Martin Shkreli znany jest z udziału w aferze w 2015 roku, kiedy to jego firma Turing Pharmaceutials po uzyskaniu licencji na produkcję leku ratującego ludzi z AIDS i po chemioterapii, podniosła jego cenę o 5600%. Został wtedy znienawidzony przez amerykańską opinię publiczną (czytaj więcej: Pacjenci walczą z koncernami farmaceutycznymi). Farmaceuta trafił później do więzienia za kradzieże aktywów i okłamywanie inwestorów funduszu holdingowego MSMB, którego jest współzałożycielem.
To nie będzie korzystne dla społeczeństwa
Shkreli obecnie przebywa w więzieniu, ale chciał wyjść wcześniej na wolność, by pomóc znaleźć lek, który wspomógłby leczenie COVID-19. Sąd nie przychylił się do jego prośby.
Jak określił to sędzia Kiyo Matsumoto w oświadczeniu, zwolnienie pana Shkreli nie będzie korzystne dla społeczeństwa, mimo że chce on wykorzystać swoje doświadczenie w pracy z farmaceutykami do opracowania leku na COVID-19. Miałby go rzekomo zapewnić bezpłatnie (czytaj również: Przeciwciała w walce z COVID-19).
Przestępstwa przechyliły szalę
Mężczyzna twierdził też, że nie czuje się bezpiecznie w więzieniu, ponieważ rzekomo ma astmę. Jednak badania wykazały, że ma on jedynie sezonowe alergie. Być może Martin Shkreli byłby w stanie opracować lek spowalniający rozwój koronawirusa lub złagodzić przebieg COVID-19. Jednak, zdaniem sądu, w obliczu popełnionych przez niego przestępstw, skrócenie jego wyroku byłoby brakiem poszanowania dla prawa.
Źródło: IK/anywhere.pl










