REKLAMA
wt. 2 kwietnia 2024, 11:01

Od 2017 r. w Anglii zamknięto prawie 1000 aptek. Z jakiego powodu?

W Anglii od 2017 r. zamknięto prawie 1000 aptek. Trend ten dotyka głównie uboższych obszarów kraju i zdaniem ekspertów może skutkować milionami dodatkowych wizyt u lekarzy rodzinnych.

Boots zatrudnia ponad 52 000 osób, ale według oczekiwań zamknięcie 300 aptek nie doprowadzi do ich zwolnienia (fot. Shutterstock).
Od 2017 r. w Anglii zamknięto 14% aptek na obszarach, na których znajdował się oddział Boots (fot. Shutterstock)

W Anglii funkcjonuje obecnie ponad 11 000 aptek. Z oficjalnego rejestru wynika, że w niektórych częściach kraju w ciągu sześciu lat zlikwidowano więcej niż jedną piątą z nich. Proporcjonalnie najwięcej zamkniętych aptek działało w uboższych obszarach. Analizę tej sytuacji przeprowadził dziennik The Guardian.

Od końca 2017 r. w Anglii zniknęły 953 apteki – ponad 7,7% ogółu. W tym samym okresie Walia straciła 4%, podczas gdy w Szkocji ich liczba pozostała niemal bez zmian. Dane pokazują, że w Anglii tempo zamykania placówek gwałtownie rośnie. Jeszcze w 2017 r. liczba aptek wzrosła o 15. Jednak w zeszłym roku zamknięto 372 placówki. To ponad trzykrotnie więcej niż w 2022 r. i więcej niż w jakimkolwiek roku co najmniej od 2016 r. Z kolei Walia w 2023 r. straciła 12 aptek, a Szkocja 6.

W ocenie ekspertów liczby poddają w wątpliwość działania rządu mające na celu zmniejszenie presji wywieranej na przeciążone przychodnie lekarskie w Anglii. W styczniu NHS England uruchomiła program Pharmacy First, mający na celu zachęcenie pacjentów cierpiących na siedem typowych schorzeń do odwiedzania farmaceuty zamiast lekarza pierwszego kontaktu. Departament Zdrowia i Opieki Społecznej twierdzi, że dzięki temu programowi zwolnione zostanie 10 mln wizyt u lekarza rodzinnego rocznie. Tymczasem tempo zamykania aptek zwiększa presję na lekarzy pierwszego kontaktu, a nie ją łagodzi.

Drastyczny spadek liczby aptek

W regionie Woking liczba aptek spadła o jedną trzecią w ciągu ostatnich sześciu lat. Z kolei West Berkshire, Exeter i Pendle straciły około jedną czwartą tego typu placówek. W sumie 14 obszarów samorządowych w Anglii straciło co najmniej jedną piątą swoich aptek.

Regionami, w których doszło do największej liczby zamknięć, był południowy wschód, w którym od końca 2017 r. zamknięto prawie jedną na 10 aptek, a następnie południowo-zachodni (9,4%), północno-wschodni (9,2%) i północno-zachodni (8,8%). Dla porównania Londyn i East Midlands straciły mniej niż 5% aptek. Ogółem w najgorszych przypadkach, niektóre regiony w ciągu pięciu lat straciły nawet 10,7% placówek.

Dane sugerują również, że mniejsze sieci apteczne i apteki niezależne są „wycinane” przez większe sieci. W dane pokazują, że od 2017 r. w Anglii zamknięto 14% aptek na obszarach, na których znajduje się oddział Boots, w porównaniu z 5% spadkiem liczby aptek w dzielnicach, w których nie ma oddziału Boots.

Długi angielskich aptek

Paul Rees, dyrektor naczelny National Pharmacy Association, w rozmowie z The Guardian powiedział, że roczne podstawowe finansowanie w wysokości 2 miliardów funtów z NHS nie pokrywa kosztów sektora. Wiele aptek musiało pożyczać pieniądze od członków rodziny lub zaciągać kredyty hipoteczne na swoje domy, aby mogły działać dalej.

