Autorzy listu poprosili pozostawienie ich tożsamości do wiadomości redakcji. Treść listu prezentujemy w całości poniżej:
Drodzy członkowie Naczelnej Izby i Okręgowych Izb Aptekarskich,
Ja i moja żona jesteśmy farmaceutami, pracujemy w zawodzie 10 lat. Mieszkamy w mieście, gdzie nie ma firm farmaceutycznych ani innych możliwych ścieżek kariery. Przez cały okres pandemii pracowałem w aptece szpitalnej, małżonka w otwartej. Nie dostaliśmy covidovego dodatku, ani żadnych dodatkowych profitów z tego tytułu, gdzie cały szpital (tzw medycy) od listopada dostaje dodatek 100 %. Wręcz przeciwnie, wiele aptek się zamknęło a w wielu nastąpiła redukcja etatów. Nawet pracownicy supermarketów dostawali różnego rodzaju bonusy i nagrody, tak zgodzę się ich rola w obecnej sytuacji jest nieoceniona i należy im się. W szpitalu grupa farmaceutów zarabiała kwotę w granicach najniższej krajowej, jest to grupa gorzej wynagradzana od ochrony szpitala i wielu pracowników administracji szpitalnej (taka sytuacja miała również przed pandemią). Mało tego technik farmacji z wysługą lat dostawał większą pensje, niż świeżo upieczony mgr po studiach.
Łudziliśmy się, że sytuacja pandemiczna coś zmieni, że nasz zawód ktoś w końcu dostrzeże. Poziom irytacji sięgnął zenitu w ostatnich dniach. Mamy dziecko w wieku przedszkolnym i do tej pory nie wiadomo czy dzieci aptekarzy mogą uczestniczyć w zajęciach wychowania przedszkolnego.
Jeszcze bardziej bulwersującą rzeczą jest fakt, że próbowano niedawno wykluczyć farmaceutów w Senacie z możliwości kwalifikowania do szczepień. Zostali natomiast diagności i fizjoterapeuci, choć uważam że aptekarze w tej kwestii nie ustępują w żaden sposób tym zawodom medycznym. Sytuacja jest bardzo ciężka i upodlająca naszą profesje, poniżająca nas znowu do roli sprzedawcy, choć wiadomo, że w aptekach farmaceuci często wykonują czynności sanitarne, więc rola sprzedawcy często to nobilitacja.
Farmaceuci nie strajkują, nie lansują siebie w mediach jako bohaterów, a sami dobrze wiemy, że w wielu przypadkach, w czasie zamkniętych POZ-ów, być może uratowali zdrowie nie jednemu pacjentowi, który nie mógł zdobyć leku w normalny sposób z przed pandemii. Jesteśmy bardzo blisko decyzji, żeby zrezygnować z PWZF, podjąć jakieś studia, gdzie nasza matura będzie brana pod uwagę. Małżonka była laureatem olimpiady językowej. Wielu naszych znajomych już tak zrobiło, a niektórzy mają też to w planach…
Jak długo jeszcze potrwa destrukcja tego zawodu, jak długo będziemy pomijani i poniżani? Doskonale wiemy, że na ten moment UOZF nic nie zmieni w tej materii, bo zapewne OF nie będzie finansowana ze środków publicznych, bo prawo na to nie pozwala. Czy naprawdę na tak mało zasługujemy?? Po co dalej nam mydlicie oczy, po co robicie z nas naiwniaków?? Gdzie jest kres tych działań?
Chcę żeby list został opublikowany, gdzie jest to tylko możliwe, żeby przyszli studenci widzieli na co się piszą i jak wyglądają możliwości zawodowe farmaceutów. Dodam, że przez ostatnie dni ja i żona, żyjemy w dużym stresie, bo nie możemy być pewni – jakie nowości, niekorzystne dla naszego zawodu nam podsunie MZ.
Z poważaniem OWST










