Prokuratura Okręgowa w Łodzi postawiła zarzuty farmaceucie – właścicielowi apteki w Łodzi i kierownikowi apteki w Zgierzu. Dotyczą one zamawiania i sprzedawania specjalistycznych leków wykorzystywanych w transplantologii, neurologii i onkologii. O nieprawidłowościach prokuraturę poinformował Wojewódzki Inspektorat Farmaceutyczny w Łodzi.
Z ustaleń prokuratury wynika, że obu aptekach były zamawiane, a następnie sprzedawane w bardzo dużych ilościach specjalistyczne leki.
– Można wręcz powiedzieć, że były to ilości wyczerpujące nawet 90 procent zapotrzebowania całego województwa łódzkiego. Były to leki bardzo specjalistyczne, ordynowane przez transplantologów, neurologów, czy też onkologów, były to leki poddane ścisłej rejestracji zarówno przez producenta jak i przez hurtowników – informuje prokurator na łamach TVN24.
- Czytaj również: Przemyśl: farmaceuci skazani za wyłudzenie 1,5 mln zł z NFZ
Recepty na leki wypisywał głównie pediatra. Pojawiały się także recepty wypisywane rzekomo przez ukraińskich lekarzy. Jak ocenia prokuratura, choć z punktu widzenia formalnego spełniały wymogi, to ich autentyczność budziła wątpliwości.
Farmaceucie grozi 12 lat…
Farmaceuta usłyszał zarzut sprzedaży leków wbrew warunkom określanym przez prawo farmaceutyczne. Zarzuty obejmują ponad siedem tysięcy sto opakowań leków, na łączną kwotę blisko czterech i pół miliona złotych.
– Biorąc pod uwagę ilość sprzedanych leków i ich wartość, a także fakt, że podejrzany uczynił sobie stałe źródło dochodu można mówić o zagrożeniu karą sięgającą 12 lat pozbawienia wolności – informuje rzecznik łódzkiej prokuratury.
Mężczyzna nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Prokuratura zastosowała wobec niego dozór policji. Ma zakaz prowadzenia apteki, zakaz zajmowania funkcji kierownika apteki. Nie może też kontaktować się z lekarzem pediatrą, który wystawiał recepty na leki.
Źródło: ŁW/TVN24










