REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 7 marca 2019, 08:05

Producenci podniosą ceny leków. Szpitale już mają problem…

Jeszcze kilka tygodni temu eksperci straszyli negatywnymi konsekwencjami wejścia w życie dyrektywy fałszywkowej. Okazuje się, że rzeczywistość może być jeszcze gorsza niż przewidywania. Oprócz problemów z dostępem do leków, czekają nas podwyżki ich cen…

W 2022 r. w województwie mazowieckim wartość sprzedanych leków na receptę na 1 mieszkańca wyniosła 605 zł, tj. o 71 zł więcej w porównaniu z 2021 r. (fot. Shutterstock)
Producenci musieli ponieść ogromne koszty w związku z koniecznością dostosowania się do wymogów dyrektywy fałszywkowej (fot. Shutterstock)

Od kilkunastu dni w ogromnej liczbie szpitali brakuje antybiotyków cefalosporynowych. Na sześć placówek, które udzieliły informacji Gazecie Prawnej, w czterech leków brak, w jednej wystarczy ich na kilkanaście dni. Tylko jedna ma zapas. Choć resort zdrowia twierdzi, że problem był, ale już został rozwiązany, czołowy producent Polpharma przyznaje, że są kłopoty z dostawami.

REKLAMA

Dyrektor jednego ze szpitali podkreśla, że w jego placówce inne leki podaje się wyłącznie w przypadkach nagłych. Hospitalizacje planowane, związane z podawaniem cefalosporyn, są odkładane. – Nie chcemy ryzykować – stwierdza dyrektor.

Okazuje się, że przyczyną braków jest dyrektywa fałszywkowa. W założeniu ma ona wyeliminować problem fałszowanych leków, które pojawiają się na rynku. W momencie wprowadzania leku do obrotu, producent na każdym jego opakowaniu ma umieszczać indywidualny kod tzw. serializacyjny. Następnie apteka – wydając pacjentowi ten lek – ma weryfikować jego poprawność, tym samym potwierdzając autentyczność leku. Kody są bowiem przekazywane przez producenta do europejskiego hubu (wirtualnej bazy danych), z którym łączy się też każda europejska apteka sprzedając lek.

Problem polega na tym, że od samego początku unijny system, w którym przechowywane są dane dotyczące kodów serializacyjnych, jest niewydolny. Procedury trwają więc znacznie dłużej, niż powinny (czytaj więcej: W szpitalach brakuje cefalosporyn. Przyczyną… Dyrektywa Fałszywkowa?).

Dyrektywa fałszywkowa zbiera żniwo

– Otrzymujemy sygnały o trudnościach związanych z działaniem systemu na etapie wprowadzania danych przez podmioty odpowiedzialne. Z informacji, jakie posiadamy, wynika, ze jest to problem globalny, dotyczący całego systemu na poziomie europejskim. Komisja Europejska wraz z innymi interesariuszami pracuje obecnie nad rozwiązaniem tego problemu ‒ potwierdza Główny Inspektorat Farmaceutyczny.

Eksperci wieszczą, że lada moment kłopoty spotkają kolejne firmy, a co za tym idzie – kolejnych pacjentów.

– Aż wreszcie dotkną nas wszystkich, gdyż nowe przepisy to nowe obowiązki nałożone na producentów leków. Nowe obowiązki to z kolei nowe koszty. Tak więc czeka nas nieuchronna podwyżka cen produktów nierefundowanych, którą odczuje każdy wykupujący receptę w aptece Polak – pisze Patryk Słowik w dzisiejszym wydaniu Gazety Prawnej.

REKLAMA
REKLAMA

W części państw członkowskich przygotowania do wejścia w życie dyrektywy fałszywkowej trwały latami. W niektórych krajach zdecydowano się wprowadzić okres przejściowy. A w Polsce postanowiono wszystko wdrożyć na ostatnią chwilę i zrezygnować z czasu na testy. Problemy z funkcjonowaniem systemu potwierdza firma Polpharma.

‒ Na różnych etapach zdarzają się jeszcze problemy, które mogą mieć wpływ na dostępność produktów bądź to w kanałach dystrybucji, bądź na końcowym etapie sprzedaży leku pacjentowi. Mówimy tu zarówno o kłopotach na poziomie europejskiego hubu związanych z zarządzaniem danymi, co ma wpływ na możliwość zwolnienia produktu do obrotu przez producenta, jak i o problemach z odczytywaniem kodów przez szpitale czy apteki otwarte – wyjaśnia Magdalena Rzeszotalska z Polpharmy. ‒ Wciąż brakuje systemowego rozwiązania pojawiających się kłopotów, które pozwoliłoby na zapewnienie płynności procesu, a co za tym idzie – zmniejszenie wpływu serializacji na dostępność produktów dla pacjenta ‒ zaznacza przedstawicielka producenta.

Czekają nas podwyżki cen leków

Producenci już teraz sygnalizują, że musieli ponieść ogromne koszty w związku z koniecznością dostosowania się do wymogów dyrektywy fałszywkowej. Największe z nich dotyczą dostosowania linii produkcyjnych do wymogów serializacji.

– W przypadku Grupy Polpharma same inwestycje w środki trwałe wyniosły ponad 40 mln zł ‒ wyjaśnia Magdalena Rzeszotalska.

Do tego dochodzą koszty dostosowania opakowań, zmian rejestracyjnych, materiałów eksploatacyjnych (tusze, kleje, etykiety), obniżenie efektywności linii produkcyjnych, dodatkowa praca administracyjna itd. W rezultacie można się spodziewać, że wzrost cen odczują pacjenci kupujący leki nierefundowane. Ich ceny nie są bowiem regulowane i producentom najłatwiej je podnieść.

‒ Argumenty producentów leków są przekonujące. Rzeczywiście dostosowanie linii produkcyjnych to wydatki idące w dziesiątki milionów złotych. A serializacja leków to comiesięczne koszty, których do niedawna nie było ‒ potwierdza Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Źródło: ŁW/Gazeta Prawna

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA