W tej kontrowersyjnej sprawie wypowiadają sami zainteresowani, jak np. Dorota Gudaniec (czytaj więcej: Medyczna marihuana już do kupienia w Białymstoku). Aktywnie walczyła o wprowadzenie konopi leczniczych i jest matką pierwszego w Polsce pacjenta leczonego legalnie w ten sposób. Mówi, że nikt nie nadzoruje jakości produktów i tego, komu są w rzeczywistości oferowane. Ponadto wiele sklepów z konopiami leczniczymi działa online. Dzięki temu nieletni mają do nich łatwy dostęp.
Lekarze i farmaceuci nieprzygotowani
Również aptekarze przyznają, że zupełnie nie są przygotowani do obchodzenia się z medyczną marihuaną. Produkt trafił do aptek, ale większość farmaceutów nie została przeszkolona z tego, jak go wydawać. Kłopot mają też lekarze, ponieważ muszą wydać preparat każdemu, kto przyniesie receptę. Mogą jedynie sprawdzić, czy nie jest fałszywa. Jednak nie weryfikują, czy na pewno została wydana w celach leczniczych (czytaj więcej: Podkarpacie: medyczna marihuana dostępna, szkolenia potrzebne).
DGP zwraca uwagę, że zgodnie z prawem marihuanę może przepisać każdy lekarz z wyjątkiem weterynarza i to w każdym wskazaniu. To lekarz ustala dawkowanie. Nie byłoby może problemu, gdyby nie to, że na polski rynek trafił preparat o najwyższym możliwym stężeniu THC (19%). Zdaniem części lekarzy nie nadaje się on dla wielu chorych, którzy od lat czekali i walczyli o legalny oraz tani dostęp do leczenia marihuaną.
Nie ma listy chorób
Największym zagrożeniem jest to, że nikt w ogóle nie monitoruje leku (czytaj również: Wycena leku z medyczną marihuaną). Nie wymagają tego przepisy, które wprowadziły możliwość terapii marihuaną. Nie ma też ulotki, jak przy tradycyjnych lekach, która ostrzega przed skutkami ubocznymi, mówi o sposobie dawkowania i informacji, w jakich chorobach należy ją stosować.
Na niedoskonałości wskazuje też Michał Kidawa z Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii. Jego zdaniem regulacja powinna określać listę chorób, przy leczeniu których można stosować konopie. – Zostawiono to w gestii lekarzy. Dlatego to na nich spoczywa duża odpowiedzialność, do kogo trafi taki produkt i w jakim stężeniu – dodaje Kidawa. Jak na razie Biuro nie miało sygnałów o nieprawidłowościach, ale nowe przepisy działają krótko.
Sprzedaż pustych pudełek na Allegro
Zagrożenie pojawienia się leczniczych konopi na czarnym rynku wychwyciło Allegro. Z jego platformy zniknęły niedawno oferty opakowań po medycznej marihuanie. Jak tłumaczył w rozmowie z DGP Michał Bonarowski z działu PR Allegro, przyjęto założenie, że sprzedaż takich pustych opakowań może służyć do działań, które mogą naruszać obowiązujące przepisy. Otóż rozwinął się rynek handlu pustymi oryginalnymi pudełkami po leczniczej marihuanie. W serwisie zaczęły się pojawiać oferty ich sprzedaży za kilkadziesiąt złotych (czytaj więcej: W internecie kwitnie handel pudełkami po medycznej marihuanie).
Allegro otrzymało sygnały od klientów serwisu, którzy uważali, że pudełka będą wykorzystywane do „legalizowania” marihuany kupowanej na czarnym rynku. Po jej zapakowaniu do takiego pudełka, policja będzie miała problem z ustaleniem, czy chodzi faktycznie o produkt leczniczy, czy kupowany w celach rekreacyjnych.
Źródło: IK/DGP