– Tysiące rodzinnych aptek balansuje na krawędzi opłacalności. Jeśli to chroniczne niedofinansowanie będzie się utrzymywać, grozi im ruina. Apteki lokalne zamykają się w rekordowym tempie, a wiele innych zbliża się do przepaści – mówi Rees.

– Serce mi pęka, ponieważ pacjenci polegają na nas, jeśli chodzi o zapewnienie niezbędnej opieki zdrowotnej, a wielu z nich to osoby starsze lub bezbronne. Nie możemy jednak w dalszym ciągu świadczyć tych usług i zapewniać opieki naszym pacjentom, jeśli kryzys finansowy nie zostanie rozwiązany – mówi z kolei Dervis Gurol, właściciel apteki w Sussex.

Co dalej z Pharmacy First?

Wskaźnik zamknięć aptek wzbudził wątpliwości co do rządowego programu Pharmacy First. Steve Brine, konserwatywny przewodniczący komisji specjalnej ds. zdrowia i opieki społecznej Izby Gmin, powiedział, że apteki lokalne mają ogromny potencjał do świadczenia większej liczby usług klinicznych, ale „ekstremalne naciski zagrażają istnieniu niektórych z nich”.

– Jeśli aptek nie ma, nie mogą świadczyć rozszerzonych usług. Pharmacy First to naprawdę pozytywna rzecz, ale to początek, a nie koniec historii – powiedział Brine.

Głos w sprawie zabrała także doktor Leyla Hannbeck, dyrektor naczelna Stowarzyszenia Niezależnych Wiele Aptek (AIMP) i założycielka kampanii Fight4Pharmacies.

– Muszę zakwestionować przyszłą rentowność programu Pharmacy First w obliczu zamykania tak wielu aptek. Nie ma możliwości zaoszczędzenia 10 milionów wizyt u lekarza rodzinnego, skoro apteki lokalne zostały ograbione do szpiku kości z powodu chronicznego niedofinansowania. Z zadowoleniem przyjmujemy ten kierunek rozwoju. Chcemy pomagać i mamy do tego umiejętności, ale jeśli rząd nie poprawi naszego podstawowego finansowania, więcej aptek będzie zmuszonych do zamknięcia, co doprowadzi do większej liczby wizyt u lekarzy pierwszego kontaktu, a nie mniejszej liczby wizyt u lekarzy pierwszego kontaktu – mówi Hannbeck.

Rzecznik Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej nie podziela jednak tych obaw. W jego ocenie, w przypadku zamknięcia aptek, pacjent przeniesie się po prostu do innej apteki. Nie obciąży to lekarzy. Zwraca uwagę, że w Anglii nadal cztery na pięć osób mieszka w promieniu 20 minut spacerem od apteki.

– Pharmacy First, wraz z rozszerzonymi usługami kontroli ciśnienia krwi i antykoncepcji, uwolni przewidywane 10 milionów wizyt u lekarza rodzinnego rocznie, po pełnym wykorzystaniu tej usługi. Zostało ono szeroko przyjęte przez branżę farmaceutyczną i jak dotąd zarejestrowało się w nim 98% aptek – zapewnia.

Źródło: ŁW/The Guardian

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – jak sobie z nimi poradzić?

22 kwietnia 202417:48

Wstaję rano i moje nogi są szczupłe i ładne, a po całym dniu siedzenia w pracy są jakieś inne, ciężkie i opuchnięte. Skarpetki pozostawiają ślady nad kostką, a jak położę się i chcę zasnąć, to moje nogi nie chcą się uspokoić. Czy to coś poważnego, czym mam się martwić? I jak sobie z tym poradzić? Takie pytania zadają sobie setki osób na świecie.

