Posłowie Beata Małecka-Libera, Marek Hok, Elżbieta Radziszewska, Elżbieta Gelert, Alicja Chybicka i Grzegorz Furgo w połowie sierpnia wystosowali do Ministra Zdrowia wspólną interpelację w sprawie podstaw wydania posłowi leku ze szpitala. W związku z nagłośnionymi w mediach przelotami Marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego rządowymi samolotami, poseł Stanisław Piotrowicz wypowiedział się publicznie, mówiąc: „15 marca wspólnie z żoną lecieliśmy na pokładzie samolotu z marszałkiem (…). Mogę ten przypadek określić jako wypadek losowy. Moja żona tego dnia była w Instytucie Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie. Potrzebowaliśmy przewieźć wyprodukowany tam lek dla mojej małżonki (500 ampułek), który może być przewożony tylko w stanie zamrożenia”.
Farmaceuci bardzo szybko odkryli, że tajemniczym lekiem były sztuczne łzy uzyskiwane z surowicy pacjenta. W procesie tym w pierwszej kolejności od pacjenta pobierana jest krew – od 150 ml do 450 ml krwi pełnej. Z niej, w zależności od indywidualnych predyspozycji pacjenta, można wytworzyć od 400 do 700 jednorazowych dawek sztucznych łez. Preparat ten stanowi autologiczna surowica pacjenta uzyskana w wyniku preparatyki (czytaj więcej: Jakie leki przewoził poseł Piotrowicz samolotem marszałka?).
Posłowie postanowili mimo to zapytać Ministra o to, jego typu leki są wytwarzane i wydawane dla pacjentów przez Instytut Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie.
– Jeżeli wypowiedź pana posła jest prawdą to również intrygująca jest ilość wydanego leku – 500 ampułek, obawy rodzi także transport leku a w szczególności zapewnienie reżimu sanitarnego. Nie każdy pacjent przecież będzie miał zapewnione dostarczenie leku samolotem a przecież nie mówimy chyba o incydentalnym wytworzeniu leku a o nowej procedurze dotyczącej większej ilości chorych. Jakiej grupy pacjentów dotyczy taka procedura postępowania i w oparciu o jaki przepis prawny te leki zostały wydane? Z jakiej puli środków finansowych sa realizowane takiego typu procedury? – pytali posłowie.
Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia
Po ponad dwóch miesiącach od wystosowania interpelacji, ministerstwo zdrowia udzieliło na nią odpowiedzi. Jej autor – wiceminister Maciej Miłkowski – wskazał, że Instytut nie wytwarza produktów leczniczych (leków) w rozumieniu ustawy z dnia 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne (Dz. U. z 2019 r. poz. 499).
– W Instytucie nie zostało wprowadzone nowe świadczenie, tzn. „wytwarzanie i wydawanie leków dla pacjentów po wypisie”. W związku z tym nie można określić jakiej grupy pacjentów ta procedura dotyczy, nie ma również puli środków finansowych przeznaczonych na taką procedurę – pisze Miłkowski.
Jednocześnie wskazuje, że w Instytucie Hematologii i Transfuzjologii od około 30 lat przygotowywane są preparaty tzw. „sztucznych łez” z autologicznej surowicy pacjentów z zespołem suchego oka oraz chorych z objawami przewlekłej choroby przeszczep przeciwko gospodarzowi (GVHD). W Instytucie od kilku lat przygotowywane są także preparaty kleju fibrynowego, żelu płytkowego i innych specjalistycznych składników krwi. Preparaty te są odpowiednio porcjowane i muszą być przechowywane w ściśle określonych warunkach (czytaj więcej: Instytut Hematologii i Transfuzjologii nie sprzedaje leków, ale…).
– Preparat sztucznych łez przygotowuje się w ilości kilkuset kapsułek, a kleje i żele w ilości kilkunastu do kilkudziesięciu porcji. Niektóre z tych preparatów, w tym przede wszystkim sztuczne łzy przygotowywane są także przez centra krwiodawstwa i krwiolecznictwa. W przypadku „sztucznych łez” pacjenci są informowani o konieczności ich zamrożenia w ciągu 18 godzin od chwili pobrania krwi oraz o tym, że po przetransportowaniu należy je natychmiast umieścić w zamrażarce lub zamrażalniku chodziarki i przechowywać w temperaturze poniżej -18°C – informuje Maciej Miłkowski.
Źródło: ŁW/sejm.gov.pl










