– Jestem Krzysiek, mam 35 lat, cudowną żonę Kasię i prawie dwuletniego synka Kubę. Są oni dla mnie całym moim światem. Żyliśmy dotychczas, wiodąc spokojne życie, a jeszcze tydzień temu nic nie zwiastowało tego, co właśnie nadeszło… – tak zaczyna się opis zbiórki pieniędzy na leczenie Krzysztof Słomiaka, farmaceuty znanego w środowisku aptekarskim.
Krzysztof opisuje jak dowiedział się o chorobie. W listopadzie przebył grypę żołądkową. Po wyzdrowieniu poczuł się lepiej, jednak wkrótce powróciły niepokojące objawy przypominające przeziębienie. Czuł też zmęczenie.
– Postanowiłem trochę bardziej to zbadać. Wtedy wykonałem serię badań. Wyniki badań wykazały anemię, niedobory żelaza i kwasu foliowego – nic nadzwyczajnego. Zaczęła się suplementacja i pogłębiona diagnostyka. W tym czasie niestety mój stan zdrowia się stopniowo pogarszał. Doszła duża męczliwość, nie mogłem nic dźwigać, ani chodzić po schodach – pisze Krzysztof.
Wykonał więc dodatkowe badania. Cały czas czuł się coraz gorzej. USG węzłów chłonnych wykazało, że są powiększone. Dalej skierowano go na gastroskopię, do onkologa i do wystawienia karty DiLO.
– Termin do onkologa wyznaczono dość szybko, ponieważ już 3 grudnia, ale oczekiwanie było bardzo długie. Dzień przed planową wizytą gastroskopii byłem już tak słaby, że zdecydowałem się, jechać do szpitala. Okazało się, że bardzo krwawiłem z przewodu pokarmowego, dokładnie z żołądka. Krwawienie wyhamowano i zabezpieczono mnie lekami. Dostałem mnóstwo kroplówek, zastrzyków i leków co nieznacznie poprawiło mój stan – pisze farmaceuta.
Diagnoza jak wyrok
Przez pierwsze dni nie mógł nic zjeść. Przyjmował tylko kroplówki. Wtedy usłyszał wyrok – IV stopień nowotworu złośliwego z drobnymi przerzutami na przełyk, otrzewną, płuca, węzły chłonne.
– Lekarze niestety stwierdzili, że obecnie to choroba nieoperacyjna. W trakcie drugiego pobytu w szpitalu zdecydowali się na zabieg całkowitej resekcji żołądka, który po rozcięciu powłok ciała, nie doszedł do skutku ze względu na brak możliwości przeżycia tej operacji. Miałem wciąż ogromną anemię przez krwawienia z żołądka, więc musiałem mieć przetaczaną krew oraz osocze. Zostałem skierowany na radioterapię przeciwkrwotoczną, która właśnie zacząłem. Ma to zatrzymać lub zminimalizować krwawienia wewnętrzne i dać możliwość dalszego leczenia – pisze Krzysztof.
Farmaceuta nie zamierza się poddać. Przede nim ogromny stres, bolesne leczenie i niewyobrażalne koszty, które przekraczają jego możliwości finansowe. W grę wchodzą nowoczesne terapie, immunoterapia, leki, które mogą wydłużyć jego życie i poprawić jego jakość. Dlatego prosi o wsparcie finansowe.
– Proszę Was, pomóżcie mi dalej walczyć. Dla mojego syna, dla mojej rodziny, dla życia, które wciąż chcę przeżywać. Razem możemy spróbować wygrać tę walkę. Dziękuję Wam za każdą okazaną pomoc – za wsparcie finansowe, za udostępnienie tej zbiórki i każde dobre słowo. Teraz żyjemy z dnia na dzień. Liczy się każda sekunda, każda złotówka i wsparcie – pisze Krzysztof.
Farmaceutę można wspierać pod TYM ADRESEM.
Źródło: ŁW/Siepomaga