Przewlekła niewydolność żylna - jak sobie z nią poradzić? (Fot. shutterstock.com)

Przewlekła choroba żylna – to schorzenie ściśle związane z naszym sposobem funkcjonowania w ciągu dnia. Może ona objawiać się w powyżej opisany sposób – poprzez ciężkie, opuchnięte i  bolące nogi. Badania przeprowadzone w Polsce w 2003 roku wskazują, że z tym problem zmaga się w naszym kraju prawie połowa kobiet (47%) i spora grupa mężczyzn (37% dorosłej populacji).

Przewlekła choroba żylna – jakie są jej najczęstsze objawy?

Obrzęki kończyn niekoniecznie są najczęściej obserwowanym objawem choroby żył. W 2014 roku Polskie Towarzystwo Flebologiczne zleciło badania ankietowe. Obrzęki kończyn zadeklarowało 33% badanych, 37% zgłaszało bóle kończyn dolnych, a 27% obecność żylaków . Największa ilość ankietowanych, bo aż 62% mówiła o uczuciu ciężkości i zmęczenia swoich nóg.  Wcale nie trzeba być chorym na przewlekłą chorobę żylną, żeby takie objawy u siebie obserwować. Wystarczy praca, która zmusza do pozostawania przez dłuższy czas w pozycji siedzącej lub stojącej. Nie powinniśmy jednak lekceważyć objawów i całą winę zrzucać na wykonywaną pracę. Jeśli występuje problem zdrowotny najlepiej skonsultować go z lekarzem, a do tego czasu można zastosować się do kilku wskazówek, które zmniejszą nasilenie dolegliwości.

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – skąd bierze się ten problem?

Przewlekła choroba żylna jest procesem rozwijającym się przez wiele lat. Początkowo nawet niekoniecznie musimy zauważać problemu, bo cóż znaczą drobne pajączki niebieskofioletowego koloru na skórze nóg albo nawet niewielkie żylaki, które niekoniecznie muszą boleć. W świetle żył znajdują się zastawki, które utrzymują prawidłowy przepływ krwi w kierunku do serca. Ich uszkodzenie powoduje nieprawidłowy przepływ krwi w odwrotnym kierunku, co nasila postęp choroby i powoduje obecność objawów, które zostały opisane powyżej. Proces ten trwa wiele lat, rozwija się zwykle powoli i niestety współczesna medycyna nie jest w stanie go zatrzymać, ale potrafi łagodzić jego objawy.

Przewlekła choroba żylna – niefarmakologiczne metody leczenia

Nie istnieją żadne tabletki, które potrafią zatrzymać postęp choroby i usunąć żylaki, które są widoczne pod skórą. Zanim jednak sięgniemy po medykamenty dobrze jest przyjrzeć się bliżej sobie i swojemu życiu. Należy zadać sobie pytanie o to, co możemy w nim zmienić, żeby poczuć się lepiej. Czy nie spędzamy swojego życia poświęcając się pracy? Co nie byłoby w sumie takie złe, pod warunkiem, że będzie też czas na zadbanie o swoje zdrowie. W tym konkretnym przypadku o swoje nogi.

Należy postawić więc pytanie. Co nasze nogi, dotknięte objawami niewydolności żył „lubią” a czego „nie lubią”? Można kolokwialnie powiedzieć, że nogi i żyły „lubią” ruch. Długotrwały bezruch – siedzenie lub stanie powoduje, ze wzrasta ciśnienie wewnątrz żył i elementy składowe krwi oraz woda przenikają poza delikatne ścianki najdrobniejszych naczyń, tzw. naczyń włosowatych.  Skutkuje to obrzękami, przebarwieniami i stanem zapalnym skóry. Często ten bezruch dotyka osoby starsze. Nie jest wtedy związany z wykonywaną pracą, ale z osłabieniem wynikającym z wieku i innymi dotykającymi ich chorobami. Te choroby również mogą nasilać objawy i być przyczyną obrzęków i/lub bólów kończyn.

