REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
pt. 14 października 2022, 11:01

Ruszył proces farmaceuty oskarżonego o pomoc w produkcji metamfetaminy

Wczoraj rozpoczął się proces farmaceuty ze Środy Śląskiej, który miał sprzedawać ogromne ilości tabletek z pseudoefedryną, wykorzystywanych następnie do produkcji metamfetaminy. Mężczyzna w maju trafił do aresztu. Cofnięto mu też zezwolenie na prowadzenie apteki.

Farmaceuta stwierdził, że współwinny temu, co się stało, jest nadzór farmaceutyczny (fot. Shutterstock) fałszywe refundacje leków
Farmaceuta stwierdził, że współwinny temu, co się stało, jest nadzór farmaceutyczny (fot. Shutterstock)

Ferdynand G. to farmaceuta ze Środy Śląskiej i były polityk, który w latach 90. był starostą tego miasta. Prowadził też punkt apteczny w Malczycach. Zdaniem wrocławskich policjantów miał przekazać ponad 930 tys. tabletek leków z pseudoefedryną (Cirrus i Cirrus Duo), z których produkowana była metamfetamina. W ocenie prokuratury farmaceuta uczynił z tego procederu stałe źródło utrzymania (czytaj więcej: 71-letni farmaceuta z Wrocławia pomagał w produkcji metamfetaminy).

REKLAMA

W miniony czwartek (13 października) rozpoczął się jego proces. Obok niego ma ławie oskarżonych zasiedli jeszcze dwaj mężczyźni – Radosław K. i Paweł K. Pierwszemu z nich farmaceuta miał przekazywać leki, a drugi miał handlować wytworzonymi narkotykami.

Ferdynand G. nie przyznał się do postawionych mu zarzutów. Stwierdził jedynie, że sprzedawał „poza kasą fiskalną” niewielkie ilości leku.

– Jeżeli chodzi o pomoc w produkcji, to nie przyznaję się do tego, ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, że jest to niezdrowe. W ciągu prawie 50 lat pracy w aptece nie miałem żadnych zarzutów. Nie przyznaję się do ilości sprzedanych tabletek w punkcie aptecznym w Malczycach. Ponieważ takiej ilości nie zamawiałem, nie podpisywałem takich faktur ani nie płaciłem za taką ilość, która jest mi zarzucana – opisuje jego zeznania Gazeta wyborcza.

„Nie słyszałem, żeby od cirrusa komuś coś się stało”

W trakcie przesłuchania przekonywał też, że polecał pacjentom Cirrus kiedy zaczęła się pandemia i „psychoza”.

REKLAMA
REKLAMA

– Ludzie byli skołowani i ja też. Przychodzili po porady i doradzałem im lek Cirrus. Radosław K. zapewniał mnie, że dla ludzi wiezie, bo ma chorych dziadków. I ja mu wierzyłem – mówił.

Farmaceuta przekonywał, że za sprzedawanie tabletek poza kasą płaci kary. Twierdził, że współwinny temu, co się stało, jest nadzór farmaceutyczny, bo inspektorzy nie wykryli tego wcześniej (czytaj również: Dwaj kierownicy aptek oskarżeni o nielegalny handel pseudoefedryną).

– Przez 50 lat prowadziłem działalność, nie było żadnych uwag, i nagle jestem zły – mówił. Wyjaśniał, że nie zna procesu wytwarzania metamfetaminy. – Nie wiem, jak to się robi. Mam zaniki pamięci i nie muszę tego wiedzieć. Radosław K. zapewniał mnie, że tych leków potrzebuje dla ludzi w dobrym celu. Tyle mam do powiedzenia i jestem rozżalony. Nie słyszałem, żeby od cirrusa komuś coś się stało – tłumaczył.

Źródło: ŁW/Wyborcza Wrocław

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA