REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
śr. 22 czerwca 2022, 12:45

Marże apteczne zamrożone od 10 lat, a koszty ciągle rosną…

Co piąta polska apteka znalazła się w Krajowym Rejestrze Dłużników. Do takiej sytuacji przyczyniła się pandemia COVID-19, ale także niezmienne od 10 lat marże na leki refundowane. Rosną także koszty prowadzenia tego typu działalności…

Uszczelnienie Apteki dla Aptekarza może znaleźć się w nowelizacji ustawy refundacyjnej (fot. Shutterstock)
Z powodu problemów finansowych, apteki niechętnie zamawiają bardzo drogie leki, bo może to grozić bankructwem (fot. Shutterstock)

Z informacji jaką niedawno przekazał Krajowy Rejestr Dłużników, wynika, że co piąta polska apteka jest zadłużona. Łącznie zaległości te sięgają 82,8 mln zł. Do trudnej sytuacji aptek przyczyniła się m.in. pandemia. Choć początkowo sprzedaż w aptekach wzrosła, gdy wszyscy zaopatrywali się w środki dezynfekujące, maseczki i rękawiczki, to finalnie wiele aptek znalazło się się w trudnej sytuacji ze względu na wprowadzone ograniczenia (czytaj również: Co piąta apteka notowana w Krajowym Rejestrze Dłużników. Komu są winne pieniądze? ).

REKLAMA

– Trzeba pamiętać, że część aptek pracowała m.in. w nieczynnych galeriach handlowych, czy w przychodniach, gdzie wprowadzono teleporady, więc docierało do nich znacznie mniej pacjentów. Apteki działały też w zamkniętych szpitalach covidowych – wyjaśnia Marek Tomków, prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Opolu na łamach Wyborczej.

Apteki musiały też ponieść koszty związane z przystosowaniem swoich lokali do ograniczeń. Wiele z nich zainwestowało w specjalne szyby i oczyszczacze powietrza.

Marże zamrożone od 10 lat

Zła sytuacja aptek ma też związek z obowiązującymi i zamrożonymi od 10 lat marżami na leku refundowane. Zostały one wprowadzone w 2012 roku w ramach ustawy refundacyjnej i od tego czasu nie były aktualizowane.

– W żaden sposób nie pasuje to do dzisiejszych realiów, inflacji, minimalnego wynagrodzenia itp. Krótko mówiąc pracujemy na dochodach sprzed 10 lat, ale na dzisiejszych kosztach. To powoduje m.in. brak rentowności – mówi Marek Tomków.

REKLAMA
REKLAMA

Jak wskazuje, z powodu problemów finansowych, apteki niechętnie zamawiają bardzo drogie leki, bo może to grozić bankructwem. To z kolei skutkuje zmniejszonym dostępem pacjentów do leków.

– Lek, który kosztuje kilka tysięcy złotych, apteka zamawia w hurtowni płacąc pełną kwotę. Pacjent otrzymuje go czasem za darmo, czasem za połowę ceny. Apteka odzyskuje pieniądze z NFZ po kilku tygodniach. Często efekt jest taki, że do tego leku dopłaca – dodaje Tomków.

Niektóre apteki próbują się ratować marżą na suplementach, lekach bez recepty czy dermokosmetykach, by w choć minimalny sposób zrekompensować sobie straty na lekach refundowanych. To jednak nie wystarczy (czytaj również: Apteki zalegają z płatnościami. Rekord to 3 mln zł długu…).

– Na pewno aptekom pomogłoby przyspieszenie przez NFZ wypłat za refundowane leki. Mamy też nadzieję, że nastąpi nowelizacja ustawy refundacyjnej, która nie była waloryzowana od 10 lat. Dziś przy tak rosnących kosztach, do drogich leków apteki po prostu dokładają – przyznaje prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej.

Źródło: ŁW/Wyborcza Opole

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA