Na stronie Norweskiej Agencji Nadzoru nad Lekami 4 stycznia 2019 r. pojawiła się kolejna już informacja o problemach z dostawą niektórych leków. Wśród preparatów, których coraz częściej brakuje w norweskich aptekach, są m.in. leki regulujące ciśnienie i trawienie oraz rozrzedzające krew. Do tej listy można dołączyć także niektóre preparaty stosowane przez osoby walczące z nowotworami.
Małe firmy są niewydolne
Odniósł się do tego Steinar Madsen, szef Norweskiej Agencji Nadzoru nad Lekami (czytaj również: FARMACJA W NORWEGII – JAK WYGLĄDA PRACA W APTECE W KRAINIE FIORDÓW?). Tłumaczy, że obowiązki względem pacjentów przyćmiły umowy związane z prawami do produkcji drogich leków. Wielkie koncerny farmaceutyczne coraz częściej odsprzedają też prawa do produkcji leków małym firmom. Niestety, nie zwracają uwagi, czy niewielkie przedsiębiorstwa będą solidnymi dostawcami.
Małe firmy nie nadążają z produkcją i dostawą leków. Walka producentów o pozycję na rynku odbija się na chorych. Efekty tej nierównej walki przejawiają się też tym, że w aptekach może brakować leków. A bez nich nie poradzą sobie setki tysięcy chorych.
Brakuje regulacji prawnych
Już od kilku lat zaczyna brakować lekarstw w norweskich aptekach. W 2016 r. pacjentom zabrakło potrzebnych medykamentów 191 razy, w następnym roku – aż 358 razy (czytaj więcej: Norweskie apteki świecą pustkami. W hurtowniach brak leków…). Jednak rok 2019 zapowiada się najgorzej.
Madsen podkreśla, że sytuacja nie jest uregulowana prawnie. Koncerny uzależniają natomiast swoje działania wyłącznie od wyników finansowych, nie kierując się przy tym dobrem pacjenta. Odsprzedający prawa do produkcji oraz małe, nierzetelne firmy pozostają tym samym bezkarne, a bez jasnej reakcji rządu i konkretnych regulacji w tej branży nie ma co liczyć na poprawę.
Źródło: IK/mojanorwegia.pl










