REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 27 grudnia 2019, 08:59

Od fałszywej viagry można stracić wzrok lub… życie

Do sądu trafił akt oskarżenia wobec siedmiu osób zamieszanych w proceder handlu podróbkami viagry. Biegły toksykolog po przebadaniu 20 różnych próbek fałszywego leku stwierdził, że jego zażywanie mogło grozić utratą wzroku lub nawet życia.

Bazując na zgromadzonym materiale dowodowym, śledczy przedstawili mężczyźnie zarzuty kradzieży z włamaniem oraz usiłowania włamania (fot. Shutterstock).
Śledztwo w tej sprawie rozpoczęło się w 2014 roku (fot. Shutterstock)

Krwawienie tylnej części dna oka połączone z utratą widzenia, omdlenie, udar, zawał serca, arytmia, bóle w klatce piersiowej, nadciśnienie, martwica naskórka – to część zagrożeń związanych z zażywaniem fałszywej viagry. Szczególnie, jeśli jednocześnie stosuje się leki z nitrogliceryną. Takie wnioski wynikają z raportu biegłego, przygotowanego dla wrocławskiej prokuratury. Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia wobec siedmiu osób zamieszanych w proceder handlu podróbkami viagry (czytaj więcej: Fałszywa viagra króluje we Wrocławiu).

REKLAMA

– Skala nielegalnego biznesu jest gigantyczna. Zatrzymany we Wrocławiu Sławomir K. , od którego zaczyna się ta historia, działał przez dziesięć miesięcy. W tym czasie rozesłał do klientów przestępczej szajki przeszło 17 tysięcy paczek z tabletkami, a gang zarobił 3,4 mln zł. W mieszkaniu przy ul. Kamieńskiego, które wynajął, miał specyfiki warte kolejny milion złotych. Inny z oskarżonych sprzedał leki za 2,1 mln zł, a jego klientami było przeszło 17 800 osób. Pozostałe pięć osób to współpracownicy dwóch głównych oskarżonych – pisze Gazeta Wrocławska.

Fałszywe numery IP i co tydzień nowy login

Śledztwo w tej sprawie rozpoczęło się w 2014 roku. Policjanci otrzymali wtedy informację, że do sortowni poczty przy ulicy Avicenny we Wrocławiu trafiają przesyłki zwierające lekarstwa na potencję. Nadawcą była ta sama osoba – Sławomir K. Kilka dni później został zatrzymany, a podczas przeszukania w jego mieszkaniu znaleziono dwadzieścia różnych specyfików (czytaj również: Kolejne zatrzymania ws. „Króla Viagry”).

– Mężczyzna pochodzi z Poznania. Jak potem wytłumaczył w śledztwie, to tam – na giełdzie samochodowej – poznał mężczyznę, który zaproponował mu udział w biznesie. Zarobek – 2 tys zł tygodniowo. Jego mocodawcy kontaktowali się z nim przez portal safe–mail.net. Używali też aplikacji TOR, która utrudnia identyfikację osoby korzystającej z sieci bo fałszuje numer IP komputera – podaje Gazeta Wrocławska (czytaj więcej: Stołeczni strażnicy graniczni przechwycili 32 tysiące sztuk Viagry).

REKLAMA
REKLAMA

Organizatorzy biznesu co tydzień zmieniali login i hasło. Miał wynająć mieszkanie – najpierw w Warszawie, a potem we Wrocławiu, założyć konto w banku. Dostawał pocztą pudełko z lekarstwami i listę klientów, do których miał wysyłać paczki. Codziennie zanosił na pocztę od 30 do 200 przesyłek. Na jego bankowe konto przesyłane były pieniądze. Raz w tygodniu wybierał gotówkę i paczką wysyłał pieniądze na podany mu w tajnym mejlu adres. W jednej paczce mogło być od 20 do 100 000 tysięcy złotych.

Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu w październiku. Nadal trwa śledztwo, które ma doprowadzić do likwidacji całej szajki (czytaj również: CBŚ ujęło „króla Viagry”).

Źródło: ŁW/Gazeta Wrocławska

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA