61-letni medyk pracował w przychodni w gminie Wierzbica w powiecie radomskim. Funkcjonariusze Wydziału dw. z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji z siedzibą w Radomiu oraz Prokuratura Okręgowa w tym mieście, przez 2 lata mieli zbierać dowody, które potwierdzały przestępczy proceder lekarza. Dotyczące przyjmowania korzyści majątkowych w związku z pełnioną funkcją publiczną, śledztwo zostało zakończone pod koniec ubiegłego roku.
Jak mówiła portalowi Onet.pl podinsp. Katarzyna Kucharska, rzeczniczka KWP zs. w Radomiu:
– Pierwsze informacje o przyjmowaniu przez niego łapówek w zamian za wystawianie recept i zwolnień lekarskich dotarły do nas w 2017 roku. Od razu wszczęliśmy czynności w tej sprawie. Pierwsze zarzuty mężczyzna usłyszał już w 2018 roku, ale okazało się, że skala jego procederu była ogromna i śledztwo było kontynuowane.
„Cennik” medyka
Według ustaleń funkcjonariuszy, za wystawienie recepty mężczyzna miał pobierać od 10 do 20 zł – należy zaznaczyć, że pacjent nie był w takim przypadku w ogóle badany, a tylko przekazywał, jakiego lekarstwa potrzebuje. Najczęściej, chodziło o osoby starsze (zobacz też: Lekarz fałszował recepty – usłyszał 655 zarzutów).
– Drugim elementem łapówkarskiej działalności lekarza było przyjmowanie pieniędzy za wystawianie zwolnień lekarskich. Tu kwoty korzyści majątkowe były większe i wahały się w granicach 50-100 zł. Tym sposobem wspólnie z pacjentami wprowadzali w błąd Zakład Ubezpieczeń Społecznych, co do okoliczności uprawniających do uzyskania przez pacjenta zasiłku chorobowego, poprzez poświadczenie nieprawdy – mówi Katarzyna Kucharska, jak czytamy dalej na portalu Onet.pl.
Rezultaty śledztwa
Śledztwo, które zakończono, objęło przypadki z 2017 roku. Medyk usłyszał łącznie ponad 500 zarzutów. Oskarżenie przedstawiono również 50 pacjentom, którzy takie łapówki wręczali – teraz zarówno im, jak i lekarzowi, grozi nawet do ośmiu lat pozbawienia wolności.
AM/onet.pl










