REKLAMA
pt. 21 czerwca 2024, 08:01

Mrówki skupują w aptekach opioidy, które trafiają na czarny rynek

Ogólnodostępne programy pokazujące dostępność leków w aptekach sprawiają, że osoby skupujące leki opioidowe celem ich wprowadzania na czarny rynek, nie muszą czekać na ich zamówienie. To zmniejsza ryzyko „przyłapania” przez Policję. Jak mrówki odwiedzają pojedyczne apteki, wykupując w nich leki z fenotanylem czy oksykodonem…

Pacjenci stoją pod aptek
Opioidy takie jak fentanyl czy oksykodon często w aptekach wykupują osoby, które nie wymagają leczenia paliatywnego (fot. Shutterstock)

Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało kontrolę wystawiania i realizowania recept na leki opioidowe. To efekt ostatnich doniesień o rosnącym problemie niemedycznego stosowania takich leków jak fentanyl. W tym roku odnotowano już około 48 przypadków zatruć tym lekiem. Na biurko minister zdrowia mają trafiać raporty dotycząc obiegu recept na opioidy. Pierwszy taki raport przekazano już policji, bo – jak stwierdziła Izabela Leszczyna – daje on podstawy do wszczęcia działań operacyjnych.

O problemach związanych z obrotem takimi lekami, jak fentanyl w TVN24 mówił niedawno mgr farm. Łukasz Pietrzak – farmaceuta i kierownik apteki. Wskazywał, że na rynku widoczne jest zwiększone zainteresowanie opioidami. Sam fentanyl w polskich aptekach występuje w wielu preparatach.

– Pamiętajmy, że jeżeli chodzi o recepty na leki narkotyczne czy psychotropowe, warunkiem tylko i wyłącznie posiadanie recepty oraz bycie pełnoletnią osoba. Wtedy można ją zrealizować. Nie ma obowiązku, aby osoba, której dane są na recepcie, tylko ona mogła zrealizować tę receptę – mówił Łukasz Pietrzak.

Przyznał jednocześnie, że z takimi receptami do aptek przychodzą osoby, które nie wyglądają na terminalnie chore i wymagające leczenia paliatywnego. Często są to osoby młode i wysportowane.

– Mają wręcz listę recept i peseli, które chodząc od apteki do apteki, skupują jak mrówki fentanyl lub oksykodon. Co jest znamienne większość takich osób nie stara się wręcz zamówić takich preparatów. Poprzez portale rezerwacyjne, które są ogólnie dostępne, wyszykują apteki gdzie ten lek już jest, aby po prostu nie tracić czasu na jego zamówienie. I takich osób jest paradoksalnie bardzo dużo szczególnie jeżeli chodzi o Warszawę – mówił Łukasz Pietrzak na antenie TVN24.

Wskazywał też, że większość tego typu recept pochodzi z jednego podmiotu, a nawet od jednego lekarza. Często są to podmioty oddalone o nawet kilkaset kilometrów od miejsca realizacji recepty.

Źródło: ŁW/TVN24

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]