Kilka lat tematu Dorota Gudaniec aktywnie walczyła o zalegalizowanie i wprowadzenie do Polski medycznej marihuany. Teraz zwraca uwagę, że na rynku pojawiły się produkty, wykorzystujące rozgłos, jaki zyskały w ostatnich latach konopie.
– Nikt nie nadzoruje jakości produktów i tego, komu są one w rzeczywistości oferowane. Wiele sklepów z nimi działa online, przez co łatwy dostęp do nich mają nieletni – mówiła niedawno Dorota Gudaniec w Gazecie Prawnej (czytaj więcej: Obawy dotyczące medycznej marihuany – czy zasili czarny rynek?).
Tymczasem Gudaniec sama jest producentką olejków CBD (chodzi o produkty powstające z tzw. odpadu marihuany), który w przeciwieństwie do THC nie jest psychoaktywny. Poza tetrahydrokannabinolem jest najlepiej zbadanym składnikiem konopi.
Gudaniec sprowadza surowiec z bioupraw w Chorwacji, przerabia w laboratorium w Puławach na olejek, a następnie sprzedaje. Jak przekonuje, każdy preparat jest precyzyjnie sprawdzony pod kątem składu i jakości. To, czy ma medyczne działanie, tego nikt nie weryfikuje. Sama Gudaniec przyznaje, że istnieją nieuczciwe praktyki producentów tego rodzaju oleju. Zarzeka się, że jej są sprawdzone (czytaj również: Wycena leku z medyczną marihuaną).
W Polsce nie ma żadnych standardów ani wytycznych, jak się powinno stosować np. leki na bazie CBD. Ludzie używają tej substancji w leczeniu onkologicznym, padaczce, chorobie Leśniowskiego-Crohna. Problem w tym, że leków na bazie CBD nie ma. Wszystkie preparaty zawierające tę substancję są na ogół suplementami diety lub środkami spożywczymi.
Źródło: ŁW/DGP










