REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 16 stycznia 2024, 08:01

Farmaceutka o aptece: „rzeźnia, a nie praca”…

Kilka lat temu głośna była sprawa pomyłki, do jakiej doszło w aptece w Jarocinie. Techniczka farmaceutyczna wydała dziesięciokrotnie wyższą dawkę leku narkotycznego. Pacjentka zmarła. Niedługo po tym kierowniczka apteki została zwolniona. W sądzie dochodziła swoich praw, zdradzając zatrważające kulisy funkcjonowania apteki. Opowiedziała kim jest „super kierownik” i jak sieć aptek łatała na papierze braki kadrowe. Niedawno opublikowano akta sprawy…

Farmaceutka w aptece wyjaśnia pacjentowi jak stosować lek.
Braki kadrowe, praca w nadgodzinach, bałagan organizacyjny - tak pisze farmaceutka o aptece, której była kierowniczką (fot. Shutterstock)

O tej sprawie słyszała cała Polska. W listopadzie 2018 roku w jednej z jarocińskich aptek córce 61-letniej kobiety wydano dziesięciokrotnie wyższą dawkę morfiny. Lek wydawała techniczka farmaceutyczna, która nie miała uprawnień by przekazać pacjentowi taki lek. Pacjentka zmarła. Do tej pory nie jest jednak pewne, czy przyczyną zgonu był zbyt silny lek. Mimo to sąd skazał techniczkę na 4 lata więzienia w zawieszeniu na 2 lata. Apteka kilkanaście miesięcy później została zamknięta.

REKLAMA

A gdzie wtedy była kierowniczka apteki? Zgodnie z przepisami w aptece cały czas musi być obecny farmaceuta. Apteka nie może działać, jeśli magistra farmacji nie ma na zmianie. Z kolei technik farmaceutyczny nie może realizować recept na leki narkotyczne. Dlaczego więc w Jarocinie doszło do takiej sytuacji?

Po kilku latach możemy się dowiedzieć tego z ujawnionych niedawno akt sprawy, jaką swojemu byłemu pracodawcy wytoczyła kierowniczka apteki. Farmaceutka w trakcie procesu szczerze zeznała, że to była „rzeźnia a nie praca”…

Zwolniona farmaceutka idzie do sądu…

Do feralnej pomyłki w jarocińskiej aptece doszło w sobotę 10 listopada 2018 roku. Kierowniczka apteki miała wtedy dzień wolny od pracy. Techniczka farmaceutyczna pracując samodzielnie, posługiwała się pieczątką i hasłem do systemu aptecznego, należącym do kierowniczki. Ta wróciła do pracy dopiero 13 listopada i wtedy sprawdziła recepty realizowane w trakcie jej nieobecności. Odkryła pomyłkę i poleciła techniczce niezwłocznie odebrać od pacjentki nieprawidłowo wydany lek. Okazało się, że pacjentka zmarła.

REKLAMA
REKLAMA

– Od 13 listopada 2018 roku powódka [farmaceutka] prowadziła wzmożoną korespondencję mailową określając godziny braku magistra w aptece każdego dnia tygodnia oraz domagając się nadania nowego hasła. Dotychczasowe hasło kierownika było znane pracownikom. Zgodnie z przepisami technik farmacji nie mógł m.in. wydawać leków z wykazu A oraz leków narkotycznych. Mimo to technicy wykonywali te czynności na swoim haśle lub na haśle kierownika apteki. Była to okoliczność powszechnie znana wśród pracowników, farmaceutów i kierownika regionalnego, wynikająca z dużej konkurencji na rynku, chęci zatrzymania pacjenta i braku magistrów. Praktyka ta była stosowana również w innych aptekach – czytamy w aktach sprawy.

16 listopada 2018 roku kierowniczka otrzymała oświadczenie pracodawcy o rozwiązaniu umowy o pracę bez zachowania okresu wypowiedzenia. W rezultacie 5 grudnia farmaceutka złożyła pozew przeciwko spółce prowadzącej aptekę. Zarzucała w nim naruszenie przepisów o rozwiązywaniu umów o pracę poprzez wskazanie nieistniejącej przyczyny zwolnienia i rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia.

Łatanie braków kadrowych

W styczniu 2020 roku sąd przyznał rację farmaceutce i zasądził jej odszkodowanie w wysokości 19 050 zł, za niezgodne z prawem rozwiązanie umowy o pracę. Firma odwołała się od tego wyroku, jednak na początku 2023 roku Sąd Okręgowy w Kaliszu apelację oddalił (V Pa 10/20 wyrok z 2023-02-14). Niedawno upubliczniono uzasadnienie wyroku, z którego można dowiedzieć się jak wyglądała praca w sieci aptek…

Okazuje się, że w aptece otwartej od poniedziałku do piątku w godzinach od 8:00 do 21:00 i w soboty od 8:00 do 16:00, zatrudniony był jeden magister farmacji (kierowniczka), dwóch techników farmaceutycznych i technik stażysta. W rezultacie po godzinie 16:00 w aptece regularnie nie było na zmianie farmaceuty. Zastępstwa – w postaci farmaceuty zatrudnionego na umowę zlecenie – szukano tylko w przypadku urlopów, zwolnień lekarskich czy dni wolnych z tytułu opieki nad dzieckiem.

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA