REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 25 września 2019, 10:36

Farmaceuta kandydujący do Sejmu chce likwidacji marż aptecznych…

Marcin Staniewski to wielkopolski przedsiębiorca, kandydujący w tym roku w wyborach parlamentarnych. Jest właścicielem apteki w centrum Poznania. Z informacji podawanych przez Państwową Komisję Wyborczą wynika, że jest farmaceutą. Jego nazwisko nie figuruje jednak w Centralnym Rejestrze Farmaceutów. Studia skończył na Lwowskim Instytucie Medycznym…

Farmaceuci pamiętają kontrowersyjną inicjatywę Marcina Staniewskiego sprzed 10 lat (fot. Facebook/Marcin Staniewski)
Farmaceuci pamiętają kontrowersyjną inicjatywę Marcina Staniewskiego sprzed 10 lat (fot. Facebook/Marcin Staniewski)

W nadchodzących wyborach parlamentarnych o miejsce w ławach sejmowych będzie biegać się 13 farmaceutów. Jednym z nich jest Marcin Staniewski. Zajmuje 18 miejsce na liście Komitetu Wyborczego Sojuszu Lewicy Demokratycznej w okręgu 39 (Poznań). Staniewski bardzo intensywnie prowadzi swoją kampanię wyborczą, niemal codziennie spotykając się z mieszkańcami Poznania. Jego działalność wyborczą można śledzić chociażby na Facebooku (czytaj więcej: Farmaceuci i technicy farmaceutyczni kandydujący do Sejmu. Oto lista…).

REKLAMA

Część postulatów wyborczych Marcina Staniewskiego dotyczy funkcjonowania rynku farmaceutycznego oraz samych aptek. Jedną z jego propozycji na poprawę obecnej sytuacji pacjentów jest likwidacja marż aptecznych (czytaj również: Premier Morawiecki o pułapce „niskich marż”. A co z aptekami?).

– Od kilku lat jako farmaceuta, właściciel aptek mam kontakt z osobami chorymi bądź potrzebującymi m.in. porady aptecznej. Stąd też problemy osób potrzebujących pomocy nie są mi obce. Jestem przekonany, że m.in. likwidacja marży aptek rozwiązałaby tu część problemów – mówi kandydat na posła w wywiadzie opublikowanym na łamach portalu Nasze Miasto.

W tym samym wywiadzie wskazuje, że Lewica proponuje także aby wszystkie leki refundowane kosztowały w aptekach 5 zł. Co ciekawe sam jednak na Facebooku zamieścił film, w którym zdradza swój pomysł na poprawę sytuacji lekowej kraju. Zapowiada w nim wprowadzenie systemu, w którym pacjent płaciłby 30% ceny leku, a resztę refundowałoby państwo.

#3 Sprowadzanie i refundacja leków

Ten temat to mój konik! Jestem farmaceutą, więc na co dzień stykam się z problemami, jakie obecny rząd sprowadził na setki tysięcy Polaków. Czasa to zmienić! ?To od WAS zależy, czy będę mógł walczyć o lepszy dostęp do leków i ich refudnację w 70%… Tylko pójdźcie na wybory i postawcie krzyżyk przy moim nazwisku.

Opublikowany przez Staniewski Marcin Sobota, 21 września 2019

 

Apteki bez marży

Część wielkopolskich farmaceutów zauważa, że pomysł Marcina Staniewskiego na likwidację marż aptecznych nie jest nowy. Już 10 lat temu (w 2009 roku), w swojej aptece na poznańskiej Wildzie, oferował potrzebującym lekarstwa bez marży. Namawiał do tego też inne apteki, jednak pomysł ten nie spodobał się Wielkopolskiej Okręgowej Izbie Aptekarskiej. Farmaceuci wskazywali, że leki powinny być w takich samych cenach we wszystkich aptekach (czytaj również: Nie będzie zmian w aptecznych marżach).

REKLAMA
REKLAMA

– Nie chcemy zarabiać na sprzedaży leków najuboższym – mówił wówczas Staniewski i przekonywał, że apteki mogą sobie pozwolić na wspieranie potrzebujących, sprzedając im leki bez marży.

Chciał by do akcji włączyły się inne apteki, a potrzebujących weryfikował Caritas lub Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. Staniewski wystosował w tej sprawie list do innych aptekarzy, jednak Ci nie przyłączyli się do akcji. Jednak w odpowiedzi na pismo podpisane przez Staniewskiego ówczesny prezes Wielkopolskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej, dr Tadeusz Bąbelek, skierował do aptekarzy komunikat: „Informuję, że autor rozsyłanego do aptek listu otwartego nie jest farmaceutą. Z tych też powodów zalecam daleko idącą ostrożność w podejmowaniu współpracy w przedmiotowym zakresie”.

– Marże na leki wahają się od 25 do nawet 40 proc. Może farmaceutom niezręcznie by było, gdyby to wyszło na jaw? Czasem wydaje mi się, że apteki zapominają o swojej służebnej roli, skupiają się tylko na zysku – odpowiadał wtedy Marcin Staniewski.

Obszerny artykuł na temat ówczesnej działalności Staniewskiego opublikowała Gazeta Wyborcza, pod tytułem: „Farmaceuci ostrzegają przed politologiem z Wildy”.

Farmaceuta czy politolog?

Osobną kwestią, która budzi kontrowersje wśród aptekarzy, jest wykształcenie Marcina Staniewskiego. Na Facebooku opisuje takimi słowami: „Solidny jak Poznaniak, odpowiedzialny jak aptekarz. Ceniony znawca rynku farmaceutycznego”. Państwowa Komisja Wyborcza podaje, że z wykształcenia jest on farmaceutą. Tymczasem w Centralnym Rejestrze Farmaceutów nie widnieje żaden Marcin Staniszewski. Z czego to wynika? Postanowiliśmy zapytać o to kandydata na posła.

– Pomimo ukończenia Farmacji nie znajdzie mnie Pan w rejestrze Farmaceutów, gdyż nigdy nie starałem się do uzyskania prawa do wykonywania zawodu. Jest to jeden ze sztucznych tworów, które służą tylko i wyłącznie interesom pewnej grupy z czego musi Pan doskonale zdawać sobie sprawę – odpowiedział Marcin Staniewski.

Okazuje się, że to nie jedyny powód braku jego obecności w Centralnym Rejestrze Farmaceutów. Marcin Staniewski farmację ukończył na Lwowskim Instytucie Medycznym. To uczelnia, która nie ma najlepszej opinii w środowisku farmaceutycznym. Znana jest przede wszystkim z tego, że umożliwia technikom farmaceutycznym zdobycie tytułu magistra farmacji w trybie zaocznym. Uzyskiwane na niej dyplomy muszą być jednak w Polsce nostryfikowane, aby posiadający je farmaceuci mogli ubiegać się o prawo wykonywania zawodu farmaceuty na terenie naszego kraju (czytaj również: Komu farmaceutę z Ukrainy, komu?).

Marcin Staniewski w rozmowie z nami przyznaje, że o taką nostryfikację się nie ubiegał. Teoretycznie jest zatem farmaceutą. W praktyce jednak nie może wykonywać tego zawodu w aptece na terenie Polski.

Źródło: ŁW
©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA