Wczoraj farmaceuci z całej Polski sygnalizowali ogromny wzrost liczby zapytań o dostępność w aptekach Płynu Lugola. Z danych udostępnianych przez serwis GdziePoLek.pl wynika, że tego jednego dnia preparat ten był wyszukiwany w aptekach ponad 30 000 razy. To wzrost zainteresowania o ponad… 31000%, w stosunku do poprzednich dni.


Jednocześnie Płyn Lugola sprzedało ponad 30% aptek podłączonych do systemu GdziePoLek.pl.
Doniesienia o Czarnobylu
Powodem wzrostu zainteresowania Płynem Lugola są bez wątpienia doniesienia o wojnie na Ukrainie i walkach toczących się w okolicach Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia. To już kolejna tego typu sytuacja, gdy doniesienia mogące wiązać się z zagrożeniem radioaktywnym, skutkują zwiększonym zainteresowaniem tym preparatem (czytaj więcej: Plotka o radioaktywnej chmurze i płyn Lugola znika z aptek i hurtowni…). Dlaczego?
Ma to związek z wydarzeniami z 1986 roku i katastrofą elektrowni w Czarnobylu. W Polsce przeprowadzono wtedy akcję podawania Polakom płyn Lugola. Miało to zapobiec wchłanianiu się radioaktywnego izotopu jodu z opadów promieniotwórczych. Jod zawarty w płynie Lugola miał wysycać tarczycę w sposób uniemożliwiający wbudowywanie radioaktywnego jodu w tryroksynę i trójjodotyroninę, a przez to zapobiegać rozwojowi nowotworów.
Teoretycznie mało to sens, jednak po latach okazało się, że praktycznie nie miało jednak żadnego znaczenia. Jeden z autorów akcji podawania w 1986 roku płynu Lugola – profesor Zbigniew Jaworski – stwierdził w jednym z wywiadów, że gdyby wówczas dokładnie znano skalę skażenia i charakter awarii elektrowni w Czarnobylu, nie rekomendowałby podawania płynu Lugola
PAA uspokaja
W związku z doniesieniami o sytuacji w Czarnobylskiej Strefie Wykluczenia, komunikat wydała Polska Agencja Atomistyki, zapewniając, że obecnie nie ma zagrożenia dla zdrowia i życia ludności na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
– Agencja nie otrzymała także zgłoszenia o jakimkolwiek zagrożeniu w międzynarodowych systemach powiadamiania o zdarzeniach radiacyjnych. Państwowa Agencja Atomistyki nie odnotowała żadnych zmian w wynikach pomiarów promieniowania jonizującego w ramach krajowego systemu monitoringu radiacyjnego. W celu weryfikacji pojawiających się doniesień medialnych, PAA skierowała zapytanie do ukraińskiego urzędu dozoru jądrowego, jak również do Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w Wiedniu o stan sytuacji radiacyjnej na Ukrainie – czytamy w komunikacie.
Na stronie internetowej PAA na bieżąco publikowane są dane ze stacji PMS (ang. Permanent Monitoring Station) rozmieszczonych na terenie Polski (https://www.gov.pl/web/paa/sytuacja-radiacyjna).
©MGR.FARM










