownicy aptek nie tylko przyjmowali zamówienie i pieniądze, ale także wyciągali blistry z tabletkami z opakowań. Pośrednicy przekazywali potem leki kurierom, którzy przewozili je do Jaworzyny, Katowic, Legnicy oraz do Czech i na Słowację lub Ukrainę. W niektórych kursach leki były transportowane samochodem firmowym Daniela C. – opisuje Wyborcza.pl.
Daniel C., Monika M. oraz Artur C. staną przed sądem za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Grozi im za to do 10 lat więzienia. Prokuratura wystąpiła o zawieszenie prawa wykonywania zawodu przez Daniela i Artura C. W toku śledztwa prokurator zabezpieczył na majątku podejrzanych mienie o łącznej wartości 13,5 mln zł.
Źródło: ŁW/Wyborcza.pl










