REKLAMA
Magazyn mgr.farm
Redakcja mgr.farm

Kolejny rekord zatruć paracetamolem w Polsce… wśród nastolatków

pt. 17 czerwca 2022, 08:01

Tylko w maju, w wyniku zatrucia lekami zawierającymi paracetamol, na oddział toksykologiczne trafiło więcej pacjentów, niż przez cały 2020 rok. Najczęściej trują się nastolatkowie…

Lekarze wskazują, że powinna zwiększyć się liczba konsultacji psychiatrycznych dla dzieci (fot. Shutterstock)
Lekarze wskazują, że powinna zwiększyć się liczba konsultacji psychiatrycznych dla dzieci (fot. Shutterstock)

Klinika Pediatrii, Nefrologii Dziecięcej, Dializoterapii i Leczenia Ostrych Zatruć w Szczecinie przeżywa w ostatnim czasie istne oblężenie. Tylko w maju trafiło tam więcej pacjentów, niż w całym 2020 roku. Okazuje się, że najczęściej są to nastolatkowie i dzieci (czytaj również: 18-latka zatruła się paracetamolem. Potrzebny był przeszczep wątroby…).

– Bezwzględnie dominują dziewczynki: powyżej 12. i 13. roku życia, które metodycznie kupują w różnych miejscach po jednym opakowaniu paracetamolu – powiedział „Wydarzeniom” telewizji Polsat dr hab. Andrzej Brodkiewicz z Kliniki w Szczecinie.

REKLAMA

Liczba pacjentów rośnie w takim tempie, że za 2-3 lata może w placówce zabraknąć miejsca dla pacjentów z chorobami nefrologicznymi. Pacjentkami są najczęściej nastoletnie dziewczyny, ale zdarzają się również 10-letni chłopcy. Kilka dni temu do szczecińskiej placówki trafiła 17-latka, która zażyła 43 tabletki leku, co stanowi 21,5 g substancji czynnej. Konieczny był przeszczep wątroby.

REKLAMA

– Rekordzista połknął 94 tabletki, czyli ponad 40 g. W przypadku dzieci dawka progowa to 20 g i więcej – podkreślił lekarz.

Zatrucia bardzo często są efektem problemów psychiatrycznych i prób samobójczych. W rezultacie rośnie też liczba młodych pacjentów trafiających na oddziały psychiatrii dziecięcej (czytaj również: Młodzież truje się paracetamolem na potęgę).

– Przy takiej liczbie pacjentów nie jesteśmy też w stanie skutecznie i dobrze leczyć, bo oni muszą być wypisywani, jeśli nie mają myśli samobójczych. W ten sposób robią miejsce innym. Tak kiedyś nie leczyliśmy. Pacjent przebywał na oddziale nawet dwa miesiące, żeby terapia była bardziej skuteczna, żeby rzadziej do nas trafiał. Teraz czasem mamy wrażenie, że działamy trochę jak na wojnie – mówi dr Małgorzata Wyrębska-Rozpara z Oddziału Psychiatrii Dziecięcej i Młodzieżowej Szpitala „Zdroje”.

Lekarze wskazują, że powinna zwiększyć się liczba konsultacji psychiatrycznych dla dzieci. Proponują też system receptowania leków wpływających na układ nerwowy lub ograniczenie ich sprzedaży młodzieży. Apelują też by rodzice i dziadkowie lepiej chowali leki przed najmłodszymi.

REKLAMA

Źródło: ŁW/Polsat News

REKLAMA
REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

2 komentarze Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

No przy próbach samobójczych jak najwięcej się uda.