– Po konsultacji z Ministrem Miłkowskim i kierownictwem Ministerstwa Zdrowia oraz dyskusji z konsultantem krajowym medycyny rodzinnej Agnieszką Mastalerz-Migas, Tomaszem Zielińskim z Federacji Porozumienie Zielonogórskie i Ministrem Januszem Cieszyńskim podjąłem decyzję o pozostawieniu recepty rocznej w ustawie refundacyjnej. Dziękuje za bardzo rzeczowy dialog – poinformował dzisiaj na Twitterze Adam Niedzielski.
Po konsultacji z Min @Milkowski_M i kierownictwem @MZ_GOV_PL oraz dyskusji z konsultantem krajowym medycyny rodzinnej @aga_mastalerz @tomziel1 z @FederacjaPZ i Min @jciesz podjąłem decyzje o pozostawieniu recepty rocznej w ustawie refundacyjnej. Dziękuje za bardzo rzeczowy dialog
— Adam Niedzielski (@a_niedzielski) July 6, 2023
Przypomnijmy, że przepisy likwidujące „receptę roczną” znalazły się w projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej, nad którym obecnie pracuje Sejm. Resort w uzasadnieniu takiej zmiany wskazywał, że rozwiązanie to nie spełniło pokładanych w nim oczekiwań i generowało też nowe problemy. Odejście do „recepty rocznej” miało także odciążyć farmaceutów, którzy obecnie muszą pomniejszać ilości wydawanego pacjentowi leku w zależności od tego ile czasu minęło od wystawienia realizacji.
Przepisy dotyczące „rocznej recepty” obowiązują od września 2019 roku. Umożliwiają one lekarzom przepisywanie podczas jednej wizyty leków dla pacjentów na cały rok (360 dni). Przepisy te są jednocześnie „bólem głowy” farmaceutów, którzy realizując je, muszą niejednokrotnie korzystać ze specjalnych „kalkulatorów e-recepty”. A wszystko przez art. 96a ustawy prawo farmaceutyczne, który zawiera opis mechanizmu „odliczania” z takiej recepty niewykorzystanych przez pacjenta leków.
Zgodnie z treścią wspomnianego, po upływie 30 dni od daty wystawienia lub od daty “realizacja od” recepty z terminem realizacji 365 dni, osoba ją realizująca powinna zmniejszyć ilość wydawanego preparatu o taką, która mogłaby zostać zużyta w tym okresie, w którym pacjent jej nie wykupił. Zawiłość tego przepisu skutkowała wieloma jego interpretacjami wśród pracowników aptek. Na przestrzeni ostatnich lat pojawiały się też różne sposoby wyliczania ilości leku, którą można wydać pacjentowi.
Dlaczego „recepta roczna” miała być zlikwidowana?
W uzasadnieniu projektu ustawy, który zakładał likwidację „recepty rocznej”, resort wskazywał, że koncepcja ta nie przyniosła spodziewanego rezultatu.
– …natomiast skutkowała nieoczekiwanymi problemami w postaci nadmiernie długich okresów braku możliwości kontroli stanu zdrowia pacjenta, obciążeniem farmaceutów koniecznością pomniejszania ilości wydawanego produktu leczniczego w korelacji z liczbą dni, która upłynęła od wystawienia recepty do momentu jej realizacji w aptece. Jednocześnie ww. recepty roczne wygenerowały problemy na polu dostępności produktów leczniczych, z uwagi na częstą praktykę realizowania takiej recepty podczas jednorazowego zakupu – czytamy w uzasadnieniu zmian.
Resort przekonywał też, że likwidacja „recepty rocznej” przede wszystkim poprawi nadzór nad stanem zdrowia pacjenta, zwłaszcza w nieustabilizowanym stanie medycznym. Ograniczy też wykup wielu produktów w ramach pojedynczej wizyty w aptece (na zapas). Dla farmaceutów miało to oznaczać ułatwienie w wydawaniu leków.
Lekarze przeciwni zmianom
Inaczej proponowane przez Ministerstwo Zdrowia zmiany oceniali jednak lekarze. Szczególnie zaniepokojeni byli specjaliści medycyny rodzinnej. Ich zdaniem aktualne przepisy są bardzo korzystne dla pacjentów z chorobami przewlekłymi, którzy muszą na stałe przyjmować leki. Chodzi m.in. o pacjentów stabilnych z nadciśnieniem, problemami neurologicznymi i z chorobami tarczycy. Porozumienie Zielonogórskie przekonywało, że takim pacjentom lekarz może wypisać receptę roczną. Dzięki temu mogą oni tylko raz w roku zgłosić się do lekarza po przedłużenie recepty. W blisko 80 proc. przychodni POZ były wystawiane takie recepty. Z kolei w 2022 roku pacjenci zrealizowali ich blisko 20 mln.
– Mówimy tutaj o pacjentach zdyscyplinowanych z chorobami przewlekłymi, ale stabilnymi, kontrolowanymi i monitorowanymi. Tacy pacjenci, nie muszą przychodzić do nas częściej po recepty, chyba że dzieje się coś niepokojącego. Po co to zmieniać? – dziwił się Wojciech Pacholicki, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.
- Czytaj więcej: Kłopotliwe roczne e-recepty
W ocenie lekarzy nowy zapis w ustawie zmusiłby więc pacjenta do częstszych wizyt u lekarza POZ. Tacy pacjenci zajmowaliby miejsca innym chorym, którzy potrzebują skorzystać z porady lekarskiej. To dotyczyłoby także specjalistów, do których i tak są często wielomiesięczne kolejki.
©MGR.FARM










