Ferdynand G. to farmaceuta ze Środy Śląskiej i były polityk, który w latach 90. był starostą tego miasta. Prowadził też punkt apteczny w Malczycach. Zdaniem wrocławskich policjantów miał przekazać ponad 930 tys. tabletek leków z pseudoefedryną (Cirrus i Cirrus Duo), z których produkowana była metamfetamina. W ocenie prokuratury farmaceuta uczynił z tego procederu stałe źródło utrzymania (czytaj więcej: 71-letni farmaceuta z Wrocławia pomagał w produkcji metamfetaminy).
W miniony czwartek (13 października) rozpoczął się jego proces. Obok niego ma ławie oskarżonych zasiedli jeszcze dwaj mężczyźni – Radosław K. i Paweł K. Pierwszemu z nich farmaceuta miał przekazywać leki, a drugi miał handlować wytworzonymi narkotykami.
Ferdynand G. nie przyznał się do postawionych mu zarzutów. Stwierdził jedynie, że sprzedawał „poza kasą fiskalną” niewielkie ilości leku.
– Jeżeli chodzi o pomoc w produkcji, to nie przyznaję się do tego, ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, że jest to niezdrowe. W ciągu prawie 50 lat pracy w aptece nie miałem żadnych zarzutów. Nie przyznaję się do ilości sprzedanych tabletek w punkcie aptecznym w Malczycach. Ponieważ takiej ilości nie zamawiałem, nie podpisywałem takich faktur ani nie płaciłem za taką ilość, która jest mi zarzucana – opisuje jego zeznania Gazeta wyborcza.
„Nie słyszałem, żeby od cirrusa komuś coś się stało”
W trakcie przesłuchania przekonywał też, że polecał pacjentom Cirrus kiedy zaczęła się pandemia i „psychoza”.
– Ludzie byli skołowani i ja też. Przychodzili po porady i doradzałem im lek Cirrus. Radosław K. zapewniał mnie, że dla ludzi wiezie, bo ma chorych dziadków. I ja mu wierzyłem – mówił.
Farmaceuta przekonywał, że za sprzedawanie tabletek poza kasą płaci kary. Twierdził, że współwinny temu, co się stało, jest nadzór farmaceutyczny, bo inspektorzy nie wykryli tego wcześniej (czytaj również: Dwaj kierownicy aptek oskarżeni o nielegalny handel pseudoefedryną).
– Przez 50 lat prowadziłem działalność, nie było żadnych uwag, i nagle jestem zły – mówił. Wyjaśniał, że nie zna procesu wytwarzania metamfetaminy. – Nie wiem, jak to się robi. Mam zaniki pamięci i nie muszę tego wiedzieć. Radosław K. zapewniał mnie, że tych leków potrzebuje dla ludzi w dobrym celu. Tyle mam do powiedzenia i jestem rozżalony. Nie słyszałem, żeby od cirrusa komuś coś się stało – tłumaczył.
Źródło: ŁW/Wyborcza Wrocław










