Kilka dni temu dziennikarze Wirtualnej Polski opisali swoją wizytę na warszawskim bazarze Olimpia. W niehandlową niedzielę można tam dostać po okazyjnej cenie produkty spożywcze, leki oraz suplementy diety. Sęk w tym, że ich termin przydatności już dawno minął (czytaj więcej: Przeterminowane leki nawet o trzy lata – to rzeczywistość czarnego rynku w Warszawie).
Teraz Wirtualna Polska wraca do tematu przywołując m.in. wypowiedź dr n. farm. Anny Kowalczuk – dyrektorki Narodowego Instytutu Leków. Uczula ona, że kupowanie leków na bazarze, zwłaszcza tych, które są wydawane na receptę, jest zachowaniem niezwykle ryzykownym i bardzo niebezpiecznym.
– Leki są produktami, które powinny być przechowywane w określonych warunkach, temperaturze – tak by mieć gwarancję ich jakości i bezpieczeństwa. Bazar takim miejscem nie jest. Dodatkowo, złe warunki przechowywania sprawiają, że jakość leków zdecydowanie się pogarsza, czy wręcz dochodzi do całkowitego ich zniszczenia. W efekcie pacjenci nie mogą mieć gwarancji, że tak nabyty lek nie tylko będzie skutecznym, ale przede wszystkim nie wyrządzi szkody w organizmie pacjenta – wskazuje Kowalczuk.
Skąd bazarowi sprzedawcy pozyskują leki, które powinny trafić do utylizacji? Tutaj Wirtualna Polska powołuje się na opinię „osoby związanej z farmacją”, która pozostaje jedna anonimowa.
– Wystarczy się dogadać z apteką i odbierać leki, które nie nadają się już do sprzedaży. Farmaceuta nie musi ewidencjonować leków, które są przeznaczone do zniszczenia. Zamiast płacić za utylizację, oddaje je komuś, kto potem sprzedaje je na bazarach – cytuje WP.
Następnie organizator procederu za pośrednictwem nielegalnie zatrudnionych pracowników, często zza wschodniej granicy, rozprowadza leki na polskich bazarach.
Źródło: ŁW/WP