Żyły lubią ruch!

Należy dlatego pamiętać, aby wstać od czasu do czasu, przespacerować się, pogimnastykować, a kiedy siedzimy – unieść nogi do góry, aby siła ciążenia zrobiła swoje wymuszając przepływ krwi od stóp do serca. Wiele osób widząc odciśnięte gumki skarpetek na swoich nogach decyduje się w tym czasie na noszenie skarpetek tzw „bezuciskowych” lub przecina „ściągacze” skarpetek. Na pewno ma to swoje uzasadnienie i powoduje pewnego rodzaju uspokojenie tej osoby. Nie widać wówczas śladu po uciskających skarpetkach.

Flebolodzy mają w tej kwestii trochę odmienne podejście i właśnie ucisk jest tym, co zalecają swoim pacjentom. Nie jest to jednak taki zwykły ucisk i nie każdy może go stosować. Wyroby kompresyjne zalecane pacjentom z obrzękami kończyn mają za zadanie przeciwdziałać powstawaniu obrzęków. Doborem tych wyrobów zajmuje się wykwalifikowany personel medyczny, potrafiący dopasować właściwy stopień ucisku dla konkretnego pacjenta. Stosowanie wyrobów uciskowych przeciwskazane jest jednak  u osób cierpiących dodatkowo  na niedokrwienie kończyn, deformacje powodujące nieprawidłowy rozkład ucisku lub ze znacznymi zaburzeniami czucia w obrębie kończyn dolnych.

Przewlekła choroba żylna – farmakologiczne metody leczenia

W aptekach dostępnych jest wiele leków i preparatów o tzw. działaniu flebotropowym. Ich zróżnicowane mechanizmy działania wpływają na łagodzenie objawów. Pytanie zatem, co wybrać? Diosminę, diosminę zmikronizowaną z heperydyną, dobesylan wapnia, escynę, czy może jeszcze coś innego?  Z pomocą może przyjść preparat zawierający  6 różnych składników wzajemnie uzupełniających się w działaniu na „zmęczone żyły”. Zmikronizowana diosmina z hesperydyną, rutyna, wyciąg z nostrzyka żółtego, wyciąg z kasztanowca, oraz L-karnityna.

Zadaniem tej ostatniej jest usprawnienie pracy mięśni łydki a tym samym wsparcie powrotu krwi żylnej. Złożony skład preparatu stanowi dobre uzupełnianie codziennej diety w składniki wspierające krążenie żylne i układ limfatyczny. Zastosowanie preparatu powoduje szybkie odczucie ulgi pod postacią wrażenia lekkości, „chudej nogi” bądź stosowania niewidzialnej pończochy uciskowej. Redukuje również dolegliwości bólowe.

Forma stosowania preparatu w postaci rozpuszczalnego w wodzie proszku ma swoje uzasadnienie. Po pierwsze osoba stosująca go, a często z takimi problemami borykają się osoby starsze, nie ma wrażenia dokładania kolejnej tabletki do całego arsenału już stosowanych  leków.  Może też być to pomocne u osób mających problem z połykaniem. Po drugie i może ważniejsze, przyjmowanie roztworu zmusza  do wypicia dodatkowej a czasami wymaganej w ciągu dnia ilości wody, potrzebnej do rozpuszczenia preparatu. Dziennie zapotrzebowanie zdrowej dorosłej osoby na płyny w ciągu dnia wynosi od 25 do 35 ml/kg masy ciała, a właściwe nawodnienie wspomaga również prawidłowy przepływ krwi bo nie robi się zbyt „gęsta”.

Bez względu jak dobry preparat będziemy stosować to regularność jego stosowania i dbanie o higienę codziennego życia ma podstawowe znaczenie.

Autor: dr n.med. Marcin Kucharzewski

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]