Do zdarzenia doszło w piątek, 25 czerwca, w niemieckim mieście Baldham. Na numer alarmowy zadzwonić mieli pracownicy apteki, którzy poprosili o pomoc ze względu na agresywne zachowanie pacjentki, przyłapanej wcześniej na próbie kradzieży perfum.
Gdy funkcjonariusze z komisariatu w mieście Poing w Górnej Bawarii dotarli na miejsce, zobaczyli głośno krzyczącą kobietę, która kopała, drapała i biła dwóch pracowników placówki aptecznej. Miała ona wpaść w szał po tym, jak przyłapano ją na kradzieży perfum, których łączna wartość wyniosła ok. 45 euro (czytaj też: Włocławek: kradzież z włamaniem w aptece, w której ponad rok temu doszło do napadu).
Policjanci z trudem obezwładnili i związali pacjentkę, która za nic nie chciała się uspokoić. Czterej funkcjonariusze musieli zanieść ją do radiowozu, a jazda na komisariat była kilkakrotnie przerywana, ze względu na to, że kobieta kopała i gryzła policjantów.
Po przybyciu na komisariat, kobietę zamknięto w celi – od razu zaczęła ona kopać drzwi z taką siłą, że w konsekwencji upadła. W czasie upadku, miała z kolei zaklinować się między kratami.
Okazało się, że agresywna pacjentka to 41-letnia Polka. Gdy wreszcie udało się ją uspokoić, została przesłuchana w obecności tłumacza. Po konsultacji z prokuraturą, kobieta została zwolniona z aresztu – zanim to jednak nastąpiło, musiała najpierw wytrzeźwieć. Test wykazał bowiem, że miała ona prawie dwa promile. Zabrano jej także gaz pieprzowy (zobacz także: Zabrakło mu pieniędzy, więc napadł z nożem na aptekę…).
Przed sądem, Polka odpowie na szereg zarzutów, wśród których ten dotyczący poturbowania policjantów oraz pracowników apteki.










